16.10.2011 | Czytano: 1188

Zgodnie z planem

W drugiej podwójnej kolejce unihokejowej ekstraklasy mężczyzn wszystko odbyło się zgodnie z planem. Oba nowotarskie teamy przywiozły komplet punktów z wyjazdu. Walka o pierwsze miejsce w grupie, jak było do przewidzenia, rozegra się między nimi. Już wszyscy sympatycy unihokeja na Podhalu ostrzą sobie zęby na derby. Dojdzie do nich 29 i 30 października.



11- krotni mistrzowie Polski – Worwa Szarotka - szybko, bo już w 14 sekundzie objęli prowadzenie i wydawało się, że będzie to ich spacerek po tyskim parkiecie. Nic z tego. Tyszanie szybko wyrównali, a za moment objęli prowadzenie. Jeszcze przed przerwą górale doprowadzili do wyrównania, ale w drugiej tercji zagrali chodzonego. Akcje ofensywne przeprowadzane były w jednostajnym tempem, brakowało przyspieszenia i zaskoczenia rywala. Ten świetnie się bronił, nieraz bezceremonialnie wybijając piłeczkę byle dalej od własnej bramki. Szarotka w ataku straszliwie się męczyła. Wszystkie strzały były sygnalizowane i jeśli nie zostały zablokowane przez obrońców, to padały łupem bramkarza.
Tak jednak wiecznie wielokrotni mistrzowie nie mogli grać. W przerwie, w szatni, podało kilka ostrych słów, przemeblowano ustawienia i akcje miały polot. Rozwiązał się też worek z bramkami. Od razu cztery piłeczki wpadły do bramki gospodarzy.
- Pierwsze dwie tercje były słabe w naszym wykonaniu – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Graliśmy statycznie, mało strzelaliśmy. Brakowało naszym akcjom przyspieszenie. Dopiero w trzeciej tercji, po roszadach w piątkach, gra zaczęła się na kleić i przyniosło to bramkowy efekt.
Nazajutrz już widzieliśmy inne oblicze Szarotki, takie, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Pięknie zespołowe akcji, z mnóstwem strzałów. Już po 20 minutach nowotarżanie prowadzili 4:0. Ładne gole zdobył Bocheński, w okienko, z zawijasów.
- Mimo, iż wystąpiliśmy bez dwóch podstawowych graczy, to zdecydowanie lepiej, mądrzej i skuteczniej zagraliśmy niż dzień wcześniej – mówi kapitan, Lesław Ossowski. – Gospodarze nie byli groźni, mieli problemy z wyprowadzaniem kontr. Po prostu nie pozwalaliśmy im na zbyt wiele.
Mistrzowie Polski – Górale - mimo iż pojechali do Hrubieszowa w niekompletnym składzie, udzielili beniaminkowi sromotnej lekcji unihokeja. Już po 20 minutach meczu jedyną zagadką pozostawały rozmiary zwycięstwa gości. Nowotarżanie wykorzystywali każdy błąd rywala. Szczególnie wtedy, gdy grał w osłabieniu. Gospodarze, by zatrzymać ataki przyjezdnych uciekali się do gry faul. Często bili kijem, a to było wodą na młyn czempiona, który w przewagach spokojnie rozgrywał piłeczkę i niemal wjeżdżał z nią do bramki. Gole były efektowne, godne kamer filmowych.
- Rywal niczym nas nie zaskoczył – mówi kapitan Górali, Piotr Kostela. – Nasza przewaga ani przez moment nie podlegała dyskusji. Robiliśmy na parkiecie, co żywnie zapragnęliśmy. Tak ja my w Pucharze Europy wędrowaliśmy na ławkę kar za bicie kijem, tak gospodarze za to samo przewinienie byli karani, a nasza przewaga liczebna zamieniana była na kolejne bramki.
Rewanż rozpoczął się zgoła sensacyjnie. Górale po 20 minutach przegrywali 1:3. Jeszcze byli jakby zaspani, ospale rozgrywali akcje, na stojąco. W obronie również reakcja była spowolniona. Niemniej - jak to określili mistrzowie – była to podpucha. Od drugiej tercji wszystko wróciło na właściwe tory. Rywal po prostu nie wąchał piłeczki. Siedem razy lądowała w jego bramce, a w ostatniej odsłonie pięć razy.
- Chyba wczesna pora rozgrywania meczu sprawiła, iż graliśmy ospale w pierwszej tercji. Sędziowie też nas skrzywdzili, uznając gola, którego nie było – mówi Piotr Kostela. – W kolejnych tercjach rywal już nie istniał. Przy stanie 8:3 tak był poirytowany, że strzelił sobie samobója, z połowy boiska. Piłka między nogami bramkarza wylądowała w bramce. Jeszcze takiego gola nie widziałem. Świetnym posunięciem było przesunięcie Mirka do ataku. Zdobyliśmy mnóstwo bramek, świetnie nam się grało.
*
Pionier Tychy – Worwa Szarotka Nowy Targ 2:6 (2:2, 0:0, 0:4) i 1:10 (0:4, 1:0, 0:6)
Bramki dla Szarotki: Kasperek 4, Ossowski 2 (I mecz); Ossowski 4, Bocheński 3, Kasperek, Półtorak, Kulesza (II mecz).
Worwa Szarotka: Batkiewicz; Kasperek – P. Ligas, Lech – Wojtak; Bocheński – Augustyn – Kulesza, Ossowski – Chlebda – Lipkowski, Półtorak, Ryś. W drugim meczu nie zagrali: P. Ligas i Augustyn.
*
Grześ Hrubieszów –Madex Górale Nowy Targ 3:17 (1:5, 0:7, 2:5) i 5:13 (3:1, 0:7, 2:5)
Bramki dla Górali: Mirek 4, Kostela 4, Gotkiewicz 2, Żuk 2, Bełtowski 2, Polaczek, Bryniarski, Barszczewski (I mecz); Mirek 4, Kostela 3, Polaczek 2, Staśkiewicz, Gotkiewicz, Barszczewski, samobójcza (II mecz).
Madex Gorale: Brzana; Mirek – Gotkiewicz, Barszczewski – Subik; Kostela – Siaśkiewicz – Bryniarski, Bełtowski – Żuk – Polaczek.


Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama