29.03.2025 | Czytano: 2413

III liga. Hit w kolorze żółtym

Nowotarżanie pojechali do zespołu, który wiosną jeszcze nie doznał porażki. KSZO zgłosiło się do walki o miejsce premiowane awansem.


 
Podhale miało przegraną u siebie z Siarką i mało tylko trzy „oczka” przewagi nad dzisiejszym rywalem, którego u siebie zmiażdżyło (4:1).  Po zespołach z górnej części tabeli mogliśmy oczekiwać ciekawego widowiska, stojącego na dobrym poziomie.  Tymczasem w pierwszej połowie nie było to porywające widowisko.
 
Początek meczu, to same faule z obu stron. Arbiter „aptekarz” gwizdał co popadło i  rozdawał kartki na prawo i na lewo.  W pierwszej połowie pokazał ich siedem. Sędzia Mateusz Mastaj wyraźnie  szedł na rekord.  Widać było, że wielka presja ciążyła  na piłkarzach. Oba zespoły grały bardzo ostrożnie.  Podhale wysoko ustawione, utrudniało zawiązywanie akcji rywalowi, a tym samym wymuszało błędy.  Tak grało tylko przez pierwsze 20 minut, później już tak dobrze w tym elemencie nie było. Niedziałkowski już w 8 minucie doliczonego czasu fatalnie spudłował w sytuacji sam na sam, piłka mu zeszła i minęła znacznie światło bramki. O  pierwszej połowie trzeba szybko zapomnieć. Hit kolejki kompletnie zawodził.
 
Liczyliśmy na lepsze widowisko w drugiej części.  Podhale pierwsze miało okazję, ale Niedziałkowski ostemplował poprzeczkę. Chwilę później gospodarze wykonywali wolnego, bita piłka minęła Styrczulę, ale została wybita z linii bramkowej. Trafiła  do Zimnickiego i miejscowi cieszyli ze zdobyczy bramkowej. Ten gol dodał skrzydeł gospodarzom.  Goście dopiero w ostatnim kwadransie próbowali nacierać, ale nie potrafili sobie wypracować klarownej sytuacji. Za to z obu stron „trup” padał gęsto, a sędzia gustował w żółtym kolorze.
 
Momenty były
12 – kontuzja Purchy, który musiał opuścić boisko.
14 – Zimnicki otrzymał kapitalne podanie z głębi pola na skrzydło i  uderzył z pola karnego w krótki róg; czujnością wykazał się Styrczula.
16 – bardzo niecelne uderzenie Vaclavika. Szkoda, że szybciej nie zdecydował się na strzał.
18 – Marcinho przeniósł piłkę nad poprzeczką.
25 – Pisarek sam na sam, po kapitalnym prostopadłym podaniu Zimnickiego. Styrczula wybiegiem w ostatniej chwili na linii 16 metrów wybił rywalowi futbolówkę.
30 – zablokowane uderzenie Niedziałkowskiego.
39 – Kozarzewski potrzebował interwencji medycznej, po tym jak dostał piłką w twarz. Uderzenie było mocne, bo aż go powaliło.
42 – Giel z dystansu, ale bardzo niecelnie.
45 – Orlik z wolnego prosto w mur.
45 +1 – przepiękne uderzenie Nowaka z dystansu z trudem obronił Styrczula.
45+8 – fatalnie spudłował Niedziałkowski w sytuacji sam na sam.
50 – Giel wprost w ręce bramkarza.
54 – poprzeczka uratowała gospodarzy od straty gola, po uderzeniu z dystansu Niedziałkowskiego. Dobitka była niecelna.
57 GOL! 1:0 – najpierw nowotarżanie z linii bramkowej wybili piłkę, ale ta znalazła się u Zimnickiego, a potem zatrzepotała  w siatce rywala.
64 – uderzenie Lisa z dystansu złapał Styrczula.
70 – Marcinho z bliska nie trafił
75 – Podhale wykonywało trzy rzuty rożne.
81 – główkował Kurzeja, ale pewnie golkiper KSZO interweniował.
87 – Kogut trafił w poprzeczkę.
90+4 – Zdyb widząc, że Styrczula wyszedł zbyt daleko z bramki, próbował go zaskoczyć, ale się pomylił.
90+7 – fantastyczna obrona Klebaniuka. Podhale było blisko wyrównania.
 
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – NKP Podhale Nowy Targ 1:0 (0:0)
1:0 Zimnicki 57
KSZO: Klebaniuk – Morys, Mężyk, Łazarz, Jarzynka, Lis, Orlik (83 Kafel), Nowak (77 Galara), Ziemnicki (86 Zdyb), Pisarek (77 Mazurek), Dziedzic (77 Kogut).
NKP Podhale: Styrczula – Michota, Mirosznik, Kozarzewski, Rubiś, Vaclavik, Purcha ( 15 Lukczo), Salak (72 Seweryn), Niedziałkowski (72 Ustupski),  Giel (60 Kurzeja), Marcinho. Trener Tomasz Kuźma.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama