W pierwszej tercji więcej z gry mieli tyszanie. Oni oddali więcej strzałów na bramkę Lundina, ale to ich rywale prowadzili 2:0 i nie wykorzystali karnego. Ten wynik utrzymywał się do 33 minuty. Hokeiści z piwnego miasta atakowali w drugiej tercji non stop. Zepchnęli przeciwnika do defensywy, który w niej niesamowicie się gubił. Trzeba przyznać, że tylko dzięki Lundinowi wynik utrzymywał się korzystny dla oświęcimian. Tyszanie siłą fizyczną stłamsili unitów, wygrywając wszystkie takie pojedynki. No i doprowadzili do wyrównania. Jednak 25 sekund później Unia odzyskała prowadzenie. Valtola kapitalnie uderzył spod niebieskiej linii i krążek wylądował pod poprzeczką. Tyszanie jednak dysponowali w tej części meczu ogromną siłą i po 55 sekundach doprowadzili do wyrównania. Końcówka tercji była szalona. Tyszanie kontynuowali ofensywę w trzeciej tercji, a efektem były trzy gole. Ten ostatni strzałem do pustej bramki przez Turkina, który skompletował hat tricka.
Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Tychy 3:6 (2:0, 1:3, 0:3)
1:0 Denyskin – Bezuszka – Kowalówka (11:40)
2:0 Noworyta – Sadłocha – Bezuszka (18:45)
2:1 Jeziorski – Komorski – Ciura (32:15)
2:2 Turkin – Padakin (36:30)
3:2 Valtola (36:55)
3:3 Kaskinen – Bukowski – Łyszczarczyk (37:50)
3:4 Galant – Pociecha – Ciura (45:05)
3:5 Turkin – Mroczkowski – Pociecha (47:34 w przewadze)
3:6 Turkin (59:14 do pustej)
Stefan Leśniowski










