Najciekawiej zapowiadała się konfrontacja „Czarnych Cieni” z Copacabaną. Mimo, iż spotkanie stało na wysokim poziomie i trzymało widzów w napięciu, to jednak pozostał niesmak. Zawodnicy Copacabany grają nie tylko w unihokeja, ale także w futbol i cześć z nich w tym samym czasie uczestniczyła w piłkarskim turnieju charytatywnym. „Copa” chciała przełożyć spotkanie na późniejszą godzinę, ale zbyt późno o tym poinformowała organizatorów i przeciwnika. Rywalowi zmiana terminu nie odpowiadała. Toteż „Copa” wystąpiła z trzema zawodnikami z pola plus bramkarz. Regulamin dopuszczał taką możliwość. Najbardziej zdziwieni tym faktem byli zawodnicy Black Shadows, którzy w 10 minucie przegrywali 1:3. Inna rzecz, że ich golkiper wyraźnie nie miał dnia. Bełtowski i Gotkiewicz, mimo iż w nogach mieli derbowy pojedynek w ekstraklasie, starali się nękać go strzałami z dystansu, nawet zza połowy boiska. O dziwo kilka takich uderzeń znalazło drogę do siatki. Ślusarek w obronie, grając bardzo blisko bramkarza, wybierał piłeczki i dogrywał do partnerów. W 8 minucie drugiej połowy było 7:7. W końcówce, dysponujący długą ławką, „Czarne Cienie” przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę. Rywalowi wyraźnie zabrakło pary. Niemniej zasłużyli na słowa pochwały.
W kolejnych dwóch spotkaniach padły rezultaty nierozstrzygnięte. Sportowe Podhale rozpoczęło z wielkim animuszem, od szybkich ataków i potężnych uderzeń z dystansu. Po raz pierwszy Warriorz byli w takich opałach. Górale zdobyli tylko trzy gole, a mogli ich znacznie więcej w pierwszej połowie. Sam Karecki zmarnował cztery „setki”. Po przerwie wydawało się, że będzie dobijanie Warriorz, a tymczasem rywale z każdą minutą słabli. Liderzy zespołu Siaśkiewicz i Wronka czuli w nogach ekstraklasowe derby. Nie byli już tak groźni jak w pierwszej części meczu. Natomiast niezmęczony ekstraklasowymi bojami czuł się Kostela, który wziął ciężar gry na swoje barki. Świetnie dyrygował partnerami, dogrywał im piłeczki. Trzy minuty przed końcem Warriorz doprowadzili do wyrównania. Duże tempo wyczerpało oba zespoły, bo w końcówce już nie dążyli do zwycięstwa. Widocznie podział punktów ich zadawalał.
Z takim samym wynikiem rozeszli się „Chupasy” z Aulą. Nastroje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Na gol odpowiadano golem. Trwała zażarta walka na całym boisku. Dla obydwu zespołów nie było straconych piłeczek. „Chupasy” już któryś raz z rzędu nie potrafią przewagi udokumentować bramkami. Mocno zaczęli, ale z biegiem czasu zaczęli grać schematycznie. Aula czaiła się i wyczekiwała na błąd przeciwnika. Miała trzy piłki meczowe, których nie wykorzystała. Wynik meczu ustalony został 60 sekund przed końcową syreną.
Copacabana – Black Shadows 7:12 (4:5)
Bramki: Bełtowski 5, Gotkiewicz 2 – Pala 3, Burkat 2, Gąsior, Gąsienica Makowski, Hamrol, R. Sulka, Daniel, Panczakiewicz, samobójcza.
Copacabana: Potaczek - Gotkiewicz, Ślusarek, Bełtowski.
Black Shadows: Guzik - R.Sulka, Burkat, Daniel, GąsienicaMakowski, Pala, Panczakiewicz, Hamrol, Babiak, Gąsior, K. Sulka.
Sportowe Podhale & Górale – Warriorz 4:4 (3:1)
Bramki: Siaśkiewicz, Waligórski, Kos, Karecki – Kostela, Leja, Zając, Daniec.
Sportowe Podhale &Górale: Bujak - Krawczyk, Zientara, Zubek, Siaśkiewicz, Waligórski, Kos, B. Kalata, Karecki, Wronka, W. Kalata.
Warriorz: Koczur - Smarduch, Kostela, Leja, Zając, Daniec, Fryźlewicz, Zamorski, Kasowski, Barszczewski.
Aula – Chupacabras 4:4 (2:2)
Bramki: Luberda, Iskrzycki, Rozmus, Romanowski – Staszel, J. Handzel 2, M. Handzel.
Aula: Wiśniewski - Kolasa, Luberda, Iskrzycki, Gaj, Rozmus, Romanowski, Szewczyk, Bierówka.
Chupacabras: Ściesiński - Kwak, Trzebunia, Książkiewicz, T. Handzel, Borowicz, Staszel, M. Handzel, J. Handzel, Augustyn.
|
LP
|
DRUŻYNA
|
MECZE
|
PUNKTY
|
BRAMKI
|
|---|---|---|---|---|
|
1
|
Chupacabras |
12
|
16
|
74-64
|
|
2
|
SportowePodhale & Górale |
12
|
13
|
77-73
|
|
3
|
Warrior |
12
|
12
|
69-69
|
|
4
|
Black Shadows |
12
|
12
|
74-68
|
|
5
|
Copacabana |
12
|
11
|
76-75
|
|
6
|
Aula |
12
|
8
|
66-71
|
Stefan Leśniowski










