Biało-czerwoni wspierani z trybun nowego Stadionu Zimowego przez dwa tysiące widzów szybko objęli prowadzenie. Tyczyński objechał bramkę rywali i spowodował ogromne zamieszanie pod bramką, a Smal z bliska wepchnął krążek do siatki. Polacy mogli podwyższyć prowadzenie bo przez ponad 100 sekund grali w podwójnej przewadze, lecz nie zdołali ponownie zaskoczyć bramkarza.
W drugiej odsłonie nasi znów dominowali na lodzie. Świetnej okazji nie wykorzystał Jeziorski. Później biało-czerwoni znów grali w podwójnej przewadze, choć tym razem tylko przez 17 sekund, lecz ponownie jej nie wykorzystali. Gdy Litwini grali już w czwórkę z metra do pustej bramki nie trafił Paś. Chwilę potem krążek w tercji rywali stracił Łyszczarczyk i Gintautas w trakcie gry w osłabieniu wyprowadził zabójczą kontrę. Kapitan naszej kadry zrehabilitował się za swój błąd pod koniec tercji. Łyszczarczyk popisał się piękną indywidualną akcją w tercji rywali.
W trzeciej tercji Polacy przypieczętowali swoją wygraną trzema kolejnymi bramkami. Wszystkie zdobyli podczas gry w przewadze. W końcu udało nam się wykorzystać nawet okres gry pięciu na trzech.
Polska - Litwa 5:1 (1:0, 1:1, 3:0)
Bramki: Smal 9, Łyszczarczyk 39, 52, Jeziorski 46, Bukowski 52 - Gintautas 26
Polska: Miarka - Kostek, Kurnicki, Jeziorski, Paś, Wanat - Ciura, Jaśkiewicz, Łyszczarczyk, Komorski, Krężołek - Zieliński, Wanacki, Filipek, Smal, Tyczyński - Florczak, Horzelski, Kiedewicz, Krzemień, Bukowski. Trener Robert Kalaber.
Stefan Leśniowski










