12.12.2011 | Czytano: 1165

Gol kuriozum

Podhalańska Liga Unihokeja rozpoczęła trzecią rundę spotkań. Najwięcej po XI kolejce mówiło się o golu kuriozum, który „okrasił” spotkanie Sportowego Podhala & Górali z Aulą.

W bramce tego pierwszego zespołu z musu stanął zawodnik z pola i trzeba przyznać, że nieźle się sprawował, aż do momentu, kiedy… przysnął. Tak trzeba powiedzieć, bo na pewno nie obserwował akcji, która toczyła się po bramką przeciwnika. Górale na raty próbowali ulokować piłeczkę w pustej bramce. Za drugą próbą Rozmus wybił ją z linii bramkowej, przemierzyła całe boisko i znalazła lukę między nogami bramkarza. Pozostałe zdobycze bramkowe obu zespołów nie były już tak „okazałe”. Gole padały po składnych i przemyślanych akcjach.

Było w tym meczu sporo walki i zmiennych nastrojów. Tylko dlatego mecz wyglądał na wyrównany. Tak naprawdę taktycznie dominowali Górale, ale zdarzały się im przestoje. Potrafili w krótkim odstępie czasu stracić pod rząd trzy gole. Niemniej w „gorących” momentach meczu potrafili się skoncentrować i odcinać podania do byłego hokeisty Iskrzyckiego. Imponował rajdami Wronka.

Po raz trzeci w odstępie tygodnia skrzyżowały kije zespoły Black Shadows i Warriorz. Dla tych ostatnich powiedzenie do trzech razy sztuka spełniło się co do joty. Można więc mówić o pewnej niespodziance. Oba zespoły doskonale znają swoje mocne i słabe strony. Toteż taktyka odgrywała ogromną rolę. Warriorz w przeciągu roku z kopciuszka ligi stali się postrachem rywali. Grają twardo, pewnie w obronie, a każdy sukces dodaje im pewności siebie i utwierdza w przekonaniu, że z każdym mogą wygrać. Mają też największy atut w postacie Kosteli, reprezentanta kraju. On zdobył bardzo ważne dwie bramki w krótkim odstępie czasu, dające prowadzenie 4:3. Mało tego w końcówce ponownie, w przeciągu 30 sekund, dwa razy trafił do bramki rywala, odbierając mu ochotę do gry.

„Czarne Cienie” też nie zasypywały gruszek w popiele. Miały mnóstwo świetnych okazji, ale od pewnego czasu zbyt nerwowo poczynają sobie pod bramką przeciwnika. Ich strzały prują w powietrze. „Czarne Cienie” wielokrotnie pokazywały, że potrafią grać skutecznie i nie należy ich skreślać przed play off.

Zaciętym i wyrównanym spotkaniem uraczyli widzów zespoły Chupacabras i Copacabany. Lider doznał porażki. Nie potrafił znaleźć z sposobu na świetnie interweniującego A. Hajnosa. Ten po raz kolejny stanął między słupkami bramki, bo nominalny golkiper nadal leczy kontuzję. Bronił z wielkim wyczuciem. Wielu nie spodziewało się po nim tak wspaniałych parad. Gdy wydawało się, że nie ma ludzkiej siły, by piłeczka nie wylądowała w bramce, on jakimś cudem ją zatrzymywał. Lepszemu szczęście pomaga, toteż kilka razy w sukurs przyszły mu słupki i poprzeczka. „Chupasom” zabrakło armat.

Chupacabras - Copacabana 3:6 (2:4)
Bramki: T. Handzel, Augustyn 2 – Ślusarek, Gotkiewicz, G. Hajnos, Bełtowski, Marszałek, Gołuchowski.

Chupacabras: Ściesiński - T. Handzel, Augustyn, Kwak, Trzebunia, Książkiewicz, Borowicz, Staszel, M. Handzel, J. Handzel, Tynus.
Copacabana: A. Hajnos - Ślusarek, Gotkiewicz, G. Hajnos, Bełtowski, Marszałek, Gołuchowski.


Black Shadows - Warriorz 4:8 (2:1)
Bramki: R. Sulka, K. Sulka, Gąsienica Makowski, Burkat - Kostela 5, Daniec 2, Barszczewski.

Black Shadows: Szewczyk - Daniel, Kwak, Panczakiewicz, Hamrol, Babiak, Pala, R. Sulka, K. Sulka, Gąsienica Makowski, Burkat.
Warriorz: Koczur - Kostela, Daniec, Barszczewski, Smarduch, Leja, Pindyk, Sadowy, Sieniawski, Zając, Fryźlewicz, Zamorski, Kasowski.


Aula – SportowePodhale & Górale Amatorzy 9:12 (6:7)
Bramki: Luberda 3, Iskrzycki 3, Wiśniewski 2, Rozmus – B. Kalata 4, Waligórski 2, Kos 3, Wronka, Karecki 2.

Aula: Karaś - Gaj, Romanowski, Wojtak, Ulman, Luberda, Iskrzycki, Wiśniewski, Rozmus.
SportowePodhale & Górale Amatorzy: Krawczyk - Zientara, Biegun, Ciapała, W. Kalata, B. Kalata, Waligórski, Kos, Wronka, Karecki.

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
1
Chupacabras
11
15
70-60
2
SportowePodhale & Górale
11
12
73-69
3
Copacabana
11
11
69-63
4
Warrior
11
11
65-65
5
Black Shadows
11
10
62-61
6
Aula
11
7
62-67

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama