Już w 7 minucie Babicz dośrodkował w pole karne prosto na głowę Dudziaka, który otworzył wynik spotkania. Dwie minuty później na bramkę Ogórka strzelał Frasunek. Bramkarz gości odbił piłkę, do której dopadł Dudziak i wetknął piłkę do pustej bramki. W 21 min Zawada straciła chyba chęć do gry. Po indywidualnej akcji i świetnym przyjęciu oraz strzale trzecią bramkę zdobył Wesołowski. W pierwszej połowie mogły paść jeszcze następne gole dla zakopiańczyków, ale wynik nie uległ zmianie. W drugiej połowie na boisku istniała tylko jedna drużyna. Chwilami wydawało się, że zakopiańczyków jest o kilku więcej. Gospodarze grali pressingiem na połowie Zawady, szybko odbierali piłkę i popisywali się kombinowanymi akcjami. Początkowo jeszcze mimo akcji Wesołowskiego, Stanka, Piekarczyka i Dudziaka, KS Zakopane nie powiększył swego dorobku bramkowego. W 56. minucie Leniewicz podał do Wesołowskiego, ten minął obrońcę strzelił. Odbitą od nogi bramkarza piłkę do siatki skierował Dudziak. W 60 minucie było już 5-0. Wprowadzony pół minuty wcześniej Kłosowski przejął piłkę na 40 metrze, podprowadził ją kilka metrów, huknął jak z armaty i pokonał bramkarza gości. W 66 minucie pięknie w uliczkę Wesołowskiego wypuścił Frasunek i były snajper Orawy Jabłonki podwyższył na 6-0. Mimo wysokiego prowadzenia, na bramkę gości cały czas sunęły atak za atakiem. W 72. minucie piękną akcję gospodarzy rozpoczął na swojej połowie Piekarczyk, po kilku podaniach Wesołowski z prawej strony pola karnego dograł do Piekarczyka, jego strzał został jeszcze obroniony, ale na miejscu był Kłosowski i zrobiło się 7-0. Goście reklamowali spalonego, ale sędzia uznał gola. Ostatnia bramka była dziełem Frasunka, który dopadł do piłki na 10 metrze i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Ogórka. Zawada została rozgromiona.
KS Zakopane – Zawada Nowy Sącz 8-0 (3-0)
1-0 Dudziak 7,
2-0 Dudziak 9,
3-0 Wesołowski 21,
4-0 Dudziak 56,
5-0 Kłosowski 60,
6-0 Wesołowski 66,
7-0 Kłosowski 72,
8-0 Frasunek 85.
Sędziował: Gabriel Antoszak z Gorlic.
Zakopane: Kożuch – Paszuda (45 Piguła), Murzyn, Piekarczyk, Krzystyniak, Stanek (64 Drabik), Frasunek, Leniewicz, Babicz, Wesołowski (73 Leks), Dudziak (59 Kłosowski).
Zawada: Ogórek – Ziobrowski, Oleksy, Skrzypiec, Bodziony, Szeliga (15 Baczyński), Dobosz, Greszel, Kos, Południak, Leśniak.
Ryb
Drużyna Szaflar rozpoczęła mecz w znakomitym tylu, ale zakończyła go fatalnie. Dotyczy to rezultatu, bo gospodarze przegrali 1-3 ale także postawy większości piłkarzy. Oczywiście młody sędzia asystent popełnił w 88 minucie fatalny błąd zresztą nie pierwszy w tym meczu, po którym goście zdobyli bramkę dającą im wygraną, ale miejscowi piłkarzy niestety nie potrafili powstrzymać emocji i swoim zachowaniem zmusili sędziego do pokazania im trzech czerwonych kartek. Niestety piłkarze amatorzy muszą mieć świadomość, że sędziowie popełniają błędy nie w takich spotkaniach i nie o taką stawkę. Swoim zachowaniem piłkarze Szaflar osłabili swoja drużynę na kolejne mecze. Ale jak już wspomnieliśmy mecz zaczął się dla gospodarzy wyśmienicie. W 6 minucie Piotr Kamiński zagrał piłkę do wbiegającego w pole karne Kurańdy. Ten tylko dostawił nogę i gospodarze objęli prowadzenie. W 15 min Baboń po rajdzie wpadł w pole karne, ograł obrońców i miał tylko przed sobą bramkarza jednak przegrał z nim pojedynek. W 21 min bramkarz gospodarzy wyszedł do piłki zagranej z rzutu rożnego, ale jej nie chwycił futbolówka trafiła na głowę Przemysława Podgórniego a ten wpakował ją do siatki. Tak jak pierwsza odsłona zaczęła się dla gospodarzy wyśmienicie tak druga fatalnie. Goście grając prostą piłkę wywalczyli aut w pobliżu pola karnego gospodarzy. Rozegrali piłkę na dalszy słupek zacentrował Szambelan a zamykający akcję D. Drożdż strzałem z główki z bliska zdobył bramkę. Piłkarze Szaflar nie załamali się takim obrotem sprawy i z furią zaatakowali bramkę gości. Efektem były tylko strzał w mur z wolnego F. Kamińskiego i chwile później niecelne trafienie tego zawodnika w dobrej sytuacji. W 70 minucie goście wyprowadzili kontrę, w której Strama faulował w polu karnym D. Drożdża. Egzekwujący „jedenastkę” W. Dziadoń nie trafił w bramkę. W 82 minucie kapitalnym uderzeniem z 30 metrów popisał się Czechowicz i gospodarze doprowadzili do wyrównania. Niestety w 88 min fatalny błąd popełnił sędzia asystent i goście zdobyli gola dającego im zwycięstwo.
LKS Szaflary – Dobrzanka Dobra 2-3 (1-1)
1-0 Kuranda 6,
1-1 P. Podgórni 21,
1-2 D. Drożdż 48,
2-2 Czechowicz 82
2-3 D. Drożdż 88.
Sędziował: Stanisław Tworek z Tylmanowej.
Żółte kartki: Magulski, Baboń, Pańszczyk – P. Podgórni, W. Dziadoń.
Czerwone kartki: Strama 70 za faul taktyczny, Baboń 70 za słowną obrazę sędziego, Łukaszczyk 84 za słowna obrazę sędziego, P. Kamiński po zakończ meczu za uderzenie rywala dwoma rekami.
Widzów 120.
Szaflary: Szczepaniec – Czernik (46 Pańszczyk), Magulski, Strama, P. Kamiński, Baboń, Czechowicz, Sarna, Kurańda, F. Kamiński, Sulka (72 Łukaszczyk).
Dobrzanka: Łazarczyk – A. Podgórni, P. Podgórni, Niedojad, Postrożny, W. Dziadoń, D. Drożdż, Palkij, P. Drożdż, Wika, Gąsior.
Ryb
Jordan od 37 spotkań w lidze okręgowej ani razu nie zremisował lecz jak to mawiają zawsze musi być ten pierwszy raz. Padło na Ogniwo. W pierwszej części spotkania widzieliśmy dużo walki i akcji które jednak kończyły się na liniach obrony zarówno z jednej jak i z drugiej strony. W końcówce pierwszej połowy a dokładniej w 40 minucie wykonywany był rzut wolny dla Ogniwa piłka rzucona w pole karne gdzie do główki równolegle skacze obrońca Jordana i napastnik Ogniwa kiedy piłka przeleciała na ich głowami zawodnik z Piwnicznej z krzykiem runął na ziemie po chwili zawahania sędzia wskazuje na "wapno". Ten dość kontrowersyjny karny na bramkę zamienia Kubiela i w ten oto sposób kończy się pierwsza połowa. W drugiej Jordan od początku zabrał się do odrabiania strat lecz w 50 minucie to Ogniwo podwyższa swoje prowadzenie po kontrze i strzału z ostrego kąta Smydy. Widocznie strata dwóch bramek była potrzebna by zawodnicy Jordana obudzili się na dobre i ruszyli do frontalnego ataku. Na efekty nie trzeba było długo czekać w 60 minucie górną piłkę na 8 metr dostaje Karkula zgrywa ją "klatą" do Motora a ten z pierwszej piłki pakuje ją w "okno" bramki Zająca. Dziesięć minut później wyrównanie daje Karkula który nie marnuje sytuacji sam na sam z bramkarzem po pięknej piłce za linię obrony od Hodany. Ogniwo nie pozostawało długo dłużne bo zaledwie trzy minuty później Weber dostrzega źle ustawionego Suma i próbuje strzału z 30 metrów. I ta próba się udała i oto mamy 2:3 dla graczy z Piwnicznej. W 75 minucie zaledwie minute po wejściu na plac gry wyrównanie mógł dać Ferek Grzegorz, w wyniku nie porozumienia obrońców Ogniwa z bramkarzem dostał piłkę pod nogi a na przeciw siebie miał już tylko pustą bramkę. Jednak obrona Ogniwa w ostatniej chwili zablokowała strzał i piłka jedynie otarła się o poprzeczkę. Jednak co się nie udało Grzegorzowi udało się jego bratu Marcinowi który zaliczył bardzo dobry występ w drugiej części meczu i przypieczętował go bramką w 80 minucie po dośrodkowaniu Karkuli.
Jordan Jordanów – Ogniwo Piwniczna 3-3 (0-1)
0-1 43 Kubiela karny,
0-2 Weber52,
1-2 Motor 60
2-2 Karkula 69,
2-3 Weber 82,
3-3 M. Ferek 85.
Sędziował: Jan Pawlikowski ze Stasikówki.
Jordan: Sum – Jędrocha, Kołodziejczyk, Romaniak, Hodana (80 G. Ferek), K. Pietrzak, M. Ferek, Karkula, Mastela, Motor, Gromczak (60 J. Pietrzak)
Ogniwo: Zając, Szmyda (65 Malik), Rożek, Mucha, Mrózek, Cetnarowski, Mikrut, Sztuczka (81 Rusinek), Król, Kubiela, Weber (87 Izworski).
Grzegorz Kawula










