10.09.2011 | Czytano: 1155

III liga: Wicelider za mocny

Maniowianie nie sprostali wiceliderowi trzeciej ligi. Przed tym spotkaniem mieli dodatni bilans z piłkarzami z Nowego Wiśnicza. Z sześciu spotkań dwa wygrali, trzy zremisowali i jeden przegrali. W ostatniej konfrontacji 21 marca 2010 roku lepsza była Szreniawa. Wygrała wtedy 3:0. W sobotę zwycięstwo było jeszcze bardziej okazałe.


Lubań zaczął w swoim stylu, od ataku. Miał nawet okazję, by ustawić sobie spotkanie, ale Fałowski jej nie wykorzystał. Nie dasz, dostaniesz... Ta reguła sprawdziła się, co do joty. Gospodarze wykorzystali kontrę i objęli prowadzenie. Od tego momentu ich przewaga nie podlegała już dyskusji.


- Byli zespołem poukładanym, grającym szybką piłką, co sprawiało nam sporo problemów z likwidowaniem ataków – mówi szkoleniowiec Lubania, Marek Żołądź.W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia. Zepchnęliśmy gospodarzy do głębokiej defensywy. Rywale mieli problemy, ale nie potrafiliśmy tego udokumentować golem. Tymczasem popełniliśmy błąd, który z zimną krwią wykorzystał przeciwnik. Starta bramki podcięła nam skrzydła. W konsekwencji straciliśmy jeszcze jednego gola.


Szreniawa Nowy Wiśnicz – Lubań Maniowy 4:0 (2:0)
Bramki: Jarosz 14, 43, 62, Dziadzio 65.
Sędziował Przemysław Greń z Oświęcimia.
Żółta kartka: Hałgas.
Szreniawa: Brzeziański - Jagła, Czajka, Garzeł, Tarasek, Cygnarowicz (65 Kopyść), Tabak, Świątek (70 Pietras), Wojewoda, Dziadzio (75 Papież), Jarosz (66 Batko).
Lubań: Hładowczak – Anioł (55 Wiercioch), Lizak, Gąsiorek, Gołdyn, Komorek, Firek (60 Bachleda), Gogola (40 Górecki), Sral, Hałgas (75 Walczak Wójciak), Fałowski.


Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama