18.09.2022 | Czytano: 1454

MHL. Białorusko – ukraińska ofensywa

Zaczyna to już niepokoić, jeśli w zespołach juniorskich aż roi się od obcokrajowców. Głównie zza wschodniej granicy.


 
Tak było wczoraj w konfrontacji młodych „Szarotek” z oświęcimską Unią. To w głównej mierzy pozyskani gracze wystąpili w głównych rolach. I co najważniejsze,  byli skuteczni, w przeciwieństwie do górali. Dzisiaj w zespole krakowskim wystąpiło aż dziesięciu graczy z poza naszego kraju. To oni rozpoczęli spotkanie od mocnego akcentu. Już po 192 sekundach dali prowadzenie „Pasom”. Po tym golu trener Jacek Szopiński poprosił o czas, ale w 11 minucie było już 3:0 dla gospodarzy. A więc początek potyczki podobny do wczorajszej konfrontacji z Unią. Jeśli tak szybko traci się inicjatywę, to trudno później dogonić rywala, który  przy takim  prowadzeniu gra spokojnie.
 
Po przerwie w bramce Podhala pojawił się Zając, który zmienił Klimowskiego. Skapitulował dwukrotnie i znowu strzelcami bramek byli zawodnicy nie z polskim rodowodem.  Górale obudzili się w trzeciej tercji. Zdobyli gola w osłabieniu, a chwilę później drugiego. Czy wtedy można było jeszcze odrobić straty? Hokej jest szybką grą i odpowiedź powinna być na tak. Ale trzeba wystrzegać się błędów w obronie i przede wszystkim finalizować swoje akcje. Tymczasem to skuteczniejsi pod bramką byli gospodarze, którzy dorzucili kolejne trafienia. I któżby inny mógłby pokonać Zająca, jak nie gracze z białoruskim paszportem. W 49 minucie miejscowi zdobyli gola grając o jednego gracza mniej.
 
- Nie możemy strzelić gola. To jest nasz największy problem – mówi trener Podhala, Jacek Szopiński. – Już w pierwszej zmianie, stworzyliśmy dwie sytuacje, ale też złapaliśmy karę, którą szybko wykorzystali gospodarze. Niewątpliwie brakuje nam treningów na lodzie.  Ale też ile razy można nie trafić do pustej bramki? Ile razy można uderzać wprost w bramkarza, czy nawet nad bramką? Rywal dobrze grał z kontry. Zespół oparty jest na obcych zawodnikach, którzy zrobili różnice. Wykazywali większy spokój i opanowanie pod naszą bramką.  Tym nas wykończyli. Nie zagraliśmy złego meczu, ale popełniliśmy dużo błędów w kryciu. Wynik nie odzwierciedla tego co działo się na tafli.
 
MKS Cracovia    – MMKS Podhale Nowy Targ 7:2 (3:0, 2:0,  2:2)
1:0 Petrażycki (2:43)
2:0 M. Sapiegin – Kokoszewski (3:32)
3:0 Jastrabow – Lebiediew – M. Sapiegin (10:09)
4:0 Lebiediew – M. Sapiegin – Isczenko (26:47 w przewadze)
5:0 Jastrabow (37:19)
5:1 J. Malasiński – K. Malasiński (41:05 w osłabieniu)
5:2 K. Malasiński – Szlembarski – J. Malasiński (43:04)
6:2 Lebiediew – Jastrabow – M. Sapiegin (46:45)
7:2 M. Sapiegin – Jastabow (48:48) w osłabieniu)
Cracovia: Illia Chyrsa – Iwan Chyrsa, Isczenko, M. Sapiegin, Lebiediew, Jastrabow – Kapa, Tynka, H. Sapiegin, Sztiłow, Bryzgałow – Kokoszewski, Surms, Krztoń, Malinowski, Kuzak – Adamczyk, Ślusarek, Brzozowski, Petrażycki. Trener Domink Salamon.
MMKS Podhale: Klimowski (20:00 Zając) – Sarniak, Szlembarski, Valtonen, K. Malasiński, Jarczyk – Pudzisz, Bury, Bochnak, Długopolski, Soroka –Nykaza, Stanek, T. Kapica, J. Malasiński – Luberda, Sergiienko. Trener Jacek Szopiński.
 
Stefan Leśniowski
 

Reklama

Komentarze





reklama