Rywal „Szarotek” nie był wymagający. Nie ta półka, nie te umiejętności. Mimo, iż Podhale grało na luzie, jakby nie chcąc rywalowi zrobić zbyt dużej krzywdy, to i tak zrobiło sobie poligon strzelecki. Poćwiczyło celność strzałów, z którą ostatnio w nowotarskim zespole było na bakier, robiąc z szyldu SMS tarczę strzelniczą. Można tylko pozazdrościć bramkarzom gości, że byli tarczą. Wynik powinien wystarczyć za cały komentarz, chociaż trzeba przyznać, że górale mieli gołębie serca, bo gdy zagrali na pełnych obrotach, to bagaż rywala byłby znacznie cięższy. W końcu gole zdobywali (dwa) grając w osłabieniu. Gdy tylko grali na poważnie, to wkręcali w lód przeciwnika. Ten w swojej tercji motał się jak ryba w sieci.
MMKS Podhale Nowy Targ – SMS Toruń 8:0 (1:0, 4:0, 3:0)
1:0 Szlembarski – K. Malasiński – Bryniarski (16:35 w osłabieniu)
2:0 Sergiienko – Szlembarski (23:30)
3:0 T. Kapica – Valtonen – Bury (267:09)
4:0 Żółtek – Guzy – Grebeniuk (26:45)
5;0 Valtonen – Szlembarski – K. Malasiński (36:29)
6:0 Valtonen – Worwa (46:27 w podwójnej przewadze)
7:0 Sergiienko (52:07)
8:0 Sergiienko – Żółtek – Szlembarski (57:31 w osłabieniu)
MMKS Podhale: Klimowski (26:45 Zając) – Bury, Bryniarski, K. Malasiński, Długopolski - Worwa, Guzy, J. Malasiński, T. Kapica, Valtonen – Pudzisz, Szlembarski, Żółtek, Sergiienko, Grebeniuk – Wikar. Trener Markku Kylionen.
SMS: Kica (32:27 Marczak) – Osmołowski, Szotkiewicz, Kołodziej, Wiensak, Sawicki – Piór, Dobrzyński, Juchniewicz, Cybulski, Prokurat – Brzozowski, Gimiński, Samborski, Szymański, Izdebski – Libner, Rabażyński, Klimczak.
Stefan Leśniowski










