Wczoraj zagrały z zębem i pewnie pokonały sosnowiczan. Dzisiaj jakby ktoś podmienił tą drużynę. Trudno ją było poznać. A mówi się, że to kobieta zmienną jest. Okazuje się, że nie tylko. Zagrali górale, jak nie górale, bez ikry. Dali sobie narzucić styl rywala, a ten – jak to się to mówi – gryzł lód. Pełne zaangażowanie zostało nagrodzone trzema punktami, a górale zjeżdżali z tafli ze spuszczonymi głowami.
- Wczoraj zagraliśmy z pełnym zaangażowaniem, z realizacją założeń taktycznych. Technicznie byliśmy lepsi od sosnowiczan. Jedynym mankamentem był skuteczność - mówi szkoleniowiec Podhala, Jacek Szopiński. – Zabrakło jej także dzisiaj, ale nie tylko. Trudno mi było poznać zespół. To nie był ten co wczoraj. Dwie różne drużyny. Bardzo słaby występ. Wstyd przegrać z SMS, w dodatku w takich rozmiarach. Mój zespół ma większy potencjał niż przeciwnik, ale ten przewyższał nas zaangażowaniem, ogromnym sercem do gry. W dodatku dopisywało mu szczęście w sytuacjach bramkowych. Nam tego wszystkiego zabrakło i… wracamy rozczarowani.
SMS PZHL Katowice – MMKS Podhale Nowy Targ 5:0 (1:0, 3:0, 1:0)
1:0 Chiodor – Musioł – Pawlik (13:45 w przewadze)
2:0 Tumidalski – Stolarski (25:20)
3:0 Rączka – Łukowski (30:28)
4:0 Musioł – Pawlik (32:28)
5:0 Musioł – Moś (59:20)
Podhale: Zając (32:28 Polak) – Sarniak, Szlembarski, Valtonen, K. Malasiński, Jarczyk – Pudzisz, Bury, Trzebunia, Długopolski, Soroka – Sulka, Nykaza, Stanek, F. Kapica, J. Malasiński – Luberda, Bochnak, Sergiienko. Trener Jacek Szopiński.
Stefan Leśniowski










