04.11.2008 | Czytano: 1163

Wicemistrzostwo TKM

Motocrossowcy skupieni w TKM Zakopane również mogą pochwalić się sukcesami, mimo iż dopiero przed trzema laty reaktywowano sekcję motorową pod Giewontem. Zaczęto od młodzieży. To ona odniosła największy sukces...

 W klasie młodzik TKM drużynowo uplasował się na drugim miejscu, tracąc do zwycięzcy Cross Lublin 97 punktów. W klasie senior na 24 sklasyfikowane zespoły zakopiańczycy uplasowali się na ósmej pozycji. Co prawda indywidualnie nie stanęli na podium w żadnej klasie, ale tak ich wyniki należy uznać za zadawalające.

Czadowa 11-latka
Najlepszym rezultatem pochwalić się może nowotarżanka Karolina Węgrzyn. Wielokrotnie na motocrossowych torach udowadniała, że…nie jest płcią słabszą. Jako jedyna kobieta w MX 65 ccm wielokrotnie biła na łeb i szyję męski ród. Zresztą nie kryje, iż sport motorowy zaczęła uprawiać dlatego, by…bić chłopaków. – Motocykla dosiadłam z czystej ciekawości, pędu wiatru, możliwości konkurowania i ogrywania płci męskiej – mówi. Niesamowite samozaparcie i konsekwencja w systematycznym treningu spowodowała, że regały w pokoju Karoliny uginają się od pucharów. Potrafi brawurowo jeździć. Nie straszne jej potężne skocznie, czy „praleczki” na torze. Silne ręce, a nienaganna technika powoduje, że „fruwa” jak ptak na motocyklu. Ze startu na start zyskiwała szacunek wśród konkurentów. A przecież urażona męska duma nie raz chciała się odgryźć sympatycznej 11 – letniej blondyneczce. – Przecież ten sport nie jest tak popularny pod Tatrami, by nas biła jakaś dziewucha – słychać było glosy w zawodniczych boksach. Przypuszczali frontalny atak, jakby byli w zmowie. Karolina musiała uważać, bo nawet łokcie szły w ruch. – To jednak odważna młoda dama, która nie pęka przed chłopakami i podejmowała z nimi walkę „wręcz” –chwali ją trener z przeciwnego obozu. Kilka razy musiała jednak westchnąć na mecie: „siła złego na jednego”. Karolina była czwarta w mistrzostwach kraju, zabrakło jej niewiele do „pudła”. Niemniej w pokonanym polu zostawiła wielu chłopaków. Między innymi kolegów klubowych – Karola Sado, który sklasyfikowany został na 10. pozycji i 15. w „generalce” Richarda Sikynę. Ten ostatni jest Słowakiem i tylko w czterech wyścigach brał udział. W nich błysnął klasą i plasował się na czołowych miejscach.

Płonący motocykl
W klasie MX 85 ccm najlepiej zaprezentował się Jan Stachoń Tutoń, syn wielokrotnego mistrza kraju w motocorssie Józefa. Idzie w jego ślady. Zresztą fachowcy, w tym trener kadry narodowej, wypowiadają się o jego jeździe w samych superlatywach. Jasiu był piąty w mistrzostwach kraju, ale gdyby nie pechowe starty, to kto wie… - Jasiu miał pecha. W Lidzbarku przewrócił się, w Sochaczewie „utopił”, a w Rzeszowie nawalił hamulec – mówiła po pierwszych startach jego mama. Pech prześladował go nadal. – To zawodnik z wielką przeszłością. Prowadzony przez ojca może w przyszłym roku wskoczyć na „pudło” – przekonuje trener kadry. W tej klasie jeden start zaliczył Mario Bolibruch i sklasyfikowany został na 25. pozycji.

W klasie MX 2 Junior w „generalce” sklasyfikowanych zostało trzech jeźdźców. Początek sezonu należał do poroninanina Patryka Gudbaja Galicy. Po pięciu eliminacjach był bliski medalu. Znając jego charakter można było w ciemno stawiać, iż powalczy o zaszczytne trofea i co najmniej powtórzy sukces sprzed dwóch lat. Niestety kontuzja wyeliminowała go z walki o medal. Z tego powodu musiał opuścić 9 wyścigów, a tym samym zaliczył spadek w klasyfikacji na 14. miejsce. Patryk to dusza wojownika. Niestety dzięki tej cesze charakteru od dwóch lat boryka się z jakimiś urazami. Również poprzedniego sezonu nie ukończył z powodu kontuzji. Mało tego co roku jesteśmy świadkami jakiegoś mrożącego krew w żyłach zdarzenia z udziałem Patryka. W Nowogardzie jego motocykl stanął w płomieniach. Gdy na jednym z okrążeniu przewrócił się i chciał ponownie odpalić swoją Yamahę, z rury wydechowej dmuchnął 1,5 metrowy płomień.

Kontuzjogenny jest także Maciej Chyc Magdzin jeżdżący w tej samem klasie. To nie pozwala mu wykazać wszystkich możliwości. A ma ogromne, co udowodnił wcześniejszymi startami i sukcesami. Zmienił też motocykl. Musi upłynąć troszkę czasu, gdy jeździec „dogada” się z „rumakiem”. Mistrzostwa kraju ukończył na 21. miejscu, a 39. był Tomasz Pacyga.

Stefan Leśniowski

Komentarze





reklama