11.10.2023 | Czytano: 6822

Oby do kwietnia!

Działacze są niecierpliwi. Zatrudniają, zwalniają, znów zatrudniają. Zdarza się, że tych samych trenerów, których niedawno redukowali.



 
Karuzela trenerska nieustannie się kręci. Już wiemy, że nie wszyscy trenerzy, którzy zaczynali pracę przed pierwszym rzuceniem krążka  8 września  dotrwali do końca sezonu.
 
Pierwsi szkoleniowca zwolnili włodarze PZU Podhale. To był trener – Aleksander Bielawski -  który po raz drugi wszedł do tej samej rzeki. Pierwszy raz zawiódł, ale po zwolnieniu Słowaków w poprzednim sezonie widocznie nie mieli innego wyjścia, albo odpowiednich kontaktów z menadżerami i znowu pojawił się w boksie „Szarotek”. Zastąpił go Rafał Sroka (choć od początku sezonu był pierwszym w protokole, bo Łotysz nie miał licencji), a w miniony czwartek zatrudnili Fina Sami Hirvonena.
 
W ślady górali poszli tyszanie. Andriej Sidorenko najpierw został odsunięty od drużyny, a nazajutrz dostał wypowiedzenie. Cztery porażki zrobiły swoje i „Car” stracił koronę. Sidorenko, wywodzący się z radzieckiej myśli szkoleniowej, twardą ręką prowadził zespół i zapewne nie miał wielu zwolenników wśród zawodników. Pałeczkę, tymczasowo, przejął Adam Bagiński, ale tyszanie przeszukują rynek fiński. Ten kierunek od momentu, gdy do Polski trafił Tomek Valtonen, stał się bardzo popularny. Czyżby Valtonen był kluczem w tej menadżerskiej układance?
 
Pewni i niepewni stanowiska
 
W ostatniej dekadzie przetasowań w ekstraklasowych zespołach jest bez liku. Tylko w dwóch klubach długo pracują ci sami trenerzy. Cracovię od 2004 roku prowadzi Rudolf Rohaczek, początkowo z dużymi sukcesami, ale ostatnio jego metody nie przynoszą zadawalających osiągnięć. Drugim   jest Robert Kalaber prowadzący od 2014 roku  JKH. W pozostałych klubach karuzela kręci się w zawrotnym tempie. Prace zachował w Katowicach Jacek Płachta (od 2021), a w Oświęcimiu Nik Zupancic, który wrócił do klubu po dwóch latach.  
W Tychach w ostatnich trzech latach  zawodnikom nie podobał się najpierw wymagający Andrej Gusow,  łagodny - Krzysztof Majkowski , a na koniec zbyt ostry Andrej Sidorenko. W Podhalu również było wielkie zamieszanie. Po Gusowie pracowali – Juraj Faith, Marcel Skokan, Aleksander Bielawski. Co rok prorok w Toruniu, gdzie od  momentu odejścia Jurija Czucha  dano pracę fińskiej szkole (trzech trenerów z tego kraju).
 
Dekada zmian
 
 Klub Liczba trenerów
Podhale Nowy Targ 13
GKS Katowice 12
Unia Oświęcim 9
STS Sanok 7
Energa Toruń 7
GKS Tychy 6
Zagłębie Sosnowiec 5
JKH GKS Jastrzębie 2
Cracovia 1
 
Awaryjni trenerzy
 
Jeśli się zwolni, trzeba na to miejsce znaleźć zastępcę – to logiczne. Zastępowanie trenerów zdarzało się nie raz. Bywało, że przyczyną były kłopoty zdrowotne szefa, przypadki losowe, ale najczęściej wtedy, gdy następuje niespodziewana zmiana pierwszego szkoleniowca. Rzecz jasna jako pierwsi kandydaci w tej sytuacji zawsze są asystenci. Tak było wielokrotnie. W Tychach aktualnie druhem zastępowym jest Adam Bagiński. W taką  rolę wcielił się nie pierwszy raz. Zaczął po zwolnieniu Krzysztofa Majkowskiego, a teraz po rozwiązaniu kontraktu z Sidorenko.  
 
W Podhalu zastępowym dwukrotnie był Marek Rączka. Najpierw zastąpił chwilowo Marka Ziętarę, a potem Witalija Semenczenkę.  Z kolei po odsunięciu od drużyny Juraja Faitha w jednym spotkaniu prowadził drużynę Marcel Skokan. Teraz, przed zatrudnieniem Sami Hirvonena, był Rafał Sroka. W Oświęcimiu dwukrotnie awaryjnym trenerem był Witold Magiera. W tym klubie po dwóch meczach zwolniony został Jewgienij Lebiediew, a zastąpił go Peter Mikula, który po miesiącu  zakończył pracę i przejął stanowisko Josef Dobosz. To właśnie jego zastąpił na krótko Magiera, a po raz drugi gdy odchodził Jirzi Szejba. Z kolei po wybryku Nika Zipancica w Toruniu ster drużyny przejął Kevin Constantine. W Sosnowcu zmieniali się Grzegorz Klich z  Marcinem Kozłowskim, a na koniec obaj  z aktualnym szkoleniowcem Piotrem Sarnikiem.
 
Karuzela trenerska w trakcie trwania rozgrywek (2013-2023)
 
Klub Liczba zmian
Podhale Nowy Targ 7
GKS Tychy 4
Energa Toruń 1
Unia Oświęcim 7
GKS Katowice 6
Zagłębie Sosnowiec 4
STS Sanok 3
JKH GKS Jastrzębie 0
Cracovia 0
 
Licencje problemem
 
Łotysz w Podhalu  nie miał licencji, ale nie tylko on jej  nie miał (nie ma) w przeszłości w polskich klubach.  Ale można przecież zatrudnić „trenera – słupa”  na kilka meczów, a później ubiegać się o warunkową licencję. To jednak jest zawsze szyte grubymi nićmi.  Ten problem nie dotyczy tylko najwyższej ligi. Żeby daleko nie sięgać, to  drużynę kobiecą Podhala w poprzednich sezonach trenował Zbigniew Podlipni, ale w trakcie meczu w boksie stali -  mający licencję  - Gabriel Samolej bądź Adriana Szopińska.   Taką sytuację przeżył  Jacek Płachta, szkoleniowiec GKS Katowice. Często w protokole wpisywany był  jego asystent Jarosz. Teraz na wydanie licencji czeka nowy szkoleniowiec „Szarotek”.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama