16.09.2022 | Czytano: 2715

PHL. Tak blisko, tak daleko

AKTUALIZACJA „Pasy” po dobrych występach w Lidze Mistrzów rozpoczęły ligowy szlak. Na pierwszy ogień poszła ekipa Juraja Faitha i Marcela Skokana.



 
W drużynie Rudolfa Rohaczka występuje  czterech wychowanków nowotarskiego hokeja. Damian Kapica, to ten, który w 2010 roku, jako najmłodszy gracz, upokorzył w finale play off drużynę, w której obecnie reprezentuje. Dzisiaj nie skrzyżował kija z bratem Fabianem występującym po drugiej stronie. Wraca do zdrowia. Fabian był przed sezonem łączony z krakowskim zespołem, ale ostatecznie pozostał w macierzystym klubie.  Zabrakło Damiana, ale siła ognia trzech pozostałych wychowanków  zawsze jest  bardzo duża.  Tym razem nie zapunktowali. Ich drużyna była faworytem konfrontacji i  z niego się wywiązała.
 
Rozpoczęło się od ataków gospodarzy, ale…  37 sekund upłynęło od wykluczenia Arraka i górale w na początku 6 minuty  cieszyli się ze zdobyczy bramkowej. Mrugała wprowadził krążek do tercji przeciwnika, odegrał do Svitany, a ten do Hlivy, który „wypalił” z korytarza międzybulikowego. Za chwilę krakowianie złapali drugą karę, ale tym razem gola nie stracili. Gdy karę odsiadywał Słowakiewicz, gospodarze potrzebowali 20 sekund, by doprowadzić  do wyrównania.  Leżąc Sawicki okazał się sprytniejszy od obrońców pod bramką Lindkouga. W końcówce tercji szwedzki golkiper dwukrotnie uratował swój zespół od utraty gola.
 
Faulować się nie opłaca, przekonali się o tym górale już w 4 minucie drugiej odsłony. Co prawda sędziowie nie odesłali żadnego gracza Podhala, ale sygnalizowali karę (Worona) i „Pasy” grały w sześciu.  Nemec ulokował krążek nad ramieniem golkipera w krótkim górnym rogu. Odpowiedź nowotarżan mogła być szybka, ale… Paulaharju  miał pustą bramkę przed sobą, ale został uprzedzony przez rywala. Ale co się odwlecze… Krążek wywalczony zza brandy dotarł do Svitany, który strzałem z backhandu pokonał ostatnią instancję gospodarzy. W 35 minucie Podhale powinno objąć prowadzenie.  Worona stanął oko w oko ze Stojanovicem i przegrał ten pojedynek.   
 
Na początku trzeciej tercji Fabian Kapcia dwukrotnie odesłany został na ławkę kar i  podczas jego drugiego tam pobytu górale stracili gola. Kinnunen spod niebieskiej „wypalił” i za moment przyjmował gratulacje od kolegów. Goście do końca walczyli o zmianę niekorzystnego rezultatu. 69 sekund przed końcem szkoleniowcy Podhala wycofali bramkarza i zaraz po wznowieniu  hokeista Cracovii złapał karę. Podhale grało w szóstkę przeciwko czwórce „Pasów”.  
 
Comarch Cracovia   – Tauron Podhale Nowy Targ  3:2 (1:1, 1:1, 1:0)
0:1 Hvila – Svitana – Mrugała ( 5:02 w przewadze)
1:1 Sawicki – Rac – Kasperlik (10:01 w przewadze)
2:1 Nemec – Rac – Jeżek  (23:28 sześciu na pięciu)
2:2 Svitana – Przygodzki (29:46)
3:2 Kinnunen – Rac- Jeżek  (46:00 w przewadze)
Cracovia: Stojanović – Szaur, Gula, Michalski, Nemec, Raczuk – Jeżek, Doetzel. Kasperlik, Rac, Sawicki – Husak, Kinnunen, Brynkus, Arrak, Csamango – Dziurdzia, Sointu, Polak, Wronka. Trener Rudolf Rohaczek.
Podhale: Lindkoug – Mrugała, Tomasik, Hvila, Neupauer, Paulaharju  - Volrab, Zorko, Przygodzki, Svitana, Hudanpaa - P. Wsół, Moksunen, Fric, Worona, Kamiński -  Jelinek,  F. Kapica, Worwa, Słowakiewicz,  Maunula. Trenerzy Juraj Faith i Marcel Skokan.

W pozostałych spotkaniach
W hitowym starciu mistrz Polski z Katowic pokonał po ciężkiej przeprawie GKS Tychy. Bohaterem spotkania był bramkarz John Murray, który obronił 34 strzały. To był również udany wieczór dla Unii, Zagłębia i Cracovii. Wciąż bez punktów pozostaje JKH GKS Jastrzębie, który przegrał czwarte spotkanie.
 
W Tychach kibice oglądali twardy i bardzo zacięty mecz. W tej konfrontacji padł tylko jeden gol. W 49. minucie Hampus Olsson wykończył podanie Grzegorza Pasiuta. W ostatnich sekundach tyszanie mieli znakomite sytuacje, ale nie zdołali ani razu pokonać Johna Murraya. Reprezentacyjny bramkarz spisał się znakomicie. Bardzo dobrze także bronił golkiper tyskiej drużyny. Tomas Fuczik obronił 32 strzały.
 
Nadal bez zwycięstwa pozostaje JKH GKS Jastrzębie. Drużyna Roberta Kalabera rozegrała czwarty mecz w tym sezonie i po raz czwarty schodziła z tafli ze zwieszonymi głowami. W Oświęcimiu kluczowe były ostatnie minuty. Re-Plast Unia prowadziła 1:0, w 55. minucie wynik podwyższył Tommi Laakso, a niecałe trzy minuty później do siatki trafił Krystian Dziubiński.
 
Zagłębie Sosnowiec wygrało z KH Energa Toruń. W tym starciu Jakub Witecki zaliczył dublet.
 
GKS Tychy – GKS Katowice 0:1 (0:0, 0:1, 0:0)
Bramka: Olsson 49
 
Re-Plast Unia Oświęcim – JKH GKS Jastrzębie 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)
Bramki: Padakin 39, Laakso 55, Dziubiński 58
 
Zagłębie Sosnowiec – KH Energa Toruń 4:3 (3:0, 1:1, 0:2)
Bramki: Witecki 3, Bernacki 13, Rzeszutko 14, Witecki 39 – Jaworski 30, Michał Kalinowski 48, Augstkalns 51
 
Stefan Leśniowski
 

Reklama

Komentarze





reklama