- Mówi pan sobie: po co mi to było?
- Każdego ranka, gdy się budzę zadaję sobie to pytanie.
- Tak trudno prowadzić klub?
- Jeśli dysponuje się pieniędzmi, to nie. Jeśli jednak ich nie masz, to jest ranny ból głowy i pytanie: po co ci to było? Niemniej dopóki trwać będzie moja kadencja nie będę rejterował, będę starał się, by Podhale egzystowało na miarę możliwości finansowych. Problemem są finanse. Działamy społecznie. Na pewno lepiej klub funkcjonowałby, gdyby byli ludzie zatrudnieni i odpowiedzialni za pewien odcinek pracy. Trudno odczekiwać od społecznika, żeby był na każde zawołanie, na kilka godzin pozostawił swój warsztat pracy, oderwał się od rodzinnego życia. Z tego tytułu jest wiele niedociągnięć.
- Podhale to dzisiaj produkt marketingowy?
- Staramy się, by był. Konferencja z Marką „Tatra”, była po to, by dać sygnał, iż Podhale jest produktem, który można sprzedać. Podpisanie umowy sponsorskiej powinno być dobrze odebrane i być bodźcem mogącym pomóc w rozmowach z innymi.
- Dlaczego ten produkt jest tak mało wart? Nie potrafi zamknąć budżetu w nie rzucającej na kolana kwocie 2,2 mln. złotych?
- To nie tylko problem Podhala. Hokej u nas jest mało wart, mimo iż jest niezwykle widowiskowy, a zainteresowanie nim jest ogromne. Nad umową z „Tartą” pracowaliśmy niemal rok. W badaniach wypadliśmy znakomicie. Nazwa Podhale jest rozpoznawalna na rynku, bo kogo nie spytać, to nasze miasto kojarzy się tylko z hokejem. Trudności? Brak medialności dyscypliny. Zainteresowanie dziennikarzy z naszego regionu jest ogromne i trudno od nich wymagać, by jeszcze mocniej nad tym pracowali. Robią swoje. Tylko co robi związek, by hokej dotarł do szerszej rzeszy kibiców w Polsce? Dlaczego na ogólnopolskich lamach go nie ma? Zapewne jest to m.in. efekt wyników reprezentacji, której nie zbudujemy od góry. Brak pieniędzy przede wszystkim na szkolenie młodzieży. Rodzice ze swojej kieszeni nie wychowają profesjonalnego zaplecza. W innych krajach na pracę z młodzieżą idą ogromne pieniądze, które potem przekuwane są na sukces. Wiele klubów w Polsce nie szkoli młodzieży i w tym problem rodzimego hokeja. Zachęcamy rodziców, by przyprowadzali dzieciaki na lodowisko, ale nie wszystkich stać.
- Klub „100” to piękna nazwa. Skupiał w zeszłym sezonie tylko dziewięciu sympatyków. Spadło zainteresowanie drużyną, czy też są inne tego przyczyny?
- Stojąc z boku można oceniać to negatywnie. A co wy tam robicie? Wielu ludzi kibicuje Podhalu, ale jak trzeba się zaangażować, to więcej jest komentatorów, niż tych co chcieliby coś zrobić. 100 złotych miesięcznie, dla niektórych to żadne pieniądze. A jednak nikt nie chce ich dać. Docieramy do mnóstwa ludzi, by uścisnąć rękę i powiedzieć: choć z nami, pomóż nam. Na dziesięciu ludzi, ośmiu mówi wyraźne NIE! Dlatego często rano zadaję sobie pytanie: czy warto? Uważam, że zainteresowanie hokejem nie spadło. W zeszłym sezonie mecze obejrzało u nas 65 tys. widzów. Ludzie potrzebują takiej rozrywki.
- „Sanok jest naszym największym sponsorem” – kto to powiedział?
- Zawodnicy, a ja tylko przytaknąłem. Bo to była prawda.
- Nadal jest największym?
- Jeśli burmistrz wywiąże się z obietnic, to miasto będzie największym sponsorem. To nie powinno dziwić, bo wiele miast w naszym kraju jest zaangażowanych w sport, który wpisany jest w ich krajobraz. Moja mama pracowała w NZPS i łożyła na hokej. Rodzice nie czuli się pokrzywdzeni, że musieli rzucić złotówkę na hokej. Ten sport jest wpisany w historię tego miasta i warto wesprzeć zespół. Można równie dobrze zapytać czy pieniądze podatnika mogą iść na inne cele.
- W tym składzie stać zespół na grę w pierwszej czwórce?
- Nie wiem. 500 tys. PLN wystarczy tylko na utrzymanie młodzieżowego składu. Prowadzimy rozmowy, by wzmocnić skład, ale najpierw trzeba wszystko poukładać finansowo, to co jest do tyłu. Wiele umów, które są podpisane będą wdrażane za jakąś chwilę. Koniunktura na rynku nie jest dobra. Kryzys dotknął nie tylko nas. Nie ma już KTH i Stoczniowca. System gry, który wymyślono w PLH, cztery plus cztery, to ogromna pomyłka. Nie pomoże klubom. Cztery kluby zmusi do mniejszych dochodów. Bardziej otwarty byłbym na powiększenie ligi. Mocnym zespołom może to się nie podobać, ale np. przyjazd Cracovii do Opola spowodowałby, że hokej zyskałby nowych zwolenników, a kto wie czy wśród nich nie byłoby przeszłych sponsorów tej dyscypliny.
- Kelly Czuy dołączy do drużyny?
- Nie mam pieniędzy, by go dzisiaj zakontraktować. Kilku osobom, których stać na jego utrzymanie, rzucony jest temat i mają się zastanowić. Na razie to gdybanie.
- Inne wzmocnienia wchodzą w rachubę?
- Na ten moment będziemy grali tym czym dysponujemy.
Stefan Leśniowski










