Ta krótka informacja nie wystarczyła mi. Chciałem bliżej poznać dzielną kobietę, która zakochała się w trudnej dyscyplinie. Wymagającej umiejętności w trzech konkurencjach – biegu, pływaniu i jeździe na rowerze. Zatem poprosiłem ją, by coś więcej o sobie napisała.
- Moja sportowa przygoda rozpoczęła się w Rabce-Zdroju pod okiem trenerki Michaliny Maciuszek w klubie Stowarzyszenie Olympic – zdradza początku swojej sportowej kariery. - Wszystko zaczęło się od narciarstwa biegowego, treningów w rabczańskim parku i ogromnej wiary trenerki w moje możliwości. To właśnie wtedy zaszczepiono we mnie miłość do sportu i wytrwałej pracy.
Po kilku latach treningów zrobiła sobie przerwę, jednak sport był wciąż ważną częścią jej życia. I tak z czasem odnalazła swoje miejsce w triathlonie.
- To dyscyplina, która urzekła mnie swoją różnorodnością – zawsze jest coś do poprawy, coś do udoskonalenia. Każdy trening wygląda inaczej i właśnie ta wszechstronność sprawia, że triathlon daje mi ogromną satysfakcję – kontynuuje opowieść o sobie.
- Bieganie pokochałam już jako dziecko. Pływanie i jazdę na rowerze polubiłam dopiero z czasem. Pływanie szybko stało się świetnym uzupełnieniem treningów biegowych, pozwalając odciążyć organizm i rozwijać kolejne umiejętności. Największym wyzwaniem pozostawał jednak rower. Przez długi czas trudno było mi się do niego przekonać.
Wiedziałam, że potrzebuję czegoś wyjątkowego – wyzwania, które całkowicie zmieni moje podejście do tej dyscypliny. Tak narodził się pomysł udziału w projekcie „Rzym 2024”, organizowanym przez księdza Marcina Naporę. W ciągu 10 dni pokonaliśmy wyłącznie na rowerach trasę z Krakowa do Rzymu. Wiedziałam, że po tej wyprawie albo pokocham rower, albo już nigdy na niego nie wsiądę. Było to najtrudniejsze i najbardziej wymagające wyzwanie w moim życiu. Przez dziesięć dni pokonaliśmy ponad 1700 kilometrów. Bywało niebezpiecznie, pojawiały się kryzysy, zmęczenie i chwile zwątpienia. Ciało nie było przygotowane na tak ogromny wysiłek, a snu było niewiele. Mimo to nie poddałam się.
Kiedy dotarliśmy do celu, a zwieńczeniem całej wyprawy była audiencja u papieża, zrozumiałam, że rower przestał być moją słabością i stał się moją siłą. Ta wyprawa dała mi ogromną pewność siebie i pokazała, że jestem w stanie przekraczać własne granice. Wtedy wiedziałam już, że właśnie w triathlonie chcę się rozwijać.
Pierwsze starty w triathlonie rozpoczęła trzy lata temu. Każde kolejne zawody utwierdzały ją w przekonaniu, że to właśnie ta dyscyplina daje jej największą radość i motywację do dalszej pracy.
- Na mecie każdego wyścigu czułam, że jestem we właściwym miejscu. Dziś spełnia się moje największe sportowe marzenie – zakwalifikowałam się na Mistrzostwa Świata Age Group w triathlonie na dystansie standard. To efekt wielu lat ciężkiej pracy, wyrzeczeń i konsekwencji w dążeniu do celu.
Przygotowania do mistrzostw oraz sam wyjazd sam finalizuje i dlatego poszukuję partnerów, którzy chcieliby wesprzeć ją w realizacji tego marzenia.
- Wsparcie może obejmować m.in. transport roweru, bilet lotniczy, zakwaterowanie czy transport na miejscu – wymienia. - W zamian oferuję promocję firmy podczas przygotowań i wyjazdu, publikacje w mediach społecznościowych, oznaczenie sponsora w materiałach promocyjnych oraz relacje i zdjęcia z Mistrzostw Świata. Zakres współpracy i świadczeń z przyjemnością dostosuję do wartości udzielonego wsparcia.
sles










