Z kolei „Szarotki” chciały przerwać serię sześciu porażek z rzędu, ale powiększyli ją do siedmiu. W zespole Roberta Kalabera gra dwóch wychowanków nowotarskiego hokeja. Z kolei do góralskiego zespołu dołączył Horzelski, defensor z jastrzębską przeszłością. To jednak górale w barwach jastrzębskiego klubu mieli powody do radości. Swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył Kolusz dwoma trafieniami. Losy spotkania rozstrzygnęły się między 28 a 34 minutą, kiedy to jastrzębianie zdobyli pięć goli!
O pierwszej tercji można tylko tyle powiedzieć, że się odbyła. Długo nic ciekawego się nie działo na tafli. Przeważali gospodarze, którzy częściej przebywali w tercji przeciwnika, ale grali bez błysku, a golowych sytuacji było jak na lekarstwo. Aż do 15 minuty nie było konkretu. Wtedy strata krążka gości przy wyprowadzeniu z własnej tercji zakończyła się prowadzeniem gospodarzy. Jarosz idealnie dograł na drugi słupek do Freidenfeldsa, a ten za moment przyjmował gratulacje od kolegów. Gra toczyła się głównie pod bramką Lindskouga. A Podhale? Do straty gola tylko starało się grać defensywnie. Rozbijać ataki rywala. Sytuacji do zdobycia gola nie wykreowało. Dopiero po stracie gola, nowotarżanie troszkę się obudzili, ale nie na tyle, by postraszyć defensywę i golkipera gospodarzy. Grali pom prostu bez pomysłu.
Druga odsłona rozpoczęła się od dwóch okresów w przewadze przyjezdnych. Pierwsza przewaga nie wyglądała dobrze, jedyny groźny strzał oddał Worwa. Druga była lepsza w wykonaniu Podhalan. W niej Wronka ostemplował słupek. Jastrzębianie przetrwali dwa okresy w osłabieniu i golem ostudzili zapędy górali. Dużo chaosu było w tercji gości, ale zwycięsko z tego wyszli gospodarze, a dokładnie Jarosz, który z najbliższej odległości wpakował krążek pod poprzeczkę. Za moment składna akcja jastrzębian zakończona została trafieniem Kolusza. To nie był koniec kłopotów Podhalan. W zamieszaniu podbramkowym Lindskoug po raz czwarty skapitulował (Kolusz go pokonał) i zjechał do boksu, przy okazji łamiąc kij ze złości. Jego miejsce między słupkami zajął Bizub i bardzo szybko dwukrotnie został zmuszony do wyjęcia krążka z siatki. Zapowiadało się na pogrom jego zespół. Niewiele można powiedzieć o ofensywie Podhala. Po prostu jej nie było. „ Po głośnych transferach Podhala miało być groźne dla wszystkich, a na razie jest niewypał” – skomentował postawę zespołu z Nowego Targu sprawozdawca PHTV.
W trzeciej tercji jastrzębianie spuścili z tonu i wykorzystali to rywale, którzy zdobyli gola. Wronka idealnie wypatrzył Paranice, a ten zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Podhala. Za moment byliśmy świadkami zapaśniczego pojedynku pomiędzy Kamieniewem a Cichym. Sędziowie ocenili go na remis odsyłając „koguty” na ławkę kar. Kolejne minuty, to już dogrywanie meczu. Jastrzębianie nie chcieli „dobijać” rywala, a ten próbował atakować, ale nie bardzo mu to wychodziło. 72 sekundy przed końcem Worwa ( z dobitki) jeszcze wpisał się na listę strzelców.
JKH GKS Jastrzębie - PZU Podhale Nowy Targ 7:2 (1:0, 5:0, 1:2)
1:0 Freidenfelds – Jarosz – Bagin (14:03)
2:0 Jarosz – Kostek – Kamieniew (27:52)
3:0 Kolusz - Arrak –Szpirko (29:45)
4:0 Kolusz – Szpirko (31:07)
5:0 Urbanowicz – Bagin – Szpirko (32:59 w przewadze)
6:0 Bernhards (33:29)
6:1 Paranica – Wronka – Kudin (42:24)
7:1 Urbanowicz – Kopstek (56:52)
7:2 Worwa – Wronka - Pangiełow Jułdaszow (58:48)
JKH GKS: Lacković – Kostek, Wajda, Paś, Starzyński, Urbanowicz – Górny, Martuszka, Arrak, Szpirko, Kolusz – Bagin, Viinikainen, Freidenfelds, Jarosz, Bernhards – Kamieniew, Pelaczyk, Zając, Ł. Nalewajka, R. Nalewajka, Arrak. Trener Rober Kalaber.
PZU Podhale: Lindskoug (31:07 Bizub) - Pangiełow Jułdaszow, Tomasik, Wielkiewicz, Wronka, Worwa – Załamaj, Słowakiewicz, Szczechura, Cichy, Themar – Kiss, Kudin, Paranica, Kamiński - J. Michalski, Bochnak, Soroka, Jarczyk. Trener Rafał Sroka.
Stefan Leśniowski










