Już w sobotę minionego weekendu IKS Olkusz wygrał z rezerwami Sandecji 3-1 natomiast w niedzielę Lubań wprawdzie nie bez problemów, ale pokonał Orkana 4-2. Teraz sytuacja na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek jest taka, że nasza drużyna nie oglądając się na wyniki sądeczan musi zdobyć 4 punkty, aby awansować do wymarzonej III ligi. Lubań zagra jeszcze z Karpatami Siepraw u siebie i z Glinikiem Gorlice na wyjeździe. Niby nie są to mecze trudne, ale stres związany z możliwością tak bliskiego awansu nie ułatwi zadania podopiecznym trenera Marka Żołędzia. Maniowianie doświadczyli tego w meczu z Orkanem, ponieważ po 10 minutach przegrywali 0-1 a w 69 minucie goście doprowadzili do remisu 2-2.
- Wiadomo było przed tym spotkaniem, że wygrana daje nam awans na drugie premiowane miejsce. Taka sytuacja z jednej strony nastraja optymistycznie a drugiej powoduje stres u zawodników, wywołany odpowiedzialnością za wynik nawet za konkretne zagrania - mówi trener Marek Żołądź. - Starałem się w szatni zdjąć z piłkarzy ten balast wziąć całą odpowiedzialność na siebie, ale nie do końca się to udało. Stracona przez nas pierwsza bramka była konsekwencją takiego usztywnienia własnego błędu. Pokazaliśmy jednak w tym spotkaniu charakter. To ważne, że drużyna w trudnych momentach potrafi się podnieść. Udało się do przerwy odrobić starty i nawet wyjść na prowadzenie. Wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą i znowu przytrafił się nam ten sam błąd jak przy stracie pierwszej bramki. Nasi obrońcy byli zbyt daleko od siebie i przeszła prostopadła piłka, która ułatwiła Stalmachowi strzelenie gola. Pomógł nam w tej trudnej sytuacji, co tu dużo mówić samobójczy gol a później Rafał Hałgas strzelił jeszcze jedną bramkę i wygraliśmy 4-2. Oczywiście w naszych staraniach o III ligę pomocną dłoń wyciągnął do nas Olkusz wygrywając z Sandecją. Wcześniej jednak ta drużyna zachwiała nasze morale rozbijając nas na inaugurację rundy wiosennej. Tak jak przed spotkaniem z Orkanem Szczyrzyc zagraliśmy pucharowy mecz w ramach rozgrywek PPPN w Poroninie tak też w środę jedziemy na półfinał Pucharu Polski i Podhala na spotkanie do Raby Wyżnej. Ten rytm okazał się dobry, zatem będziemy go utrzymywali przed decydującymi spotkaniami z Karpatami i Glinikiem w lidze. Mam nadzieję, że ze szczęśliwym zakończeniem w obu rozgrywkach - kończy trener Lubania.
Ryb










