„Szarotki” też miały swoje powody, by pokrzyżować plany hokeistom z grodu Kopernika. Po zwycięstwie nad Sanokiem zamierzały nie zejść ze zwycięskiej ścieżki i tym sam piąć się w ligowej tabeli. Co z tych planów wyszło? Po 60 minutach gry cieszyli się górale, którzy wygrali drugi mecz z rzędu.
Spotkanie fenomenalnie rozpoczęło się dla gości. Lepiej nie mogło. Upłynęło zaledwie 145 sekund a w toruńskiej bramce znalazły się już trzy krążki. Rozpoczął strzelanie Horzelski, który z narożnika lodowiska otrzymał krążek na przeciwne koło bulikowe i znalazł lukę miedzy krótkim słupkiem a bramkarzem. Gospodarze byli w ogromnym szoku, bo 66 sekund później Worwa popisał się kapitalnym podanie z własnej tercji na drugą niebieską do Neupeuera, który nie zmarnował sytuacji sam na sam. To jeszcze nie wszystko, bo 20 sekund później Themar wykorzystał gapiostwo defensorów, którzy zostawili go samotnego przed bramką. Ekholm Rosen miał już tego dość i zjechał do boksu, a jego miejsce między słupkami zajął Studziński. Wygrana albo psikus – pod takim hasłem gospodarze promowali to spotkanie. No i „Szarotki” w pierwszych minutach zrobili gospodarzom halloweenowy psikus.
Długo duże problemy mieli gospodarze, by otrząsnąć się po trzech mocnych ciosach. Niedbale rozgrywali akcje ofensywne, mieli dużo strat, co było wodą na młyn gości. Ci przechwytywali krążek i wyprowadzali kontrataki. Jednak w 15 minucie Syty ograł obrońców i pokonał Bizuba. Górale mieli jeszcze trzy wyśmienite okazje, by podwyższyć prowadzenie, ale na drodze krążka do bramki stawał Studziński.
Drugą odsłonę bardzo zmobilizowani rozpoczęli gospodarze. Wysoko atakowali w czwórkę piątkę rywali, ale wystarczył kolejny wielbłąd w defensywie torunian i Wronka wpisał się na listę strzelców. Kolejna kontrę gości i Cichego zatrzymał Studziński. Torunianie fatalnie grali w defensywie, byli ospali i wykorzystywał to przeciwnik. Nawet grając w przewadze nie zagrozili bramce strzeżonej przez Bizuba, nie potrafili założyć zamka. Dopiero gdy Załamaja na ławkę kar dołączył Kamińskim hokeiści z grodu Kopernika dostali 52 sekundy gry w podwójnej przewadze i to wykorzystali. Górale wcale nie byli gorsi w przewadze. Wronka zagrał przede bramkę do Kissa, a ten stojąc tyłem do bramki odwrócił się i wpakował krążek do pustej bramki. W końcówce gospodarze zbliżyli się na dwa gole do rywala, po tym jak sytuację sam na sam wykorzystał Tiainen.
Kapitalną kontrę wyprowadzili górale w 45 minucie. Świetne zagranie Wronki zza bramki do Neupauera, który mimo obstawy defensora zdołał posłać krążek do bramki. Gospodarze grali toporny hokej. Cztery minuty później koszmarny błąd popełnił Bizub. Gimiński wrzucił krążek na bramkę, a ten – ku zaskoczeniu wszystkich – wtoczył się do bramki. Ten gol dodał skrzydeł miejscowym, którzy z furią atakowali, ale wtedy Bizub rehabilitował się za wcześniejszy kiks. 82 sekundy przed końcem miejscowi wycofali bramkarza.
Energa Toruń - PZU Podhale Nowy Targ 4:6 (1:3, 2:2, 1:1)
0:1 Horzelski – Szczechura – Kiss (0:59)
0:2 Neupeuer - Worwa (2:05)
0:3 Themar – Kiss – Cichy (2:25)
1:3 Syty – Baszyrow – Prokurat (14:50 sygnalizowana kara)
1:4 Wronka – Worwa - Pangiełow Jułdaszow (21:29)
2:4 Tiainen – Behm (26:20 w podwójnej przewadze)
2:5 Kiss – Wronka – Załamaj (32:02 w przewadze)
3:5 Tiainen – Behm (38:51)
3:6 Neupauer – Wronka – Worwa (44:40)
4:6 Gimiński – Syty – Jaworski (48:41)
Toruń: Ekholm Rosen (2:25 Studziński) – Sozanski, Kurnicki, Baszyrow, Syty, Prokurat – Zieliński, Behm, Tiainen, Djumić, Fjodorovs– Gimiński, Jaworski, M. Kalinowski, K. Kalinowski, Kogut – Schafer, Wenker, Larionovs, Maćkowski, Jaakola. Trener Juha Nurminen.
PZU Podhale: Bizub - Pangiełow Jułdaszow, Tomasik, Soroka, Wronka, Neupauer – Kiss, Horzelski, Szczechura, Cichy, Themar –Załamaj, Kudin, Paranica, Worwa, Kamiński - Słowakiewicz. Trener Rafał Sroka.
Stefan Leśniowski










