Dla biało –czerwonych to był niezwykle ważny mecz, by wreszcie polski hokej zrobił kolejny krok na drodze do światowej czołówki. Brytyjczykom też przyświeca ten sam cel. Tym bardziej, iż w ostatnich latach występowali w elicie. Rok temu nie zdołali się utrzymać. Naszej reprezentacji „Lordowie” nie leżeli, swoją pozycję zbudowali na naturalizowaniu graczy zza oceanu. Do pierwszej wzajemnej konfrontacji doszło 11 lutego 1931 roku w Katowicach, a zwycięstwo odnieśli nasi rywale 3:1. W sumie potykaliśmy się z nim 34 razy i tylko 11 razy zjeżdżaliśmy z lodu jako zwycięzcy. Dwa starcia zakończyły się wynikiem nierozstrzygniętym. Najwyższej porażki biało –czerwoni doznali w Londynie22 lutego 1937 roku (0:11), Najwyższe zwycięstwa nasza drużyna narodowa odniosła w Sztokholmie 10:0 (10.3.63) i 11:2 w Rauma (9.3.65). Ostatnie trzy konfrontacje zakończyły się zwycięstwami Brytyjczyków. Dzisiaj tej serii nie przerwaliśmy, ale w dramatycznych okolicznościach.
Źle rozpoczęliśmy. Strata krążka w 2 minucie w tercji środkowej i gospodarze wyprowadzili dwójkowy kontratak. Lachowicz zagrał na drugi słupek, a J. Phillips dołożył łopatkę kija. Krążek odbił się od słupka i zatrzepotał w siatce. Brytyjczycy zbyt łatwo dochodzili do sytuacji strzeleckich i Murray musiał wykazać się dużymi umiejętnościami, by krążek nie znalazł się za jego plecami. Polacy tak często nie strzelali na bramkę Bownsa, ale jeden z nich znalazł drogę do siatki. Zygmunt dostrzegł pozostawionego bez opieki Pasia, a ten wygrał pojedynek oko w oko z golkiperem miejscowych.
Niemrawo rozpoczęli Polacy drugą odsłonę. Mnożyły się błędy w defensywie i jeden z nich już w 4 minucie został wykorzystany. Kruczek za delikatnie obszedł się z Halbertem, Wajda nie przeciął podania do Neilsona, a ten pokonał Murraya. Szybko mogliśmy odpowiedzieć, ale Fraszko nie ulokował w bramce pustej bramce. W 32 minucie Paś zaatakował O’Connora i za ten faul otrzymał 5 minut plus karę meczu. Nieodpowiedzialne zagranie polskiego zawodnika i zamiast gonić, trzeba było się bronić. Szybko Kirk ukarał biało –czerwonych. Znowu Kruczek nie zdołał mu przeszkodzić, dał się ograć. Na szczęście tylko jedną bramkę straciliśmy w osłabieniu. Za moment Wałęga trafił w słupek. Sytuacje Fraszki i Wałęgi to wszystko co mieli Polacy w tej odsłonie. Szczęście sprzyja lepszym, a bez wątpienia Brytyjczycy byli zdecydowanie lepsi.
Brytyjczycy na początku trzeciej tercji dwukrotnie złapali karę i za drugą Zygmunt, na raty pokonał brytyjskiego golkipera. Mieli kolejne sytuacje Polacy, a Brytyjczycy w tej tercji już tak groźni nie byli. Tylko Krik ostemplował słupek. Za to akcja Ciury, zagranie na bramkarza, Bowns popełnił błąd i Wałęga z tego skorzystał. W 57:20 Pasiut powędrował na ławkę kar i straciliśmy gola. Biało –czerwoni się nie poddali, Murray zjechał z bramki i 48 sekund przed końcem tercji Fraszko dobił strzał Kolusza.
W 63 minucie Murray, po obronie strzału sfaulował rywala i sędziowie nałożyli na niego karę. Niestety Brytyjczycy to wykorzystali.
Wielka Brytania – Polska 5:4 D (1:1, 2:0, 1:3;1:0)
1:0 J. Phillips – Lachowicz (1:57)
1:1 Paś – Zygmunt – Kostek (10:06)
2:1 Neilson – Halbert – Kirk (23:36)
3:1 Kirk – Neilson - Halbert (33:07)
3:2 Zygmunt- Wałęga – Jeziorski (45:25 w przewadze)
3:3 Wałęga – Ciura (54:23)
4:3 Perlini – Hammond – Mosey (58:30 w przewadze)
4:4 Fraszko – Kolusz (59:12 gra bez bramkarza)
Wielka Brytania: Bowns – Halbert, Richardson, Kirk, Neilson, Curran – O’Connor, Mosey, Waller, Lake, Hammond – Ruopp, D. Phillips, Betteridge, Perlini, Dowd – Tetlow, Jones, Lachowicz, Myers, J. Phillpis. Trener Peter Russell.
Polska: Murray – Kruczek, Wajda, Wronka, Pasiut, Fraszko – Kolusz, Ciura, Jeziorski, Dziubiński, Łyszczarczyk – Dronia, Kostek, Paś, Wałęga, Zygmunt – Górny, Jaśkiewicz, Michalski, Starzyński, Galant. Trener Robert Kalaber.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie FB PZHL










