Część zespołów zaprezentowała się mało stabilnie i już na początku sezonu poniosła poważne straty. Runda była nieprzewidywalna. Nie wszyscy kibice są zadowoleni z postawy swojej drużyny. Któż mógł przewidzieć, że hokeiści z Jastrzębia po czterech meczach będą mieli na koncie zero punktów. Więcej, zdobyli tylko jedną bramkę na 154 oddane strzały! To rekord w historii rozgrywek. Po tych porażkach katowicki Sport zasugerował, iż zespół gra przeciwko trenerowi. Nie zgodził się z tym dyrektor sportowy Leszek Laszkiewicz. Ekipa Roberta Kalabera na pierwszą wygraną czekała aż do piątej kolejki, ale potem znowu nie sprostała Cracovii, ulegając 3:7. Renomowanej drużynie nie przystoi tracić tylu bramek.
Niezadowoleni są kibice w Tychach. Drużyna przegrała pięć spotkań z rzędu. Czyżby znany z twardej ręki Andriej Sidorenko nie polubił się z hokeistami? Jego metody w latach 90-tych przyniosły sukcesy oświęcimskiej Unii. Przed sezonem dokonano w zespole trzęsienia ziemi. Odeszli ci, którzy byli motorem napędowym zespoły – Cichy i Szczechura. Podziękowano też wieloletniemu kapitanowi Kotlorzowi oraz Witeckiemu. Szef sekcji hokejowej Wojciech Matczak upiera się, że przy tworzeniu zespołu dokonano właściwych wyborów. Nie wyklucza jednak, że w składzie może dojść do korekt. Czerwona lampka się zapaliła, ale twierdzi, że paniki nie wywołuje. W Toruniu tyszanie przerwali fatalna passę, wygrali, ale dopiero po karnych.
Drużyna Rudolfa Rohaczka początek też miała nieudany. Problemy, podobne do jastrzębian, czyli marna skuteczność. Na pewno po potyczkach w Lidze Mistrzów oczekiwano od jego podopiecznych lepszej gry i przede wszystkim zwycięstw. Tymczasem zawodnicy z siedmiu pierwszych konfrontacji, trzy razy zjeżdżali z lodu ze spuszczonymi głowami. Po trzech z rzędu porażkach dopiero odnieśli zwycięstwo.
Podhale w pierwszej rundzie nie zachwyciło. Tylko sześć oczek w dorobku. Na pewno po wzmocnieniach obcokrajowcami oczekiwano więcej. Osiągnęli wstydliwe rezultaty z Toruniem i Sanokiem. Można jeszcze przymknąć oko, bo nie było lodu, bo późno rozpoczęto budowę zespołu, ale znowu liczba zatrudnionych obcokrajowców i ich jakość budzi niepokój. W konfrontacji z mistrzem Polski nie rzucali się w oczy. Jeśli już ktoś miał sytuacje, to swoi zawodnicy. Za dużo stranieri, za mało naszych. Zabrakło nawet tych, którzy już w poprzednim sezonie mieli okazję zasmakować ekstraklasowego chleba. Szkoda, że dalej nie dostają szansy na rozwój, a tym samym nie inwestuje się w przyszłość Podhala. Klub nie musiałoby wtedy sięgać po stranieri, którzy umówmy się, w pierwszej rundzie nie powalili chyba żadnego kibica na kolana. Oczywiście poza szwedzkim golkiperem, który prezentuje się więcej niż solidnie na tle swoich „obcych” kolegów.
Hokeiści Zagłębia rozpoczęli sezon z przytupem, przywożąc komplet punktów z Jastrzębia. Wprawdzie przegrali z Tychami, ale potem znowu wygrali z Toruniem. Utknęli jednak na mieliźnie, bo przegrali kolejne konfrontacje.
Swoją postawą zaimponowali hokeiści z grodu Kopernika i sanoczanie. Plasują się w szpicy tabeli. Rywale, zaliczani do możnych ligi, musieli mocno się napracować, a nawet przełknąć gorzką pigułkę. W tych miastach mogą być dumni ze swoich hokeistów.
Podobnie jak w Oświęcimiu i Katowicach. Unia przez pięć meczów była jedynym zespołem bez porażki. Co więcej prezentowała ciekawy i skuteczny hokej. Potknęła się dopiero w starciu z obrońcami mistrzowskiego tytułu. O paradoksie. W tym meczu po raz pierwszy w boksie pojawił się słoweński szkoleniowiec Nik Zupancic. Wcześniej zespołem dowodził Krzysztof Majkowski. 15 listopada 2020 roku Słoweniec podczas meczu z Unii z Toruniem, wzburzony werdyktami arbitrów, rzucił w ich stronę bidonem. Po tym wydarzeniu otrzymał karę dziesięciu meczów dyskwalifikacji. Wydawało się, że kara nigdy nie zostanie wyegzekwowana, bo trener zrezygnował wtedy z pracy. Ten jednak ponownie zasiadł za sterami Unii i… nie mógł prowadzić drużyny. Starania działaczy sprawiły, iż centrala skróciła mu wyrok.
Katowiczanie do sezonu przystąpili z przytupem. Najpierw grali mecze z Lidze Mistrzów i trzeba przyznać, że bardzo dobrze reprezentowali nasz kraj. Pokazali się z bardzo dobrej strony. Przystąpili do ligi i nie spuścili z tonu, chociaż przytrafiła im się wpadka. Jacek Płachta, trener GKS-u, trochę kręci nosem, bo jego zdaniem hokeiści powinni grać lepiej i lepiej zachowywać się na lodzie. Muszą we wszystkich elementach zachować równowagę.
Po pierwszej rundzie trudno wyciągać wiążące wnioski, na nie przyjdzie czas, gdy sezon zasadniczy będzie na finiszu. Niemniej pierwsza runda niektórym trenerom dostarczyła sporo wniosków i dalsza postawa drużyny zależy od tego czy zdołają poprawki wcielić w życie. Ci, którzy marzą o grze w Pucharze Polski muszą to szybko uczynić, bo po drugiej rundzie poznamy kwartet, który w grudniu zagra o to trofeum.
| 1 | Katowice | 8 | 21 | 26-11 | 7 | 0 | 1 | 0 |
| 2 | Unia | 8 | 21 | 34-12 | 7 | 0 | 1 | 0 |
| 3 | Cracovia | 7 | 12 | 23-22 | 4 | 0 | 3 | 0 |
| 4 | Sanok | 8 | 12 | 25-22 | 4 | 0 | 4 | 0 |
| 5 | Energa | 8 | 10 | 27-27 | 3 | 0 | 4 | 1 |
| 6 | JKH | 8 | 9 | 12-22 | 3 | 0 | 5 | 0 |
| 7 | Tychy | 8 | 8 | 21-24 | 2 | 1 | 5 | 0 |
| 8 | Podhale | 8 | 6 | 14-33 | 2 | 0 | 6 | 0 |
| 9 | Zagłębie | 7 | 6 | 13-22 | 2 | 0 | 5 | 0 |
Stefan Leśniowski










