Trochę optymizmu w serca kibiców wlali piłkarze Jaskółek dzięki wygranej w Pucharze Polski i w ligowym meczu w Połańcu. Podhale w minionej kolejce zawiodło. Można śmiało powiedzieć, że był to kolejny mecz z cyklu meczów “o sześć punktów”. Przed pierwszym gwizdkiem oba zespoły dzieliła różnica trzech punktów na korzyść nowotarżan. Gospodarze chcieli podtrzymać dobrą passę i znacznie oddalić się od strefy spadkowej, a przyjezdni zmazać złe wrażenie jakie pozostawili po potyczce z Wiązownicą.
Pierwszej połowy przyjezdni nie będą dobrze wspominać. Na przerwę schodzili w nienajlepszych nastrojach. Stracili gola w 23 minucie. Sojda był faulowany w polu karnym, a były gracz Podhala, Palonek, z jedenastki dał prowadzenie miejscowym.
Niepoprawni optymiści liczyli, że po przerwie górale ruszą do ataku. Tymczasem… Trzy minuty po przerwie Sojda nie został upilnowany i podwyższył prowadzenie. Sytuacja nowotarżan już była trudna. W 8 minucie dodatkowego czasu gry stracili trzeciego gola. Sytuacja Podhala skomplikowała się. Podhale na pewno nie powinno znajdować się w rejonie tabeli, w jakim jest obecnie. Strefa spadkowa tuż, tuż.
Unia Tarnów - NKP Podhale Nowy Targ 3:0 (1:0)
1:0 Palonek 23 karny
2:0 Sojda 48
3:0 Dubas (90+8)
Unia: Zagórowski – Biś, Węgrzyn, Orlik, Adamski, Putin, Sojda, Kajpust, Kron, Palonek, Łazarz. Trener Jacek Radosław.
Podhale: Maciej Styrczula – Mazurek, Żołądź (50 Ligienza), Drobnak – Cuber (46 Mikołaj Styrczula), Żurek (55 Wajsak), Rakowski, Majeran (50 Banik)- Antkowiak, Płatek, Burnat (60 Szczepański). Trener Grzegorz Hajnos.
Stefan Leśniowski










