Reprezentacja Austrii przed dzisiejszą potyczką miała jeden punkt. Gorzej mają tylko Niemcy, które po trzech spotkaniach na równi z Węgrami są bez punktu. Toteż potyczką z Dania była dla nich kluczowa. Duńczycy przed pierwszym gwizdkiem mieli pięć „oczek”. Selekcjoner Heinza Ehlersa w pierwszym meczu zmierzył się z przybyszami z Węgier i wygrał 3:1. W drugim meczu Dania zmierzyła się z Francją. Drużyna z miejsca urodzenia pisarza Hansa Christiana Andersena wypracowała dwubramkowe prowadzenie, którego jednak nie zdołała utrzymać. Doszło do dogrywki, w której bonusowy punkt dla mieszkańców północy zdobył Patrick Russel.
Austriacy w pierwszych 20 minutach dużo czasu spędzili w strefie ataku, ale nie potrafili trafić krążkiem do bramki. Paradoksalnie Duńczycy strzelili kilka razy i objęli prowadzenie, po strzale Nikolaja Ehlersa.
W drugiej tercji można było zobaczyć dość wyrównaną grę. Austria doprowadziła do wyrównała ( Thomas Raffl precyzyjnie uderzył w przewadze). Dania zdołała jednak wrócić na prowadzenie. Drugiego gola dla nich zdobył Niklas Andersen.
Po stosunkowo wyrównanych pierwszych dwóch tercjach, w trzeciej Dania dojechała na strzelnicę z ostrą amunicją. Cztery pociski trafiły w dziesiątkę. Silniejsi przeciwnicy wciąż jednak czekają na Danię.
Dania – Austria 6:2 (1:0, 1:1, 4:1)
1:0 Ehlers – Jensen Aabo – O. Lauridsen (9:32)
1:1 Raffl – Scneider – Heinrich (27:15 w przewadze)
2:1 Andersen – Aagaard (33:27)
3:1 Jensen Aabo – Andersen – Aagaard (46:37)
3:2 Scneider – Rossi – Maier (48:40)
4:22 Jensen - M. Lauridsen (51:46 w przewadze)
5:2 Lassen (53:00)
6:2 Russell – Ehlers (57:03)
Dania: Dichow – M. Lauridsen, Lassen, Ehlers, Russel, Jensen – Jensen Abbo, Koch, Storm, Poulsen, Boedeker – O. Lauridsen, Krogsagaard, Andersen, Moelgaard, Sceel – Gammelgaard, Aagaard, Olsen, Weje, Bau. Trener Henz Ehlers.
Austria: Kickert – Wolf, Nickl, P. Huber, Wukovits, M. Huber – Heinrich, Zundel, Raffl, Nissner, Schneider – Brunner, Maier, Zwerger, Rossi, Haudam – Wimmer, Strong, Ganahal, Achermann, Thaler. Trener Roger Bader.
Norwegowie w pierwszym pojedynku z Kazachstanem, przy 3:1 kompletnie wypuścili lejce z rąk i w loteryjnej serii karnych lepiej spisał się zespół z Azji. Norwegia przegrała później 0:3 z faworyzowaną Szwajcarią i dzisiaj czekała na pierwsze zwycięstwo. Norwegowie marzą o ćwierćfinale, a ich rywal Słowenia przyjechała do Rygi z jasnym celem – utrzymania się w Elicie.
W pierwszej tercji widzowie widzieli jedną bramkę, a poza tym na lodzie niewiele się działo. Bardziej aktywni na początku byli Słoweńcy, ale dogodnej okazji do zdobycia gola nie stworzyli. Z upływem czasu inicjatywę przejęli Norwegowie. 6 minut przed pierwszą syreną padł gol otwierający. Słoweńcy mogli wyrównać w przewadze, ale Haukeland dobrze obronił strzał Urbasa.
W drugiej tercji nie padł gol, choć byliśmy świadkami większej liczby strzałów z obu stron. Mecz jest wyrównany i każdy może sięgnąć po zwycięstwo. Tak czy inaczej najlepszą okazję w drugiej części miał Mathias Trettenes. Dodatkowo siatka zafalowała po precyzyjnym strzale Roka Ticara.
Słoweńcy nie wykorzystali świetnej okazji w końcówce meczu, więc Norwegowie mogli cieszyć się z ważnego zwycięstwa. Mecz nie obfitował w okazje bramkowe. Widzieliśmy raczej próby strzałów, które bramkarze eliminowali bez większych trudności. Tym zwycięstwem Norwedzy zrobili duży krok do gry w kolejnych mistrzostwach w Czechach.
Słowenia – Norwegia 0:1 (0:1, 0:0, 0:0)
0:1 Berg Paulsen – Johannesen - Olsen (14:05)
Słowenia: Kroselj – Gregorc, Pavlin, Urbas, Jeglic, Verlic – Magovac, Cepon, Sabolic, Ticar, Kuralt – Crnovic, Masic, Drozg, Simsic, Ograjensek – Zajc, Stebih, Pance, Cizmar, Tomazevic. Trener Matjaz Kopitar.
Norwegia: Haukeland – Lilleberg, Norstebo, Berg Poulsen, Vikingstad, Olsen – Johannesen, Bjorgvik Holm, Olden, Trettenes, Martinsen – Krogdahl, Kaasastul, Haga, Olimb, E. Salsten – Engeland Andersen, Steen, Vistertheim, H. Salsten, Hoff. Trener Tobias Johansson.
Stefan Leśniowski
Foto eishockey.at










