Do 30 minuty utrzymywał się wynik bezbramkowy. Katowiczanie atakowali w pierwszej tercji, komentatorzy mówili o totalnym hokeja, ale w drugiej ich impet osłabł. Goście mieli trzy wręcz wyśmienite okazje, by objąć prowadzenie. Wszystkie zmarnował Fraszko. I to się zemściło. Tyszanie w 31 minucie objęli prowadzenie, po uderzeniu Bryka spod niebieskiej. Hokej polega na zdobywaniu goli, a nie na wrażeniach artystycznych. Gospodarze w swoich poczynaniach byli konkretni i za moment podwyższyli prowadzenie. Krążek po strzale Pociechy dobił Viitanen. Zaczął się koncert gry Tyszan. Łyszczarczyk po świetnej akcji podwyższył prowadzenie, trafiając pod poprzeczkę.
W trzeciej tercji goście nie wykorzystali dwóch okresów gry w przewadze. W końcówce wycofali bramkarza i grali sześciu na czterech, ale w drużynie Tyszan znów świetnie spisywał się Fuczik. Bramkarz GKS w finale przez ponad 123 minuty nie puścił gola. Triumf gospodarzy przypieczętował w przedostatniej minucie gry Paś strzelając czwartego gola uderzeniem do pustej bramki.
GKS Tychy – GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0)
1:0 Bryk – Jamsen (30:15)
2:0 Viitanen – Komorski - Pociecha (32:05)
3:0 Łyszczarczyk – Knuutinen (37:20)
4:0 Paś – Jeziorski – Komorski (58:42 do pustej)
Stan rywalizacji 3:0
GKS Tychy: Fuczik - Kovar, Pociecha, Kerkkanen, Kuru, Heljanko - Kaskinen, Kakkonen, Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen - Viinikainen, Bryk, Viitanen, Komorski, Jamsen - Bizacki, Kucharski, Gościński, Aliranta, Jeziorski. Trener Pekka Tirkkonen.
GKS Katowice: Eliasson - Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Bepierszcz - Maciaś, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka - Chodor, Hoffman, Jonasz Hofman, McNulty, Jakub Hofman - Koivusaari, Michalski, Dawid, Huhdampaa, Coatta. Trener Jacek Płachta.
Stefan Leśniowski










