Górale mieli kolejną trudną przeprawę. Wczoraj w karnych pokonali gdańszczan i z pewnością sporo sił kosztował ich ten pojedynek. Znowu pierwsi stracili gola i musieli gonić rywala. Dogonili go 26 sekund przed przerwą. Po zmianie stron kolejny raz łodzianie wyszli na prowadzenie, wykorzystują liczebną przewagę. Trzeba przyznać, ze obie drużyny łapały sporo kar. „Szarotki” wykorzystali, iż jeden z przeciwników przebywał na ławce kar i doprowadzili do wyrównania. W trzeciej tercji żadnej z drużyn nie udało się ulokować krążka w bramce. W 26 sekundzie dogrywki Rączka dał zwycięstwo „Szarotkom”.
- Kolejny horror zgotowaliśmy sobie na własne życzenie – twierdzi Marek Ziętara. - Tak się nie da grać w hokeja. Nieodpowiedzialnie, łapiąc głupie kary i tracąc siły. Jedną tercję graliśmy w osłabieniu i to nawet w podwójnym. Sami sobie zgotowaliśmy piekło. W trzeciej tercji łodzianie nie wychodzili z swojej tercji, ale nie potrafiliśmy krążka ulokować w bramce, Dopiero w dogrywce się udało. Szkoda straconego punktu.
ŁKH Łódź – MMKS Podhale Nowy Targ 2:3 D (1:1, 1:1, 0:0; 0:1)
1:0 Świderski – Komosii (7:20)
1:1 Sergiienko – Hyrtsyk – Grebeniuk (19:34)
2:1 Ziankow – Kliusznik (29:42 w przewadze)
2:2 Bury – Bryniarski (37:47 w przewadze)
2:3 Rączka – Bury – Kopytko (60:26)
ŁKH: Skiba – Krzesławski, Cieślak, Kudliński, Łakomski – Gilcala, Komosii, Ziankow, Kozak, Sołtysiuk - Świderski, Brzeziński, Kliusznik, Grochowski, Cebulski – Szymański. Trener Jurij Ziankow.
MMKS Podhale: Brynczka – Bury, Stanek, Kopytko, Rączka, Bryniarski - Hertsyk, Gudycz, Grebeniuk, Sergiienko, Czyrkin – Węglarczyk, Budzyk, Błach, Rusank, Ratuszniak. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










