Lubań zaczął w swoim stylu, od ataku. Miał nawet okazję, by ustawić sobie spotkanie, ale Fałowski jej nie wykorzystał. Nie dasz, dostaniesz... Ta reguła sprawdziła się, co do joty. Gospodarze wykorzystali kontrę i objęli prowadzenie. Od tego momentu ich przewaga nie podlegała już dyskusji.
- Byli zespołem poukładanym, grającym szybką piłką, co sprawiało nam sporo problemów z likwidowaniem ataków – mówi szkoleniowiec Lubania, Marek Żołądź. – W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia. Zepchnęliśmy gospodarzy do głębokiej defensywy. Rywale mieli problemy, ale nie potrafiliśmy tego udokumentować golem. Tymczasem popełniliśmy błąd, który z zimną krwią wykorzystał przeciwnik. Starta bramki podcięła nam skrzydła. W konsekwencji straciliśmy jeszcze jednego gola.
Szreniawa Nowy Wiśnicz – Lubań Maniowy 4:0 (2:0)
Bramki: Jarosz 14, 43, 62, Dziadzio 65.
Sędziował Przemysław Greń z Oświęcimia.
Żółta kartka: Hałgas.
Szreniawa: Brzeziański - Jagła, Czajka, Garzeł, Tarasek, Cygnarowicz (65 Kopyść), Tabak, Świątek (70 Pietras), Wojewoda, Dziadzio (75 Papież), Jarosz (66 Batko).
Lubań: Hładowczak – Anioł (55 Wiercioch), Lizak, Gąsiorek, Gołdyn, Komorek, Firek (60 Bachleda), Gogola (40 Górecki), Sral, Hałgas (75 Walczak Wójciak), Fałowski.
Stefan Leśniowski










