08.09.2023 | Czytano: 4342

THL. To była różnica

Ruszyła hokejowa karuzela. Od razu od hitowego pojedynku tyszan z „Szarotkami”.


W poprzednim sezonie nie byłby to hit, ale po transferowej ofensywie nowotarżan już do takiego miana urasta. Byliśmy ciekawi, jak drużyna Podhala jest przygotowana do ligowej rzeczywistości.  W końcu natrafiła na wicemistrzów Polski, zespół, który na jego lodzie ograła bardzo dawno, bo 24 marca 2019 roku (4:3 d) w play off. Jeszcze dłużej czekają nowotarscy kibice na zwycięstwo w sezonie zasadniczym, bo od 23 września 2016 roku (3:2 d). Ciekawostką jest, iż był to setny mecz górali w mieście piwnym w sezonie regularnym. Niestety „Szarotki” również dzisiaj nie odczarowały Stadionu Zimowego w Tychach.
 
Problemy z licencjami
 
W protokole meczowym widniało nazwisko Rafał Sroka w rubryce trener.  To dlatego, że Łotysz nie dostał licencji. To nie pierwszy przypadek w polskich drużynach.  Podobnie było w latach poprzednich, nie tylko w ekstraklasie. Tak naprawdę „konsultant” (taką nazwę przypisano Bielawskiemu) prowadził zespół. Nie tylko on nie otrzymał licencji PZHL. Także Jacek Płachta (dwa razy sięgał ze swoją drużyną po mistrzostwo, ale w protokole meczowym w rubryce trener wpisany był Ireneusz Jarosz, a Płachta jako menadżer). Związkowi to nie przeszkadzało i… mógł prowadzić reprezentację kraju. Zespołu klubowego już nie.  Dziwne.  Licencji nie ma również Elmo Aittola szkoleniowiec Sanoka.
 
Niewykorzystany karny
 
Po pierwszych 20 minutach fani Podhala mieli nietęgie miny. Pierwsi jednak  okazję na objęcie prowadzenia mieli górale, lecz nie wykorzystali liczebnej przewagi. Za to rywal takową wykorzystał.  Najprzytomniej w zamieszaniu podbramkowym zachował się Rac. Goście mogli doprowadzić do remisu, bo dostali karnego. Lorraine był nieprzepisowo zatrzymywany i sam miał okazję na zapisanie się w protokole po stronie strzelców. Ale co się odwlecze. Neupauer wyjechał z boksu kar i w sytuacji sam na sam trafił pod poprzeczkę. 53 sekundy cieszyli się górale prowadzeniem. Świetne podanie zza bramki Jeziorskiego, a niepilnowany pod bramka Podhala Padakin wpakował krążek do bramki. Przy trzecim trafieniu tyszan duży udział miał Łyszczarczyk, który czarował, czarował aż wyczarował podanie do Jaśkiewicza, a ten huknął spod niebieskiej linii nie do obrony.
 
Dwa gole w 19 sekund
 
Na początku drugiej odsłony Kapica wygrał pojedynek sam na sam  z Fuczikiem. Przyjezdni za moment dostali szansę gry w przewadze, ale jej nie potrafili wykorzystać. Za to gospodarze po wyjściu zawodnika z ławki kar  ruszyli z atakiem. Kapitalnie znowu rozegrali krążek i Rac po raz drugi wpisał się na listę strzelców. 19 sekund później kolejna składna akcja tyszan i Lindskoug musiał wyjmować krążek z siatki. Nowotarżanie nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy rywala. W końcówce „Szarotki” miały trzecią przewagę i też jej nie potrafili wykorzystać. Więcej, dwa razy nadziały się na kontrę.  
 
Trzecia tercję nowotarżanie rozpoczęli od prezentu, po którym Galant znalazł się sam na sam, oszukał bramkarza i wpakował czarny kauczukowy przedmiot do bramki.  Podhalanie też mieli szanse na poprawienie rezultatu, ale Fuczik dobrze  interweniował.
 
 
GKS Tychy  - PZU Podhale Nowy Targ 6:2 (3:1, 2:1, 1:0)
1:0 Rac – Komorski (10:49 w przewadze)
1:1  Neupauer  - Themar(14:39)
2:1 Padakin – Jeziorski (15:32)
3:1 Jaśkiewicz – Łyszczarczyk – Mroczkowski (17:07)
3:2 Kapica – Tomasik (23:38)
4:2 Rac – Mroczkowski – Kaskinen (28:20)
5:2 Padakin – Jeziorski – Komorski (28:39)
6:2 Galant (42:27)
GKS Tychy: Fuczik – Jaśkiewicz, Kaskinen, Mroczkowski, Rac, Łyszczarczyk – Jaromersky, Bryk, Bukowski, Galant, Ubowski – Ciura, Marzec, Padakin, Komorski, Jeziorski – Trener Andriej Sidoirenko.
PZU Podhale: Lindskoug   -  Mrugała, Tomasik, Wielkiewicz, Wronka, Kapica – Kudin, Załamaj, Szczechura, Cichy, Themar – Joki, Horzelski, Neupeuer, Lorraine, Worwa – Michalski, Kiss, Słowakiewicz, Soroka, Paranica. Trener Rafał Sroka.

RE-PLAST UNIA OŚWIĘCIM – ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC 6:3 (3:2, 2:0, 1:1)
Bramki: Dziubiński 3, Kowalówka 4, Sołtys 20, Sadlocha 21, Valtola 38, 46 – Lindgren 9, Karasiński 13, Nahunko 60
 
JKH GKS JASTRZĘBIE – MARMA CIARKO STS SANOK 3:1 (0:0, 1:0, 2:1)
Bramki: Starzyński 40, Izacky 60, Urbanowicz 60 – MacEachern 56
 
Natomiast nie doszło do czwartego spotkania Comarch Cracovia – KH Energa Toruń, bo na lodowisku w Krakowie podczas rozgrzewki doszło do uszkodzenia pleksi i spotkanie nie odbyło się ze względów bezpieczeństwa.

 Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama