Bardzo często niżej podpisany odwiedzał jego klub Olimp. Były okazje porozmawiać nie tylko o jego latach spędzonych z hokeistami, a także o kulturystyce. Tak oto opowiadał o swoich sukcesach z „Szarlotkami”: „Dwa zdobyte puchary w Warszawie to niesamowite przeżycie, które do dzisiaj z wielkim sentymentem wspominam. – Na pierwszy puchar pojechałem z kapelą góralską, a w torbie miałem strój góralki. Dzień wcześniej pojechała ekipa państwa Winiarskich z cateringiem. W dużym kotle gotowali góralskie potrawy. Razem z Toruniem byliśmy organizatorem finałowego spotkania. Do ostatniej chwili czekałem czy wygramy. Gdy zawyła ostatnia syrena wskoczyłem w strój góralski i z ciupagą wyruszyłem na taflę, by świętować z hokeistami. Kapela szła za mną. Wtedy zaczęło się dziać, niesamowita historia. Zrobiliśmy niesamowity show i jednocześnie promowaliśmy nasz piękny region.
Nowy Targ w bardzo krótkim czasie z Kopciuszka stał się królewiczem kulturystycznego dworu. Tylko w bajkach jest tak, że zjawia się wróżka – hokus pokus – zamienia kopciuszka i nakłada mu królewską koronę. O wizycie jakiejś wróżki w nowotarskiej siłowni Olimp nikt nie słyszał. Przyczyna tkwiła w ciężkiej pracy i entuzjazmie Stanisława Małeckiego i jego żony Aleksandry, właścicielki siłowni. W 1994 roku, praktycznie z niczego, powstał Klub Rekreacji, Kulturystyki i Odnowy Biologicznej Olimp. Gdy do członu Olimp dołączył Wojas rozpoczęła się era wyczynowa. Klub zaczął świecić sukcesy. Podczas mistrzostw Polski kobiet i par kulturystycznych oraz kobiet w fitness złoty medal w kategorii do 52 kg wywalczyła Joanna Krupa. Wraz z Hurbertem Olborskim stanęła na najwyższym stopniu podium w parach, a tuż za nimi uplasował się duet Monika Biernacka - Marcin Stopka. W fitness brązowy krążek zwisł na szyi Katarzyny Kaliszewskiej, która została także mistrzynią Śląska. Jej młodsza koleżanka, Agnieszka Łachman w mistrzostwach Śląska stanęła na najniższym stopniu podium. Z mistrzostw Europy Krupa wróciła ze srebrnym medalem.
Rok później był kolejny zlot gwiazd. Największymi bezsprzecznie były - Aleksandra Kobielak w fitness i Halina Kunicka w kulturystyce. Zaprezentowały świetną formę. Cały czas dużym talentem określano Katarzynę Kaliszewską. W zasadzie oprócz Pawła Brzózki, który nie planował w tym roku startów indywidualnych, gdyż przechodził do kategorii ciężkiej, wystąpiła cała elita polskiego bodybuildingu. On też do sukcesów ;przygotowywał Paulinę Rzeczkowską. „ To pierwsza nowotarżanka, która wystartowała w mistrzostwach Polski w bikini fitness. Przyszła do mnie z mężem z zapytaniem czy jej pomogę w treningu. Zgodziłem się, bo dziewczyna wyciągnęła kartki z rozpisanymi treningami i pomyślałem, to gruba sprawa”. Trening był ciężki i wywiadzie przeprowadzonym z nią powiedziała: „Stasiu, ty mnie zabijesz!
„Najważniejszy w życiu kulturysty jest sen, potem dieta, a dopiero potem ćwiczenia ujęte w sekwencje powtarzających się intensywnych serii – tłumaczył. - To może wydawać się proste. Dźwigasz, wyciskasz, napinasz się, prężysz... Nic błędnego. W rzeczywistości jest o wiele bardziej skomplikowane. Nie wystarczy jeść. Trzeba dużo jeść i świadomie. Trzeba sięgać całymi garściami po witaminy i minerały, odżywki. By po nie sięgać trzeba się bardzo dobrze na tym znać. Nie wystarczy zmuszać organizmu do wielkiego wysiłku. Trzeba go zmuszać do specyficznego wysiłku budującego i formującego mięśnie.
Stanisław Małecki, który był prezesem Małopolskiego Związku Kulturystyki Fitness i Trójboju Siłowego (1999-2007 i
członkiem Zarządu Polskiego Związku Kulturystyki Fitness i Trójboju Siłowego ( 1999 - 2005), miał się czym chwalić. – W latach 1998 – 2002 Olimp Wojas najlepszym klubem w rywalizacji klubów sportowych i stowarzyszeń Polskiego Związku Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego, a zrzeszał, bagatela, aż ponad 250 klubów.
Stasiu, spoczywaj w spokoju.
Stefan Leśniowski










