07.04.2025 | Czytano: 1528

III liga. Gra się do …(+tabela)

Jak długo trwa piłkarski mecz? To nie prawda, że 90 minut. Nie trwa tyle, tylko tak długo, aż zdecyduje o tym arbiter. To jest stara prawda futbolu.



 
Pytanie tylko, czy dobra? Futbol jest chyba jedyną dyscypliną zespołową, w której czas regulaminowy nie odgrywa roli, a wiele zależy od widzimisię arbitra. Sobotni mecz to potwierdził po raz kolejny.  W Nowym Targu był dwukrotnie przedłużony, najpierw w pierwszej połowie ( 5 minut) i na jego zakończenie sędzia dorzucił kolejne osiem. W tym czasie oba zespoły przeszły drogę z nieba do piekła, a potem był replay.
 
Tydzień temu,  po podsumowaniu kolejki i porażce Podhala  z KSZO, zadałem prowokacyjne pytanie: „Jesteście gotowi walczyć o drugą ligę?” Chciałem jakby zmotywować zespół Tomasza Kuźmy, zagrać mu na ambicji, by jego piłkarze walczyli o marzenia kibiców, działaczy, a może i swoje. By nie odpuszczali, by dawali coś więcej, więcej  z wątroby.  Gdy zobaczyłem ich grę w pierwszych trzech kwadransach, byłem zadowolony, że może coś do nich dotarło. Ich gra mogła się podobać. Atakowali, zdobyli gola i mieli jeszcze okazje, by zamknąć mecz.  Nie zrobili tego i to się zemściło.
 
Prowadzenie różnicą jednej bramki, nawet w piłce, jest niebezpieczne. No i stało się, bo zaraz po przerwie świdniczanie doprowadzili do remisu i przejęli inicjatywę w meczu. To dobre wrażenie z pierwszej połowy gdzieś się zaczynało z każdą minutą ulatniać.  Zostało zamienione w niepewność o wynik.  Goście byli momentami groźniejsi w swoich akcjach ofensywnych, a Styrczula musiał wykazać się sporymi umiejętnościami.  Podhale  miało przy tym dużo szczęścia, bo arbiter podarował im karnego, którego Seweryn nie wykorzystał.  W doliczonym czasie gry dostało drugi prezent, tym razem od bramkarza gości, który zachował się nieodpowiedzialne w szesnastce i sprokurował karnego. Tym razem golkiper nie wyczuł intencji Vaclavika, a była to druga minuta doliczonego czasu gry i   wydawało się, że górale zaksięgują komplet punktów.  Nic z tego! Trzy minuty później Avia doprowadziła do wyrównania. Z tego opisu można wnioskować że najwięcej emocji dostarczyły kibicom doliczone minuty.  A swoją drogą jak drużyna mająca aspiracje drugoligowe mogła  dopuścić do takiej sytuacji? Świdniczanie grali do końca i zrzucili górali z drugiego miejsca w tabeli gwarantującego grę w barażu o drugą ligę.
 
- Z dużą pokorą musimy przyjąć punkt.  Było widać zmianę myślenia  jeśli chodzi o naszą grę. Z dużą swobodą wykonywaliśmy działania pressingu i w ataku. Mieliśmy swoje sytuacje, ale na koniec liczy się to co wpadnie do bramki. Mecz mógł pójść w innym kierunku, ale nie można oceniać zespołu tylko z ostatniej akcji, tylko dlatego, że uciekły nam w niej dwa punkty. Musimy przyjąć to z pokorą i wybiegać myślami  w przyszłość – podsumował Tomasz Kuźma, szkoleniowiec NKP.  
 
Oczy sympatyków tej ligi zwrócone były na  hit kolejki w Nowym Sączu, gdzie Sandecja podejmowała ekipę z Tarnobrzegu, którą jesienią ograła 1:0. Lider na razie nie błyszczy - w 6 tegorocznych meczach zdobył 9 punktów. Dorobek Siarki jest o 2 „oczka” większy. W tym meczu nie było dużo emocji a przede wszystkim zabrakło soli, czyli bramek. Hit zakończył się bezbramkowym remisem i na górze robi się coraz ciekawiej. 
 
Potkniecie lidera, Podhala i Siarki wykorzystali piłkarze KSZO, którzy pewnie  zainkasowali komplet punktów ze Świdniczanką i tym samym zepchnęli Podhale z drugiego miejsca w tabeli.  Dla piłkarzy z Ostrowca Świętokrzyskiego był to czternasty z rzędu mecz bez porażki.  Pozazdrościć tak wspaniałej serii.
 
Derby pomiędzy Chełmianką, a Lewartem zakończyły się zgodnie z planem. Drużyna Grzegorza Bonina rozbiła u siebie rywali aż 5:1. To pierwsza, domowa wygrana biało-zielonych w tym roku.
 
Po takim meczu kibice i piłkarze Podlasia chyba długo nie mogli zasnąć.  Bialczanie w drugiej połowie spotkania z Wiślanami zmarnowali karnego  i nie „setkę”, a „dwusetkę”.  Nie dasz, dostaniesz… Niewykorzystane okazje się zemściły i rywal  w trzeciej minucie doliczonego czasu gry zdobył zwycięskiego gola. A gol był palce lizać! Kołodziej przewrotką posłał piłkę do bramki. Dla ekipy z Białej Podlaskiej to pierwsza porażka w tym roku.
 
Bez emocji i bez bramek zakończyła się potyczka Staru i Wisłoki. Brakowało konkretów z obu stron. Widowisko nudne jak przysłowiowe flaki z olejem. Dla dębiczan  to pierwszy podział punktów w tym roku i trzeci w sezonie. Co ciekawe wszystkie miały miejsce na obcych boiskach.
 
Wyniki 24 kolejki: NKP Podhale – Avia 2:2, Sandecja – Siarka 0:0, Świdniczanka – KSZO 0:2, Pogoń Sokół – Wisła II 2:1, Chełmianka – Lewart 5:1, Wiślanie  - Podlasie 1:0, Star – Wisłoka 0:0, Korona II – Wiązownica 1:1, Unia – Czarni 1:4.
 
1 Sandecja (s) 24 52 49-19 15 7 2
2 KSZO 1929 24 50 40-25 15 5 5
3 Podhale 24 48 47-32 15 3 6
4 Siarka 24 46 41-25 14 4 6
5 Chełmianka 24 42 53-34 13 3 7
6 Korona II  Kielce (b) 24 42 46-36 12 6 6
7 Star 24 41 46-28 12 5 7
8 Wisłoka 24 39 52-34 12 3 9
9 Podlasie 24 38 41-29 11 5 7
10 Avia 24 36 47-34 10 7 7
11 Wiślanie 24 32 32-30 8 7 9
12 Pogoń Sokół (b) 24 28 36-46 8 4 12
13 Wisła II  Kraków(b) 24 25 49-44 6 7 11
14 Czarni 24 24 32-50 6 6 12
15 Świdniczanka 24 23 25-43 6 5 13
16 KS Wiązownica 24 21 26-47 5 6 13
17 Lewart (b) 24 11 20-61 3 2 19
18 Unia 24 3 18-83 0 3 21
 
Stefan Leśniowski  
 
 

Komentarze







reklama