Pierwsze rozdanie dla mistrza, ale zwycięstwo nie przyszło mu łatwo. Straszliwie się męczył. Zanosiło się na ogromną niespodziankę. Goście prowadzili 3:1. Nie do zatrzymania w tym fragmencie gry był Kryński, strzelec dwóch goli. Nowotarżanie wolno się rozkręcali. Zaskoczyli grą defensywną.
– Musieliśmy tak zagrać, bo nasza dyspozycja była wielką niewiadomą – tłumaczy kapitan Górali, Piotr Kostela. – Były ferie i przez ten czas nie mogliśmy trenować na pełnowymiarowym boisku. Ćwiczyliśmy na małym i do tego frekwencja na zajęciach nie była zadawalająca. Dlatego na początku meczu skupiliśmy się na obronie własnej bramki. Stąd też nikły rezultat w pierwszej tercji.
Mistrzowie w miarę upływu czasu przejęli inicjatywę, stwarzali coraz więcej dogodnych sytuacji pod bramką przeciwnika, ale to on zdobył dwa gole i sensacyjnie objął prowadzenie 3:1. Górale nie mieli wyboru, musieli zagrać jeszcze bardziej ofensywnie. Po golu Bisagi złapali kontakt, ale potem bili głową w mur. Nie tylko bramkarz był dla nich przeszkodą nie do pokonania. Zawodnicy z pola przyjmowali piłeczkę na ciało, blokowali kijem uderzenia miejscowych. Grali niezwykle ambitnie. Wydawało się, że dowiozą zwycięstwo do końcowej syreny. W 57 minucie na ławkę kar powędrował jeden z zawodników gości i 54 sekundy później Kostela doprowadził do wyrównania. Świetnie wbiegł do środka i pod poprzeczką ulokował piłeczkę. Górale poszli za ciosem i 37 sekund później Siaśkiewicz kapitalnie dograł do Wronki, który trafiając do pustej bramki uratował skórę mistrzom.
- Długo nie mogliśmy się przełamać, dopiero w końcówce mocno przycisnęliśmy rywala i udało nam się przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Graliśmy na trzy piątki, a rywal tylko na dwie i to był klucz do wygranej. Zachowaliśmy w końcówce więcej sił. Zwycięstwo cieszy, ale… Jeśli nie zmienimy podejścia do treningów, to finał nie będzie oczywisty. Musimy się mocniej sprężyć przed konfrontacją w Zielonce. Czeka nas tam trudne zadanie. Trzeba zagrać zdecydowanie lepiej – twierdzi Piotr Kostela.
Szarotka nie miała kłopotów z odniesieniem dwóch przekonywujących zwycięstw. Była zespołem lepiej poukładanym, przewyższającym tyszan w każdym elemencie unihokejowej sztuki.
- Mecz bez historii – twierdzi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Co prawda w pierwszym spotkaniu gospodarze prowadzili 1:0, ale szybko odpowiedzieliśmy czterema bramkami i praktycznie mecz był rozstrzygnięty. Gospodarze zamurowali bramkę, ale mijaliśmy ich szybkimi podaniami i dość łatwo zdobywaliśmy gole. Trudno jednak powiedzieć coś o naszej formie po takich meczach. Dobrze zagraliśmy w ataku, oddawaliśmy dużo strzałów i potrafiliśmy rozbić ich strefę. Popełniliśmy kilka błędów, ale generalnie odcinaliśmy przeciwnika od kontr. W drugim meczu byliśmy rozkojarzeni, za dużo chaosu było w ataku. Niepotrzebnie też dyskutowaliśmy z arbitrami, co nas rozbijało.
Madex Górale Nowy Targ - MUKS Zielonka 4:3 (1:1, 1:2, 2:0)
Bramki dla Górali: Kostela 2, Bisaga, Wronka.
Stan rywalizacji play off do dwóch wygranych: 1:0.
Madex Górale: Pawlik – Subik, Gotkiewicz, Kostela, Bełtowski, Bisaga – Mirek, Barszczewski, Podraza, Żuk, T. Brzana – Cholewa, Turwoń, Siaśkiewicz, Firek, Sąder – Wronka, Bryniarski.
Pionier Tychy – Worwa Szarotka Nowy Targ 3:15 (1:4, 2:6, 0:5) i 3:7 (1:3, 2:4, 0:0)
Bramki dla nowotarżan: Ossowski 3, Kulesza 3, Luberda 2, Bocheński, Augustyn, Hajnos, Wątorek, Półtorak, P. Ligas, Chlebda (I mecz); Ossowski 2, Bocheński 2, Kasperek, Kulesza, Chlebda (II mecz).
Stan rywalizacji play off do dwóch zwycięstw: 0:2. Awans do finału Szarotki.
Worwa Szarotka: Batkiewicz – Kasperek, P. Ligas, Bocheński, Augustyn, Kulesza – Wojtak, Lech, Ossowski, Chlebda, Hajnos – T. Ligas, Ryś, Wątorek, Luberda, Półtorak.
Stefan Leśniowski










