06.10.2023 | Czytano: 3633

THL. Piękne były tylko chwile

Obrońcy tytułu stanęli na drodze „Szarotek”. Sezon zaczął się dla nich wyśmienici.


 
Przed dzisiejszym spotkaniem byli niepokonani, ale wierzyliśmy, że dzisiaj ich zwycięska  passa się zakończy. Górale u siebie polegli katowiczanom po dogrywce, więc liczyliśmy na rewanż. Tym bardziej, iż Podhale z meczu na mecz prezentuje się lepiej. Nowotarżanie tanio skory nie sprzedali, prowadzili nawet 3:1, ale dwubramkowe prowadzenie stracili w półtora minuty, w końcówce drugiej tercji. Kosztowe okazały się gry w osłabieniach.  Mistrzowie Polski odnieśli dziesiąte z rzędu zwycięstwo.
 
Zespół wystąpił jeszcze  pod wodzą Rafała Sroki, mimo iż klub  poinformował dzisiaj w godzinach przedpołudniowych, że zatrudnił 49 – letniego szkoleniowca z Finlandii Sami Hirvonena. Nowy coach to inżynier z wykształcenia, niepełnosprawny – urodził się bez palców w lewej nodze i ręce.
 
 Zabrakło w składzie Damiana Kapicy, ale jego rozbrat z hokejem potrwa co najmniej sześć tygodni. Damian poddał się zabiegowi kontuzjowanego kolana. Nieobecny był też Robert Mrugała, a w przeciwnej drużynie zabrakło Mateusza Bepierszcza.  Strata górali okazała się boleśniejsza niż katowiczan.
 
Gospodarze rozpoczęliśmy od wysokiego pressingu, z którym górale mieli kłopoty przy wyprowadzaniu ataków. „Szarotki” cierpliwie czekali aż rywal popełni błąd. Popełnił w tercji ataku faulując. Grając w przewadze goście bliscy byli straty gola, po błędzie  Pangiełowa Judaszewa, a Iisakka zatrzymany został przez Lindskouga. Chwilę później Podhalanie cieszyli się ze zdobyczy bramkowej, chociaż gol uznany został dopiero po analizie wideo. Kiss otrzymał dokładne podanie przed bramkę i razem z krążkiem znalazł się w niej. Po tej bramce mecz się wyrównał, ataki sunęły to na jedną, to na drugą bramkę. Podhale wybroniło  osłabienie, gdy na ławce kar przebywał Horzelski. Nie udało się jednak  do przerwy  dowieść góralom  jednobramkowej przewagi. 95 sekund przed jej zakończeniem Varttinen uderzył spod niebieskiej, a lot krążka zmienił Olsson.  
 
Druga tercja długo toczyła się pod naporem katowiczan. Trudno się dziwić skoro dwukrotnie grali w przewadze. W tych fragmentach gry świetne między słupkami spisywał się Lindskoug.  Nowotarżanie kolejny raz wykazali się cierpliwością, przetrzymali napór miejscowych i wyprowadzili zabójcze kontry. Najpierw Kamiński wykorzystał niefrasobliwość gospodarzy w defensywie, a  za moment poprzeczka zatrzymała krążek po uderzeniu Załamaja. Ale co się odwlecze… Kolejna kontra, tym razem trójkowa, górali i po niej Cichy przyjmował gratulacje od kolegów. W końcówce tercji przyjezdni podali rękę obrońcy mistrzowskiego tytułu, dwukrotnie łapiąc kary. Obie przewagi miejscowi wykorzystali.  Gdy Szczechura przesiadywał na ławce kar Iisakka zmienił kierunek lotu krążka po strzale Koponena. Z kolei podczas odsiadki Słowakiewicza Koponen, na sekundę przed końcem tercji, doprowadził do wyrównania.
 
Bramka „do szatni” niekorzystnie podziałała na Podhalan. 35 sekund po przerwie  potrzebowali katowiczanie, by po raz pierwszy wyjść na prowadzenie. Szybko goście dostali szansę na doprowadzenie do wyrównania. Przez 4 minuty grali z przewagą jednego zawodnika i w tej fazie najlepsza sytuację zmarnował Cichy. Jak wykorzystuje się takie okresy pokazali mistrzowie. Wykorzystali kolejną przewagę, po kapitalnym rozegraniu zamka.  Katowiczanie mieli jeszcze kilka świetnych sytuacji, ale Lindskoug popisywał się kapitalnymi interwencjami, który 57 sekund przed koncem zjechał do boksu. Trener Rafał Sroka posłał w bój szóstego zawodnika. Muraya od utraty gola uratowała poprzeczka po strzale Neupauera. Olsson  6 sekund przed końcem posłał krążek do pustej bramki.
 
GKS Katowice  - PZU Podhale Nowy Targ 6:3 (1:1,  2:2, 3:0)
0:1 Kiss – Cichy – Szczechura (6:19 w przewadze).
1:1 Marklund  – Olssen - Varttinen (18:35)
1:2 Kamiński – Worwa  - Lorraine  (30:26)
1:3 Cichy – Szczechura – Załamaj (35:53)
2:3  Iisakka – Koponen – Varttinen  (38:28 w przewadze)
3:3 Koponen – Olsson – Virttanen (39:59 w przewadze)
4:3 Hitosako – Pasiut – Fraszko (40:35)
5:3 Olsson – Maklund – Monto (52:42 w przewadze)
6:3 Olsson – Moto - Iisakka  (59:54 do pustej)
Katowice: Murray – Delmas, Kruczek, Michalski,  Pasiut, Fraszko – Koponen, Varttinen, Hitosato, Monto, Iisakka – Wanacki, Cook, Olsson, Sokay, Marklund – Chodor, Maciaś, Kaczyński, Smal, Kowalczuk. Trener Jacek Płachta.
PZU Podhale: Lindskoug  -  Kiss, Pangiełow Judaszew,  Wielkiewicz, Neupauer, Wronka – Kudin, Załamaj, Szczechura, Cichy, Themar – Słowakiewicz, Tomasik, Worwa, Lorraine,  Kamiński - Horzelski, Szlembarski,  Bochnak, Soroka, Michalski. Trener Rafał Sroka.
 
Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama