23.03.2012 | Czytano: 1099

Poniżej oczekiwań

Juniorzy Podhala zajęli piąte miejsce w mistrzostwach Polski w hokeju na lodzie. Nikogo ten wynik nie zadowala. Byli jednym z faworytów do mistrzostwa, a wracają bez medalu.


Zawód jest ogromny, bo w zespole Łukasza Gila wystąpiło aż jedenastu ligowców. Jak mogli się utrzymać w ekstraklasie, skoro nie poradzili sobie z rówieśnikami. Inna rzecz, że zespół juniorów tak naprawdę nie istniał, został w pośpiechu zmontowany na toruńską imprezę. W sezonie zasadniczym posiłkowano się juniorami młodszymi Ryszarda Kaczmarczyka, który zdobył w swojej kategorii złoty medal. To jedyne tegoroczne osiągnięcie na miarę klubu, dla którego mistrzowskie korony były chlebem powszednim.
- Chcieliśmy wyjść z twarzą i chociaż wygrać ostatnie spotkanie – mówi trener Podhala, Łukasz Gil. – Piąte miejsce nas nie zadawala. Nie po to jechaliśmy do Torunia.
Jego podopieczni na początku drugiej tercji przegrywali 2:3 i szkoleniowiec Podhala zmienił bramkarza. Miejsce Niesłuchowskiego między słupkami zajął S. Mrugała. Wreszcie można powiedzieć, że górale się wnerwili i odpowiedzieli sześcioma bramkami. To ustawiło mecz. W jego ostatniej części, gdy zdobyli dziewiątego gola, spuścili z tonu. Moment rozluźnienia wykorzystali sosnowiczanie, którzy zmniejszyli rozmiary porażki.


MMKS Podhale Nowy Targ – Zagłębie Sosnowiec 9:6 (2:2, 6:1, 1:3)

Bramki dla Podhala: Kapica 2, Neupauer 2, Zarotyński, Olchawski, R. Mrugała, Szumal, Gaczoł.
MMKS Podhale: Niesłuchowski (21 S. Mrugała) – W. Bryniczka, Plewa, Michalski, Neupauer, Wcisło – R. Mrugała. Tomasik, Kos, Puławski, Szumal – Gacek, Gaczoł, F. Wielkiewicz, P. Wielkiewicz, Olchawski – Pacyga, Worwa, Zarotyński, Kapica, Mielniczek. Trener Łukasz Gil.


Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama