W Sosnowcu zaczęło się sensacyjnie. Sirkia i Krężołek zmusili do kapitulacji Murraya i Zagłębie w połowie meczu powadziło 2:0, a po kolejnych 10 minutach schodzili na przerwę prowadząc 2:1 (Englund) i…
Obawiano się czy sosnowiczanie nie dadzą się dogonić rywalowi, bo w sezonie zasadniczym często w końcówkach meczu tracili to, co wypracowali w dwóch pierwszych tercjach. No i dali się doścignąć. W 52 minucie Dupuy doprowadził do wyrównania, a gol uznany został po analizie wideo. Więcej goli już nie padło w regulaminowym czasie. W 66 minucie złotego gola zdobył Dupuy.
Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 2:3 D (0:0, 2:1, 0:1; 0:1) Stan rywalizacji do czterech wygranych: 0:3
Z kolei tyszanie po 40 minutach prowadzili tylko 3:2, chociaż, po trafieniach Kucharskiego Monto, mieli świetne wejście w mecz. Łatwo przyszło, więc… Chyba stwierdzili, że po wysokich wygranych u siebie, teraz już mają przeciwnika na łopatkach. Ten jednak uwolnił się od „uchwytu” zapaśniczego i jeszcze przed pierwszą przerwą po golach Filipiaka i Florczaka doprowadził do wyrównania. Do 37 minuty sanoczanie dzielnie odpierali ataki gości i dopiero wtedy Alanen ponownie wyprowadził ich na powadzenie podczas gry w przewadze. W trzeciej tercji już wszystko wróciło na właściwe tory. Gole Kakkonena i Ubowskiego postawiły pieczęć na trzeciej wygnanej ekipy z piwnego miasta.
Texom STS Sanok – GKS Tychy 2:5 ( 2:2, 0:2, 0:2). Stan rywalizacji do czterech wygranych: 0:3
Stefan Leśniowski










