30.09.2011 | Czytano: 893

Jak kania dżdżu (+zdjęcia)

Hokeistom Podhala zwycięstwa potrzeba było jak kani dżdżu. Po ostatnich niepowodzeniach, tylko wygraną można było podbudować się psychicznie. Udało się!

- Musieliśmy wygrać, by odbudować morale zespołu, po wstydliwych porażkach – powiedział trener Podhala, Jacek Szopiński, który miał ostatnio trudne dni. Cześć kibiców na forach internetowych domagała się jego dymisji. Rzecznik prasowy MMKS oznajmił, iż zarząd nie przewiduje zmiany trenera. - Jacek Szopiński cieszy się naszym zaufaniem. Gramy tym, czym dysponujemy i wierzymy, iż karta się odwróci – powiedział Roman Przygodzki.

„Szarotki” szybko objęły prowadzenie. Akcję zainicjował w tercji środkowej Sulka. Różański dojechał z krążkiem do końcowej linii i odegrał go do nadjeżdżającego Ziętary. Ten z pierwszego trafił pod poprzeczkę. Torunianie, którzy nastawili się na grę z kontry, mieli problemy z sforsowaniem zapory ustawionej przez gospodarzy w tercji neutralnej.

- Zagraliśmy inaczej niż zwykle. Najważniejsza była własna bramka, by nie dać się skontrować – tłumaczył taktykę trener „Szarotek”.

Wstrzeliwanie krążka do tercji Podhalan nie przynosiło spodziewanych efektów, poza jednym, kiedy Marmurowiczowi, stojącemu samotnie przed bramką krążek zaplatał się między łyżwami. W 14 minucie Szumal w sytuacji jeden na jeden nie zdołał pokonać bramkarza. Później Kmiecik zmusił do wielkiego wysiłku Plaskiewicz, który odbił krążek przed siebie, lecz Sulka nie zdążył z dobitką. W ostatniej minucie, debiutujący w lidze Budaj powędrował na ławkę kar, za nadmierną ilość graczy na lodzie. Podhale zgubiło „gumę” pod bandą i Minge z korytarza międzybulikowego nie dał szans Rajskiemu.

Drugą tercję śmiało można nazwać osłoną Neupauera. Ten młodzian zadziwia w tym sezonie znawców hokeja. Świetnie dyryguje formacją, która jest w tej chwili najlepsza w Podhalu. Nie imponują warunkami fizycznymi, ale zostawiają serce na lodzie. Nie pękają przed nikim. Neupauer w 25 i 37 minucie zdobył swoją ósmą i dziewiątą bramkę w sezonie.

– To nie tylko moja zasługa, ale także kolegów, którzy świetnie rozgrywają „gumę”. Cieszę się szczególnie z pierwszego trafienia. Z nadgarstka wpadło w okienko. Nie ważne jednak, kto strzela gole, by tylko drużyna wygrywała. Gole, które dają zwycięstwo sprawiają większą radość. Mam nadzieję, że zła passa dobiegła już końca i w nowej rundzie zaczniemy wygrywać – powiedział bohater Podhala.

Drugi jego gol również był przedniej urody. Został zdobyty po świetnej akcji zapoczątkowanej przez Dutkę. Ćwikle w finalnym momencie uciekł krążek, lecz zdołał go opanować i idealnie dograć na drugi słupek do dowódcy formacji, a ten pociągnięciem uszczęśliwił kibiców. Goście jednak szybko odpowiedzieli. Jankowski zmienił lot krążka po dograniu Dzięgiela spod bandy.

W trzeciej tercji goście dążyli do zmiany niekorzystnego wyniku, ale nadziewali się na kontry. Trzy razy byli bliscy utarty gola. 91 sekund przed końcem wycofali bramkarza i pod bramką Rajskiego dochodziło do dantejskich scen.

- W końcówce mieliśmy szczęście. Wiedziałem jednak, że mecz będzie trudny, na styku. Zresztą jak wszystkie. Cierpliwość i konsekwencja w końcówce przyniosła nam sukces – powiedział Jacek Szopiński.

Trener poinformował, iż Kelly Czuy i Kamil Kapica do tygodnia wznowią treningi. – Na dłużej wypadł Kasper Bryniczka. To jest problem, bo nie mamy środkowych. Będę szukał innych rozwiązań – powiedział Jacek Szopiński.

- Był to mecz walki – twierdzi szkoleniowiec Nesty, Wiesław Walicki. – 10 - godzinna podróż odbiła się na naszej postawie w pierwszej tercji. Górale jednak nie skoczyli na nas. Dopiero w trzeciej tercji pokazaliśmy, że coś gramy i nasze niespodzianki nie były dziełem przypadku. Z rozpędu chcieliśmy wzbogacić się, chociaż o jeden punkt. Zaryzykowałem wycofując bramkarza i byliśmy blisko wyrównującej bramki. Chodzi mi po głowie wzmocnienie zespołu przed zamknięciem okienka transferowego, ale wszystko zależy od tego czy będą pieniądze.

MMKS Podhale Nowy Targ – Nesta Karawela Toruń 3:2 (1:1, 2:1, 0:0)
1:0 Ziętara (Różański, Sulka) 2:40,
1:1 Minge (Jankowski, Dzięgiel) 19:11 w przewadze,
2:1 Neupauer (Landowski, Szumal) 24:13,
3:1 Neupauer (Ćwikła, Dutka) 36:06,
3:2 Jankowski (Dzięgiel, Minge) 38:15.

Sędziowali: Pachucki (Gdańsk) – Kolusz i Długi (Nowy Targ).
Kary: 16 – 4 min.
Widzów 500.

MMKS Podhale: Rajski – Cecuła, Łabuz, Ziętara, Bomba, Różański – W. Bryniczka, Dutka, Ćwikła, Neupauer, Kmiecik – Landowski, Sulka, Michalski, Jastrzębski, Szumal –Chomič, Tylka, Budaj. Trener Jacek Szopiński.
Nesta: Plaskiewicz – Gaisins, Bluks, Marmurowicz, Kuchnicki, Bomastek – Maj, Smeja, Minge, Dzięgiel, Jankowski – Lidtke, Porębski, Pieniak, K. Kalinowski, Winiarski - Chrzanowski. Trener Wiesław Walicki.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama