22.09.2023 | Czytano: 3536

THL. Miłe złego początki

W niedzielę „Szarotki” przerwały pasmo porażek z JKH. Dzisiaj wybrały się na Podkarpacie, by pokonać kolejną barierę niemocy.



 
Przerwać serię porażek z Sanokiem, która na tamtejszym lodzie trwa od 9 października 2020 roku! A zarazem po wygranej z JKH wskoczyć wreszcie na zwycięską ścieżkę. Tym bardziej, iż potykały się z zespołem, który jeszcze nie zaznał smaku zwycięstwa. Było wiadomo, że gospodarze będą mocno zmotywowani, by po raz pierwszy w sezonie świętować z kibicami wygraną. I świętowali, a Arena Sanok nadal nie zdobyta przez nowotarżan.
 
Bardzo dobrze rozpoczęło się spotkanie dla górali. Trzeba przyznać, że rywal podał im rękę, bo dwukrotnie przewinił i zmuszony był grać w osłabieniu. Pierwszej przewagi przyjezdni nie wykorzystali, ale drugą już tak. Szczechura po wtargnięciu do tercji reala wycofał krążek do Wronki, a ten za moment  przyjmował gratulacje od kolegów.  Szanse mieli również sanoczanie, którzy przez 72 sekundy grali z przewagą dwóch graczy, ale rozgrywali ją fatalnie. Nie potrafili oddać strzału, a bliscy buli utraty gola po kontrze Kapicy. Bardzo nerwowy  był Lindskoug, który dwa razy został ukarany karami mniejszymi. W końcówce tercji gospodarze dwukrotnie grali w przewadze, ale tak je rozgrywali, że zmusili kibiców do wyrażenia swojej  dezaprobaty dla poczynań swoich zawodników.  Gwizdami reagowali na ich nieporadne zagrania. Tercja wykluczeń, aż 14 minut sędziowie nałożyli na oba zespoły.
 
Sanoczanie od początku drugiej tercji nastawili się na atak. Mieli sytuacje, ale dopiero wykorzystana została niefrasobliwość i brak  komunikacji w obronie Podhala. W dodatku dwóch graczy się zderzyło w tercji środkowej i dwójkową kontra została wykorzystana.  Fus wyczekał obrońcę, położył go na lodzie, wyłożył krążek Miccoliemu, a ten uderzył nie do obrony.  Goście szybko odpowiedzieli, wykorzystując nieporozumieniem w tyłach gospodarzy. Załamaj sam stał przed bramką K. Tamminena, dostrzegł to Kapica, a Białorusin mógł podnieść ręce w geście triumfu. W 37 min., wydawało się, że gospodarze stworzyli niegroźną akcję, a tymczasem Viitanen z korytarza między bulikowego, trafił w okienko.
 
Kapitalnie rozpoczęli trzecią odsłonę gospodarze. W 32 sekundzie dynamiczną akcję przeprowadził Filipek i ze skrzydła podał do nadjeżdżającego na bramkę.  S. Tamminena. Ten tylko dołożył łopatkę kija i krążek zatrzepotał w siatce. W kolejnych minutach trwało wymiana akcji i strzałów. Z tej wymiany zwycięsko wyszli miejscowi. Filipek wykończył dwójkową akcję. W tej części meczu lepiej prezentowali się sanoczanie. Podhale nie potrafiło  wykorzystać nawet liczebnej przewagi, mogło nawet stracić gola, bo Luusuaniemi miał wyśmienitą okazję. 50 sekund przed końcem „Szarotki” wycofali z bramkarza.
 
 
Marma Ciarko STS  Sanok - PZU Podhale Nowy Targ 4:2 (0:1, 2:1, 2:0)
0:1 Wronka – Szczechura  (5:26 w przewadze)
1:1 Miccoli – Fus - Monteleone  (29:09)
1:2 Załamaj – Kapica – Wronka  (31:55)
2:2 Viitanen – Lindberg (36:02)
3:2 S. Tamminen – Filipek (40:32)
4:2 Filipek – Viitanen – S. Tamminen (48:45)
Sanok: K. Tamminen – Maceachern, Lindberg, Filipek, S. Tamminen, Kivinien – Monteleone, Alho, Bukowski, Ceder, Luusuaniemi – Florczak, Musioł, Sienkiewicz, Filipek, Miccoli – Najsarek, Niemczyk, Rybnikar, Dobosz, Fus. Trener Elmo Aittola.
PZU Podhale: Lindskoug  -  Mrugała, Tomasik, Lorraine, Kapica, Wronka – Kudin, Załamaj, Szczechura, Cichy, Themar –Horzelski, Słowakiewicz, Bochnak, Neupauer, Wielkiewicz – Michalski, Kamiński, Soroka, Worwa. Trener Rafał Sroka.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama