13.09.2022 | Czytano: 3158

PHL. Bez złudzeń

AKTUALIZACJA W niedzielę „Szarotki” złamały barierę niemocy w sezonie zasadniczym na Jastorze. Ograły aktualnego brązowego medalistę po 1374 dniach!



 
Drugiej już bariery nie zdołały pokonać.  W mieście piwnym w sezonie zasadniczym ostatni raz wygrały 71 miesięcy temu!   Dzisiaj nie było złudzeń, który zespół jest lepszy. Była to setna porażka z tyszanami w sezonie zasadniczym.
 
Po 20 minutach gospodarze prowadzili 1:0, a gola zdobyli w najmniej spodziewanym momencie. Tyszanie grali w przewadze, ale tracili krążek, niedokładnie rozgrywali i w pewnym momencie  kibice nieśmiało gwizdali. Wtedy Pociecha huknął spod niebieskiej linii i Bizub był bezradny, Wcześniej golkiper Podhala popisał się kilkoma spektakularnymi interwencjami. Oklaski zebrał po interwencji naprawiając błąd Mrugały, który stracił krążek przy wyprowadzaniu z właśnie tercji. Bizub w tej pierwszej części był  graczem najbardziej zapracowanym, bo tyszanie bez przerwy oblegali jego bramkę. Inna rzecz, że mieli kłopoty z ich wykańczaniem.  Tymczasem jego vis za vis  Lewartowski tylko przy dwóch strzałach (F. Kapica, Worwa)  musiał się spocić. Podhale grało z kontry.  
 
Fatalny początek drugiej tercji w wykonaniu „Szarotek”. Szybko straciły dwa gole. Najpierw Szturc uciekł obrońcom i w sytuacji sam na sam nie dał szans Bizubowi. Chwilę później golkiper Podhala skapitulował po uderzeniu Szedivy z kola bulikowego. Tercja podobna do pierwszej – inicjatywa należała do hokeistów z piwnego miasta. Oni przez większą część grali w tercji górali, a ci próbowali wyprowadzać kontruderzenia. Te jednak szybko były likwidowane przez przeciwnika. Były co prawda strzały na bramkę Lewartowskiego, ale nie na tyle mocne i precyzyjne, by zmusić go do kapitulacji.
 
Trzecia tercja spokojna. Gospodarze przeważali i  nie dawali ani na moment Bizubowi złapać oddech. Oddawali dużo strzałów na jego bramkę, z których trzy znalazły drogę do bramki. Trzeba przyznać, że ten pierwszy był  przedniej urody. Po raz drugi w tym meczu Szturc wpisał się na listę strzelców.   W 48 min.  mogła przynieść Podhalu bramkową zdobycz, lecz Lewartowski zatrzymał Kamińskiego. Ale co się odwlecze… Gdy Mroczkowski powędrował na ławkę kar Worona z okolic kola bulikowego znalazł lukę między parkanami miejscowego golkipera. To było wszystko na co pozwolili góralom tyszanie.
 
GKS Tychy  – Tauron Podhale Nowy Targ  6:1 (1:0, 2:0, 3:1)
1:0 Pociecha – Bukowski – Mroczkowski  (17:08 w przewadze)
2:0 Szturc (21:26)
3:0 Szedivy – Kaskinien – Komorski (24:17)
3:1 Worona – Huhdanpaa - Hvila (51:39 w przewadze)
4:1 Szturc – Pociecha  (54:50)
5:1 Bukowski – Galant (56:49)
6:1 Mroczkowski – Komorski – Szedivy (58:31)
Tychy: Lewartowski – Ciura, Pociecha, Szturc, Boivin, Dupuy – Bilzacki, Kaskinen, Bukowski, Galant, Jeziorski – Younan, Bagin, Szedivy, Komorski, Mroczkowski – Sobecki, Jaśkiewicz, Marzec, Starzyński, Gościński. Trener Andriej Sidorenko.
Podhale: Bizub– Mrugała, Tomasik, Hvila, Worona, Przygodzki – Ałeksandrow, Zorko, Huhdanpaa, Neupauer, Fric - P. Wsół, Moksunen, Paulaharju, Worwa, Maunula – Volrab, F. Kapica, B. Wsół, Słowakiewicz, Kamiński. Trenerzy Juraj Faith i Marcel Skokan.

W derbach Górnego Śląska lepszy GKS Katowice. Dla JKH GKS Jastrzębia była to już trzecia porażka w tym sezonie. W pozostałych meczach pewne zwycięstwo odniósł GKS Tychy a torunianie zgarnęli trzy punkty po bardzo zaciętej batalii.
 
JKH GKS Jastrzębie - GKS Katowice 1:2 (1:0, 0:2, 0:0)
Bramki: Pelaczyk 3 – Fraszko 23, Hitosato 37
 
KH Energa Toruń - Marma Ciarko STS Sanok 3:2 (0:0, 2:1, 1:1)
Bramki: M. Kalinowski 33, Viitanen 37, Koskinen 53 - Filipek 23, Tamminen 50

 Stefan Leśniowski
Foto PZHL

Reklama

Komentarze





reklama