Po 20 minutach lepsi byli gospodarze, którzy w 5 minucie pokonali strzegącego bramki Podhala Zająca. Przyjezdni starli się odrobić straty, ale w pierwszej tercji, mimo kilku prób, to się nie udało. Zabrakło skuteczności, bo golkiper gospodarzy musiał więcej razy interweniować niż jego vis a vis.
Drugą tercje również górale stracili gola. Czyżby brak koncentracji? Okazało się, że torunianie byli bardziej skuteczni, bo za moment powiększyli prowadzenie. Podhalanie mieli szanse podczas gier w przewadze, ale nie potrafi wykorzystać nawet gry pięciu na trzech. Trudno więc marzyć o wygranej, skro nie wykorzystuje się dobrych sytuacji, a do tego przewag liczebnych. Górale honorowe trafienie zadali sekundę przed końcowa syreną!
Sokoły Toruń - MMKS Podhale Nowy Targ 4:1 (1:0, 2:0, 1:1)
1:0 Maćkowski – Napiórkowski – Olszewski (4:32)
2:0 Śmieszek – Sadowski (23:25)
3:0 Kwiatkowski – Wenker (28:10)
4:0 Walczak – Wenker – Dobrzeniecki (49:47 w przewadze)
4:1 J. Malasiński (59:59)
Sokoły: Lisewski – Dobrzeniecki, Sawicki, Kwiatkowski, Walczak, Wenker – Schafer, Kurnicki, Napiórkowski, Maćkowski, Olszewski – kowalski, Bajwenko, Gołębiowski, Wiwatowski, Mazurkiewicz – Korzestański, Błotnicki, Łupanow, Sadowski, Śmieszek.
MMKS Podhale: Zając – Szlembarski, Bryniarski, Bochnak, K. Malasiński, Grebeniuk – Bury, Wikar, J. Malasiński, Długopolski, Valtonen - Pudzisz, Sergiienko. Trener Markku Kylionen.
Stefan Leśniowski










