25.04.2012 | Czytano: 1673

Madex Górale: Wybuchowa mieszanka

Strugi szampana lały się w sobotni wieczór w hali na Niwie, w obecności nadkompletu widzów, gdzie Madex Górale Nowy Targ świętowali drugie z rzędu mistrzostwo Polski. Na rynku nie było jednak fety, jak w przypadku mistrzowskich koron hokeistów Podhala, ale może niebawem i ten zwyczaj zapanuje w unihokeju. Bo, nie będzie innego.

Zresztą jeden z radnych obecnych na meczu ( cała nowotarska świta zjawiła się, by obejrzeć finałowe spotkanie – burmistrz ze swoim fotoreporterem, przewodniczący rady, radni…) przyznał, iż teraz nie ma wyboru. – Walka o mistrzostwo kraju pozostała tylko w unihokeju. O mistrzostwie w hokeju w ogóle, albo na długo będziemy musieli zapomnieć – powiedział. Oby się mylił.

„Młode wilczki” zrobiły różnicę
My tu gadu, gadu o hokeju, a przecież ten tekst ma być poświęcony Góralom. Gdy w minionym roku sięgali po mistrzowską koronę, wielu twierdziło, iż zaskoczyli Szarotkę. Okazuje się, że to nie był przepadek. Górale, którzy kilka lat byli upokarzani przez lokalnego rywala, z każdym rokiem próbowali mu się dobrać do skóry. Ściągnęli szwedzkiego szkoleniowca, który jednak nie pomógł i wtedy chyba dotarło do nich, że to nie jest właściwa droga. „Trzeba odświeżyć zespół!” – podjęli decyzję i dzisiaj jej nie żałują. Sięgnęli po młodzież. Trzeba przyznać, że mieli nosa w wyławianiu „perełek”. Upór w dążeniu do zdetronizowania 11-krotnego mistrza kraju był ogromny. Jeśli bardzo się chce, to los, prędzej, czy później wynagrodzi.

W ubiegłym sezonie Piotr Kostela korzystał ze wskazówek drugiego trenera kadry narodowej, Szweda, polskiego pochodzenia. Ustalili taktykę, która wyniosła ich na wyżyny. Tym samym kierunkiem chcieli podążyć unihokeiści Szarotki. Bez powodzenia, bo pierwsze skrzypce u przeciwników grały „młode wilczki”, które nie miały respektu dla starszych gwiazd. Długa ławka, zbudowana z rutyniarzy i juniorów, którzy w swojej kategorii wiekowej okazali się najlepsi w kraju (drugi raz z rzędu), była wytrychem do sukcesu.

Nie zmarnujecie szansy
- Okazuje się, że tytuł zdobyty w ubiegłym roku nie był dziełem przypadku – twierdzi nasz unihokejowy ekspert, Ryszard Kaczmarczyk. – Wtedy Szarotka mogła się tłumaczyć, że została zaskoczona, teraz ten argument trzeba odrzucić. Górale w przekroju obu spotkań byli lepsi i bardziej zdeterminowani. Oni chcieli wyrwać ten tytuł, udowodnić niedowiarkom, że jednak nie było żadnego zbiegu okoliczności w zdobywaniu pierwszej korony. Zasłużyli na ten tytuł. Atutem Szarotki miało być duże boisko, nie było. Szarotka musi uderzyć się w pierś i zacząć większą uwagę poświęcać młodzieży. Jestem pod wrażeniem tego, co zrobili Górale. Co roku do składu włączają jakiegoś młodego chłopaka z gimnazjum, a ten od razu zaczyna odgrywać znaczącą rolę. Taki Turwoń grał w poprzednim roku w juniorach młodszych, a tu nagle wychodzi na parkiet w meczu o wszystko i nie zjada go trema, nie panikuje, potrafi przetrzymać piłeczkę i dokładnie ją rozegrać. Owszem, popełnia błędy, ale w takich meczach zdobywa doświadczenie i z roku na rok będzie coraz lepszy. Z dobrej strony pokazał się Polaczek, który w finale zdobył dwie bardzo ważne bramki. O Wronce już tyle powiedziano i napisano, że aż trudno coś odkrywczego wymyślić. Kiedyś mówiłem, że niepowołanie go na mistrzostwa świata U18 w hokeju na lodzie, to była totalna porażka. Boję się, czy nie odejdzie z hokeja. Ten gość mógłby wypromować tą dyscyplinę. To, co robi na boisku unihokejowym, robi wrażenie. Ogromną różnicę. Tylko dlatego, że dużo widzi. To samo jest w hokeju. Górale wygrali, jako drużyna, która w najważniejszym momencie pokazała najlepszy unihokej. Stawka meczu nie sparaliżowała ich, ale być może, dlatego, że mecz świetnie się im ułożył. Górale, nie zmarnujecie tej szansy!

Niewypał z trenerem
- Przygotowania do ligi rozpoczęliśmy wcześniej niż w ubiegłych sezonach, zmotywowani mistrzostwem – mówi kapitan drużyny, Piotr Kostela. - Przyświecał nam ważny cel, jakim był turniej o Puchar Europy. Okres ten przepracowaliśmy dobrze, jednak skład, jakim dysponowaliśmy w Rakoniewicach, był daleki od optymalnego. Wyniki osiągnięte pozostawiały wiele do życzenia i trzeba przyznać, że nie była to dla nas udana impreza. Wariant z nowym trenerem także nie okazał się zbyt dobry, ponieważ zawodnicy nie do końca dali się przekonać do metod stosowanych przez Jacka Michalskiego. Chciałbym mu teraz podziękować za współpracę.

Rachunek sumienia
- Już bez niego, ligowe zmagania rozpoczęliśmy od mocnego wejścia – robi „rachunek sumienia”, Piotr Kostela. - Nie zdarzały się nam wpadki z rywalami, którzy byli teoretycznie słabsi. Cieszyliśmy się z decyzji związku, gdyż do systemu rozgrywek wróciły derby Podhala. Dzięki temu było więcej meczów na wysokim poziomie. Derby wypadły remisowo, po dwie wygrane dla obu stron i po raz kolejny zanosiło się na finał z udziałem nowotarskich drużyn. Nim do tego doszło, pewnie w ćwierćfinale pokonaliśmy Siedlec, a później czekał nas mocny rywal z Zielonki. Drużyna spod Warszawy wygrała swoją grupę i była mocno zdeterminowana, by nas pokonać. U siebie dopiero w końcówce spotkania przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę. Podobny scenariusz miała rewanżowa potyczka. To było świetne przetarcie przed finałem, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas ciężki bój w obronie korony. Szarotka była zmobilizowana, aby nas pokonać. My byliśmy wierni swojej żelaznej taktyce. Wielki dzień miał Wronka, który do tej pory nigdy nie strzelił bramki w seniorskich derbach, a w pierwszej potyczce ustrzelił hat tricka. To przesądziło o prowadzeniu w play off 1:0. W drugim spotkaniu gra była bardziej otwarta i nie brakowało ładnych akcji, dużej ilości strzałów. Pierwsza bramka zdobyta przez Bartka Gotkiewicza z szybkiej kontry, gdzie piłka krążyła przez wszystkich zawodników, była okrasą całego sezonu. Ten moment dodał nam wiary. W bramce kolejny raz Pawlik świetnie nam pomagał i miał spory udział w mistrzostwie. Obroniliśmy tytuł, bo zachowaliśmy więcej sił w końcówce. Szeroka kadra znów okazała się naszym atutem w ważnych momentach. Nie baliśmy się stawiać na młodych chłopaków w całym sezonie. To zaprocentowało! Chciałbym podziękować wszystkim z zespołu za trud włożony i wiarę w zwycięstwa do samego końca niezależnie od okoliczności. Play off bez przegranego spotkania to spore osiągniecie! Duże podziękowania dla Tomka Rusnaka, naszego prezesa, który jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Dużo nam pomógł i mam nadzieję, że dłużej będzie z nami. Firma Madex pomaga nam już drugi sezon i odpłacamy się jej złotymi medalami. Oby ta współpraca nadal tak dobrze się zawiązywała.

Mistrz oczami kapitana Piotra Kosteli
Jakub Pawlik – nasz pewny punkt w bramce; świetny refleks, dobrze broni ustawieniem się do akcji. Brakuje mu więcej meczów o stawkę, w których można podnieść swoje umiejętności. Powinien też lepiej komunikować się z obrońcami. Liczę, że tymi finałami zapracował sobie na dostanie szansy gry w reprezentacji kraju.

Patryk Brzana – drugi bramkarz w zespole. Mistrz Polski juniorów. Dobry refleks i szybkość. Musi popracować nad obroną strzałów z zawijasa. Wykazał się charakterem broniąc świetnie w juniorskim finale, mimo kontuzji kostki.

Bartosz Gotkiewicz – ostoja naszej obrony. Widzenie przestrzenne, przewidywanie akcji oraz mocny strzał - to jego atuty. W końcu bez kontuzji udało mu się rozegrać cały sezon. Został drugim punktującym zawodnikiem górali. Zwrotność i szybkość, to elementy, w których ma jeszcze rezerwy.

Maksymilian Mirek (obrońca) – zmiana miejsca zamieszkania sprawiła, że nie mógł aż tak dużo trenować z nami. Waleczny, umiejętnie wykorzystuje warunki fizyczne. Czyta grę, dzięki czemu ma sporo przechwytów. Motoryka, to punkt, nad którym powinien pracować. Liczę na niego w przyszłym sezonie.

Kamil Barszczewski (obrońca) – zawodnik mocny fizycznie; bardzo dobrze gra w destrukcji, zawsze, kiedy myśli o dobru drużyny, jest naszym sporym wzmocnieniem. Pracuje nad strzałem i były tego efekty. Daje drużynie pozytywną energię. Ma rezerwy w grze kombinacyjnej i rozegraniu piłeczki.

Tomasz Cholewa – nasz najstarszy defensor. Nie ma dla niego straconych piłek; niesamowicie waleczny. Posiada pewne braki techniczne, ale nadrabia to zaangażowaniem. Jeśli chodzi o przyszłość, to musi zdecydować czy nadal będzie wspierał Górali!

Karol Subik (obrońca) – mistrz Polski juniorów; świetnie czyta grę przeciwnika, przewiduje, co się wydarzy na boisku. Zanotował bardzo dużo przechwytów. Poprawił strzał, lecz nadal ma rezerwy w ataku.

Michał Garb (obrońca) – obdarzony świetnymi warunkami fizycznymi, posiadający jeden z najlepszych strzałów z zawijasa. Niestety cześć sezonu nie trenował i było widać brak ogrania. Mimo doświadczenia nie potrafił do końca wykorzystać swoich dużych umiejętności. Jeśli będzie systematycznie trenował, to będzie ważną postacią w seniorskiej drużynie. Zakończył wiek juniora, podobnie jak Subik.

Mateusz Turwoń – pierwszy sezon w Góralach i trochę z przymusu grał w obronie, ale świetnie sobie radził. Zmysł do grania i technika, sprawiają, że może być graczem wielofunkcyjnym. Jedno z odkryć sezonu. Ma spore rezerwy w grze kombinacyjnej.

Mateusz Podraza (napastnik) – stworzony do gry kombinacyjnej. Świetnie wyszkolony technicznie; widzi bardzo dużo na boisku. Zmorą są kontuzje, ale mam nadzieję, że to już za nim. Stać go na poprawę strzału z dystansu.

Patryk Wronka (napastnik) – niezwykle utalentowany gracz. Zadebiutował już w drużynie narodowej seniorów. W każdym meczu zostawiał serce na parkiecie. Świetnie obsługiwał kolegów podaniami. Daje drużynie mnóstwo pozytywnej energii. Czasem jednak zapomina, że do wygrywania potrzebne są bramki. Nie można grać tylko podaniami.

Damian Krugiełka (napastnik) – typowy egzekutor. Obdarzony mocnym strzałem, ale często niecelnym. Potrafi znaleźć się pod bramką i wykańczać sytuacje. Musi zastanowić się nad podejściem do gry, bo czasami pozostawia ono wiele do życzenia. Ma papiery na solidnego grajka.

Piotr Bełtowski (napastnik) – klasyczny środkowy, dobrze gra piłką, świetnie radzi sobie na treningach, ale czasami nie przekłada się to w meczach. W tym ma spore rezerwy. Powinien więcej oddawać strzałów. Zawsze dowcipny i dzięki niemu nigdy się nie nudzimy.

Stanisław Żuk (napastnik) – obdarzony mocnym strzałem niezależnie od jego rodzaju. Dobrze rozumie taktykę, ale brakuje mu czasami szybszego podejmowania decyzji. Nie wykorzystuje swojego potencjału.

Tomasz Brzana – solidny skrzydłowy, dobry technicznie, nieźle gra kombinacyjnie. Musi mniej szukać kolegów na boisku, a więcej wykańczać akcji. Dał świetną zmianę w finale i mam nadzieję, że zmobilizuje go do sumiennego trenowania unihokeja.

Mariusz Sąder – typowy strzelec, który wiele pomógł drużynie, zdobywając wiele ważnych bramek. Niestety lata lecą. Czasu nie da się oszukać. Motoryka dawała znać o sobie. Mariusz wie, że to dobry moment, by zakończyć udaną karierę.

Dominik Siaśkiewicz – najbardziej doświadczony z naszej drużyny. Wielofunkcyjny - może grać na rożnych pozycjach. Dobry technicznie, zachowuje spokój w grze, szczególnie, kiedy ma piłkę. Wie, co z nią zrobić. Wiek też odgrywa u niego ważną rolę, ale myślę, że będzie jeszcze pomocny zespołowi.

Wiesław Firek – wrócił do nas po przerwie. Widać było w jego grze, szczególnie w meczach na styku, że brakuje mu ogrania. Nadrabiał walecznością i niezłą motoryka. Strzelił ważną bramkę w półfinale w Zielonce. Szkoda, że kontuzja przed finałem wybiła go z rytmu.

Dawid Polaczek (napastnik) – kontuzja wykluczyła go na większą cześć sezonu, jednak w najważniejszych momentach był z drużyną i jego doświadczenie bardzo nam pomagało. Dysponuje świetnymi warunkami fizycznymi oraz dobrą techniką. By robić postępy musi solidnie trenować.

Łukasz Widurski (napastnik) – zawodnik, który bardzo dobrze rozumie taktykę. Zdarzało się, że grał na rożnych pozycjach i nigdy mnie nie zawiódł. Niesamowicie ambitny i grający dla zespołu. To był jego pierwszy sezon. Zrobił niesamowity postęp. W przyszłym sezonie będzie naszą ważną postacią. Nadal musi pracować nad techniką i grą ofensywną.

Łukasz Bryniarski (napastnik) – posiada całkiem przyzwoitą technikę kija. Umie znaleźć się w grze ofensywnej. Ma jednak słabe warunki fizyczne i słabiej sobie radzi w obronie. Musi pracować nad motoryką.

Piotr Kostela (napastnik): - Mogę mówić o nim tylko w samych superlatywach – ocenia go Ryszard Kaczmarczyk. – Wcześniej miałem z nim kontakt w hokeju i muszę przyznać, że jest to rzetelny chłopak, a wszystko robi na sto procent. Ubiegłoroczny triumf Górali to jego zasługa. Ogromnie się angażował, opracował strategię gry, treningi, a potem… Moim zdaniem nie został doceniony przez wszystkich kolegów z drużyny. Chłopak ma papiery nie tylko na wielkiego grajka, ale dobrego szkoleniowca. Pokazał jak się to robi, doprowadzając juniorów do mistrzostwa kraju. Bartek Gotkiewicz rozpoczął pracę w Góralach z młodzieżą i o tym należy pamiętać. W tym duecie Górale mogą się rozwinąć i będą jeszcze groźniejsi niż obecnie. Jako zawodnik, Piotrek również zrobił kolosalne postępy. Zaczynał od hokeja i miał naleciałości z tej dyscypliny sportu, problemy z techniką. Jednak praca sprawiła, iż dzisiaj nikt nie uwierzyłby, że kiedyś był hokeistą.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama