05.02.2012 | Czytano: 1215

Polacy jadą na mistrzostwa świata

Polska męska reprezentacja w unihokeju awansowała do grudniowych mistrzostw świata w Szwajcarii. W turnieju kwalifikacyjnym, rozgrywanym w kraju (Zbąszyń), zajęła drugie miejsce za Rosją.

Polacy, z 13 zawodnikami z Nowego Targu, w inauguracyjnym meczu urządzili sobie bramkowe łowy. Zaaplikowali 27 goli unihokeistom z Wysp Brytyjskich. O tym meczu można powiedzieć tylko tyle, że się odbył, a najlepszym zawodnikiem wybrano Chlebdę z Szarotki, który zdobył sześć goli, a przy jednym „maczał palce”. Warto też zwrócić uwagę, iż przeciwnicy zmusili do interwencji naszego bramkarza tylko raz.

Kolejni rywale biało –czerwonych nie byli już „kelnerami”. O wiele większe wymagania pozostawili gospodarzom Austriacy. Kilka razy cierpła nam skóra widząc jak beztrosko poczynamy sobie w defensywie, jak niemrawo rozgrywaliśmy atak pozycyjny. Przeciwnik to w mig wykorzystał, do wyprowadzania kontrataków, schodząc na pierwszą przerwę z prowadzeniem 2:0. Gdy po przerwie Polacy doprowadzili do wyrównania, wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Nic z tego, kolejna niefrasobliwość kosztowała nas utratę dwóch goli i do decydującej odsłony przystępowaliśmy w dwubramkowym mankiem. Na szczęście w tej części gry nasi wreszcie zaczęli konstruować składne akcje i przede wszystkim nie dopuszczać rywala do dogodnych pozycji strzeleckich – blokując piłeczkę kijem bądź ciałem. Udało się prześcignąć rywala, a trafienie dające nam komplet punktów zadał nowotarżanin Kasperek.

Jeszcze wyżej poprzeczkę zawiesili Rosjanie, którzy pierwsi stracili gola, po uderzeniu Dziurdzika, ale potem… Na początku drugiej odsłony wykorzystali gapiostwo w naszych liniach defensywnych i objęli prowadzenie 3:1. Rosjanie popełnili jednak błąd. Chcąc bronić wyniku wycofali się do defensywy. To była woda na młyn naszej drużyny narodowej. Polacy z każdą minutą coraz mocniej nacierali. Przed przerwą Kasperek strzałem z dystansu, gdy jego zespół grał w przewadze, zdobył kontaktowego gola. Na początku trzeciej odsłony Wronka nie wykorzystał karnego, ale w 54 minucie Kasperek powtórzył wyczyn. Doprowadził do wyrównania, zaskakując bramkarza strzałem z daleka. Rosjanie wtedy grali w osłabieniu. Nasi reprezentanci w końcówce meczu mieli kolejną szansę gry w przewadze i przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę. Tym razem nie udało się pokonać rosyjskiego golkipera.

Z Węgrami Polacy dali pokaz radosnej twórczości w defensywie. Już w 55 sekundzie stracili pierwszego gola, a potem gole padały na przemian. Słabo bronił Strażyński, który ma na sumieniu dwa gole i po czwartym zastąpił go Rybacki, który z kolei dał się zaskoczyć strzałem z „zakrystii” ( 6 gol). Naszym napastnikom brakowało armat ( w 12 minucie Adamczyk nie wykorzystał karnego), zawstydzali ich obrońcy, podobnie jak w meczu z Rosjanami. Dopiero po starcie szóstej bramki nasza reprezentacja mocniej zaatakowała Węgrów, ale tylko doprowadziła do wyrównania.

W drużynie All Stars znalazło się dwóch nowotarżan, obrońców – Michał Dziurdzik i Artur Kasperek.

Polska – Wielka Brytania 27:0 (3:0, 13:0, 11:0)
Bramki: Chlebda 6, Kostela 6, Adamczak 3, Kasperek 2, Antoniak 2, Lipkowski 2, Augustyn 2, Lech, Hantsch, Bałtowski, Dziurdzik.

Polska – Austria 5:4 (0:2, 2:2, 3:0)
Bramki dla Polski: Kasperek 2, Adamczak, Augustyn, Dziurdzik.

Polska – Rosja 3:3 (1:1, 1:2, 1:0)
Bramki dla Polski: Kasperek 2, Dziurdzik.

Polska – Węgry 6:6 (3:4, 2:2, 1:0)
Bramki dla biało –czerwonych: Kasperek 2, Dziurdzik 2, Antoniak, Wojtak.

Polska: Strażyński ( w meczu z Węgrami od 11 min. Rybacki) – Dziurdzik, Kasperek, Wronka, Augustyn, Kostela – P. Ligas, Lech, Adamczak, Chlebda, Antoniak – Mirek, Wojtak, Lipkowski, Bełtowski, Hantsch – Kulesza.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama