12.09.2022 | Czytano: 3327

III liga. Sędzia pomylił głowę z ręką! Wicelider na kolanach! (4x wideo+ tabela)

AKTUALIZACJA Wystarczył rzut oka na tabelę przed siódmą kolejką, żeby przewidzieć, jakie spotkanie wysuwało się na pierwszy plan.



 
Mecz na szczycie rozegrany został w Krakowie, na stadionie Wieczystej. Gospodarze, po marnym początku sezonu jak na skład i ambicje właściciela klubu, zmienili trenera. Były trzy kandydatury objęcia posady po Franciszku Smudzie, ale dopiero czwarte podejście właściciela klubu okazało się skuteczne.  Tym, który zasiadł za sterami zespołu nazywa się Dariusz Marzec. Niektórzy twierdzą, że kapitańską opaskę przejął na statku, który znajduje się na   wzburzonym morzu.
 
Ci, którzy łudzili się, że zmiana trenera diametralnie zmieni oblicze Wieczystej, musieli przeżyć zawód. Remis z liderem pomógł żółto-czarnym tak, jak umarłemu kadzidło. Mecz miał dwa oblicza – w pierwszej połowie lepsi byli goście, którzy w zamieszaniu podbramkowym, po wolnym, objęli prowadzenie. Po zmianie stron to gospodarze stwarzali sobie sytuacje i to takie z gatunku setek, ale celowniki mieli rozregulowane. Niemniej zdołali doprowadzić do remisu, po karnym, którego nie było. Trójka sędziowska była mocno „zakręcona”. Nie podyktowano dwóch karnych za ewidentne  zagrania ręką, natomiast zarządzono jedenastkę, po tym jak piłka trafił zawodnika Cracovii w głowę. Arbiter wtedy dopatrzył się zagrania ręką. Kamery we wszystkich przypadkach wytknęły błędy sędziemu, by nie powiedzieć „wielbłądy”. W dodatku to nie były jedyne jego złe decyzje.  Reasumując było to niezłe widowisko, ale show skradł prowadzący arbiter. Zawsze mnie uczono, że sędzia bramki ci nie strzeli, choćby nie wiadomo co wyczyniał, ale jak pokazuje boiskowa rzeczywistość pośrednio może to zrobić.
 
 

Podhale od 15 maja br nie potrafi wygrać na swoim boisku. Tym razem było bardzo blisko wygranej, ale po objęciu prowadzenia pozwoloło na zbyt dużo przyjezdnym. Ci rzucili się do ataku, a gapiostwo spowodowało, że goście wyjechali z jednym punktem.
 
Spotkanie miało trzy oblicza. Pierwsze w 45 minutach, w których nic ciekawego się nie działo. Gospodarze nie mogli sobie poradzić z pressingiem rywala. Brakowało dokładnych podań, gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W tej części było bardzo gęsto i trudno było, żeby gra nie była rwana. Tym bardziej, że to goście próbowali grać na jeden kontakt, a nie pieścili futbolówkę jak miejscowi.  Drugą twarz miały pierwsze fragmenty drugiej odsłony. Wtedy gospodarze zagrali solidnie w ofensywie, a efektem był gol. A po nim zobaczyliśmy trzecie oblicze.  Nie mający nic do stracenia piłkarze z Podlasia, zaatakowali i w efekcie cieszyli się z cennego punktu. 

 
 
Kto odciął prąd Stali? – pytał dziennikarz Stalowego Miasta.  Chyba nikt się nie spodziewał, że wicelider, który ostatnio zanotował świetne występy, straci punkty z rezerwami Korony. Kielczanom nie szło, a jednak zdołali ograć „Stalówkę”, mimo iż przegrywali już 0:2. Potem otrząsnęli się i zdołali zdobyć aż pięć goli.
 
W Dębicy spotkały się zespoły, które liczyły na przełamanie. Wisłoka na zwycięstwo czekała od  6 sierpnia. Z kolei Lublinianka w dwóch poprzednich meczach nie dość, że nie zdobyła punktu, to dodatkowo nie strzeliła nawet gola. Po ostatnim gwizdku sędziego szampańskie humory panowały w obozie gospodarzy. 
 
Obudziła się Chełmianka, która w obecnym sezonie boryka się ze swoimi problemami wewnątrz klubu. Nie miała co prawda rywala z wysokiej półki, ale zwycięstwo 4:1 nad Wiązownicą być może pozwoli jej wrócić na tory, po których pędziła w poprzednim sezonie do wicemistrzostwa ligi. Dzięki kompletowi punktów piłkarze z Chełma  wydostali się ze strefy spadkowej.
 
Piłkarze Avii w poprzednim sezonie „oskubali” Orlęta, aplikować im sześć goli, nie tracąc żadnego. Ta sztuka nie do końca im się udała. Goście przegrywali 0:1 jednak niemal przez godzinę grali w liczebnej przewadze. Dlatego remisu 1:1 nie przyjęli z wielkim entuzjazmem.
 
– Na pewno jest niedosyt, bo po raz kolejny mogliśmy strzelić znacznie więcej bramek. Myślę, że mogło ich paść: cztery-pięć. W głupi sposób straciliśmy gola, bo my wyprowadzaliśmy piłkę, ale błąd popełnił nasz bramkarz – powiedział trener Orląt Mikołaj Raczyński.
 
- Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Niestety, aż do 35 minuty, kiedy Niewęgłowski opuścił boisko z czerwoną kartką. Ta sytuacja pokrzyżowała nasze plany. Cierpieliśmy już mocno w końcówce pierwszej odsłony. Druga też zaczęła się kiepsko, bo Radzyń miał przewagę i okazje. Patrząc na przebieg spotkania można chyba uznać, że to dla nas ważny wynik – podsumował szkoleniowiec Avii, Łukasz Mierzejewski.
 
Z kolei Sokół okazał się minimalnie lepszy w wyjazdowym starciu z Czarnymi. Wisła przegrała na własnym boisku z Unią 3:4 wygrywając do przerwy 2:1.

 

W emocjonujących derbach województwa świętokrzyskiego ŁKS Łagów wygrał z KSZO 2:1. Końcówka była nerwowa, posypały się kartki - żółte i czerwone, również dla przedstawicieli sztabu szkoleniowego.

 

VII kolejka: Wieczysta – Cracovia II 1:1, Wisłoka – Lublinianka 2:0,  Avia – Orlęta 1:1, Chełmianka – Wiązownica 4:1, Czarni – Sokół 0:1, Korona II – Stal 5:3, Podhale – Podlasie 1:1,  Wisła – Unia 3:4, Łagów – KSZO 2:1.   
 
1 Cracovia II 7 17 20:6 5 2 0
2 Stal 7 13 15:11 4 1 2
3 Sokół 7 13 9:11 4 1 2
4 Łagów 7 12 12:6 3 3 1
5 Avia 7 12 9:3 3 3 1
6 Wieczysta (b) 7 12 12:7 3 3 1
7 Korona II 7 12 11:8 3 3 1
8 Orlęta 7 11 14:11 3 2 2
9 Podlasie 7 11 9:7 2 5 0
10 Podhale 7 9 8:8 2 3 2
11 Unia 7 9 9:16 3 0 4
12 Wisłoka 7 8 10:11 2 2 3
13 KSZO 7 8 8:9 2 2 3
14 Chełmianka 7 7 11:13 2 1 4
15 Lublinianka (b) 7 6 5:13 2 0 5
16 Wiązownica (b) 7 4 9:15 1 1 5
17 Czarni 7 4 6:13 1 1 5
18 Wisła 7 4 7:16 1 1 5
 
1 - Awans – eWinner 2 liga
16 – 18 Spadek
 
VIII kolejka: Lublinianka – Korona II, Wiązownica – Wieczysta, Orlęta – Czarni, Unia – Chełmianka, Stal – Avia, Podlasie – Łagów, Cracovia II – Wisłoka, Sokół – Podhale, Wisła – KSZO.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama