Prowadzili 3:1 jeszcze na niespełna 2 minut przed końcem trzeciej tercji, ale Kanada znana jest z tego, że końcówki gra wyśmienicie. Przekonaliśmy się o tym w meczu ze Szwedami, kiedy odrobili trzybramkową stratę. Dzisiaj w 48 sekund, po wycofaniu bramkarza odrobili straty. To była niezwykle ekscytująca końcówka tercji. W dogrywce, grając w przewadze, Manninen zdobył złotego gola!
Czesi ostatni raz z medalem wrócili z mistrzostw świata w 2012 roku. Czescy fani hokeja od 2014 roku czekali na wygraną z Amerykanami. Ale kiedyś ta zła seria musiała się skończyć. Skończyła się w meczu o brązowy medal. Nic nie zapowiadało, że nasi południowi sąsiedzi sięgną po medal. Przegrywali 0:2 i 1:3, a po 40 minutach 2:3. Trzecia tercja w ich wykonaniu była imponująca. Po prostu znokautowali Amerykanów. W trzeciej tercji hokeiści zza oceanu po prostu nie istnieli. Czesi urządzili sobie bramkowe łowy. Ich rywal był jak zahipnotyzowany, nie wiedział co się dzieje na tafli.
Finał
Finlandia – Kanada 4:3 D (0:0, 0:1, 3:2; 1:0)
Bramki: Granlund (45, 46), Armia (55), Manninen (67) - Cozens (24), Whitecloud (58), Comtois (59)
Finlandia: Olkinuora – Hietanen, Lehtonen, Hartikainen, Manninen, Granlund – Pokka, Heiskanen, Sallinen, Filppula, Rajala – Vatanen, Friman, Armia, Lammikko, Pesonen – Ohtamaa, Lindell Anttila, Björninen, Maenalanen. Trene Jukka Jalonen.
Kanada: Driedger (44:13 Tomkins) – Chabot, Graves, Batherson, Dubois, Cozens – Severson, Sanheim, Anderson, Barzal, Sillinger – Holden, Whitecloud, Comtois, Lowry, Roy – Mayo,Johnson, Gregor, Mercer – Geekie. Trener Claude Julien.
W pierwszych 20 minutach nie padła bramka. Drużyna gospodarzy stworzyła więcej groźnych okazji, ale Driedger poradził sobie zarówno z próbą Heiskanena, jak i z wykończeniem Lammikka. Po drugiej stronie również Olkinuora zrobił swoje, zatrzymując chytry strzał Andersona.
Na pierwsze trafienie czekaliśmy aż do 24 minuty. 35 sekund wcześniej na ławkę kar powędrował Fin. Gospodarze w tym turnieju na 17 gier w osłabieniu stracili pierwszą. Dobrze rozegrana gra w przewadze Barzal podał do Cozensa, a ten uderzył z pierwszego i krążek wylądował pod poprzeczką. Olkinuora próbował jeszcze zatrzymać czarną gumę, ale nie był tak szybki w przemieszczeniu. Finowie też grali w przewadze, ale jej nie wykorzystali. Hokeiści zza oceanu byli wyraźnie lepszą drużyną w środkowej części meczu. Z drugiej strony, drużyna gospodarzy musi podkręcić tempo i wyregulować celowniki, bo w przeciwnym razie może zapomnieć o złotych medalach z mistrzostw w swoim kraju.
Gospodarze na początku trzeciej odsłony trzykrotnie grali w przewadze, ale dopiero w podwójnej zdołali wyrównać. Potrzebowali na to 6 sekund. Lehtonen podał krążek do Heiskanena, któremu nie udało się pokonać bramkarza, ale krążek szczęśliwie odbił się od tylnej części bramki i trafił do Granlunda, który szybkim strzałem z pierwszego pokonał Driedgera. Golkiper „Klonowego Liścia” zjechał z lodu (kontuzja) i jego miejsce między słupkami zajął Tomkins. Ten szybko skapitulował. Strzelcem był Granlund, który umieścił krążek w okienku. Jego zespół grał w przewadze. W 55 minucie Finowie wygrali wznowienie i Armia natychmiast oddał strzał i krążek wylądował pod poprzeczką. Myliłby się ten, że mecz jest rozstrzygnięty. Kanadyjczycy wycofali bramkarza i natychmiast zdobyli gol, który długo był analizowany (bramka ruszona). Za moment „Klonowe Liście” doprowadzili do wyrównania, nadal grając bez bramkarza. Niesamowita Kanada! Powtórzyła wyczyn z meczu ze Szwecją. W tej części meczu było sporo ciekawych sytuacji. Na przykład w 45. minucie Sillinger został odesłany na ławkę rezerwowych za przewinienie, Heiskanen uderzył sam siebie, a Finowie dostali przewagę liczebną. W dogrywce rozstrzygnęła gra w przewadze. W 67 minucie złotego gola zdobył Manninen.
Mecz o brąz
Czechy – USA 8:4(1:3, 1:0, 6:1)
Bramki: Cernoch (16), Smejkal (33), Pastrnak (41, 44, 60), Cervenka (43), Kampf (59) - Kuhlman (10, 20), Gaudette (13), Bordeleau (59)
Czechy: Vejmelka (20:00 Langhammer) – Kempny, Hronek, Cervenka, Krejci, Pastrnak – Scotka, Kundratek, Blumel, Hertl, Zohorna – Simek, Sklenicka, Smejkal, Kampf, Vrana – Jordan, Flek, Cernoch, Stransky, Spacek. Trener Kari Jalonen.
USA: Swayman– Jones, Hughes, Boldy, Hartman, Galchenyuk – Peeke, Schmidt, Bellows, Tynan, Gaudette – Barber, Lafferty, Kuhlman, Meyers, Farrell –Watson, Lettieri, Hayden, Bordeleau. Trener David Quinn.
Wynik otwarli Amerykanie. Wygrali wznowienie w tercji przeciwnika. Peeke strzelał z niebieskiej linii, a jego próba odbiła się od Vejmelki i trafiła pod nogi Kuhlmana, który umieścił krążek w odsłoniętej części bramki. W 13 minucie hokeiści zza oceanu wykorzystali grę w przewadze. Kapitalnie wykonana akcja. Boldy zagrał kij Gaudetta miedzy koła bulikowe, który strzelił obok Vejmelki. Cernoch przywrócił nadzieje naszych południowych sąsiadów. Bardzo ważna bramka zawodnika z Karlowych Warów. Flek znalazł swojego centra zza bramki, a Cernoch posłał krążek między ochraniaczami Swaymana do siatki. 12 sekund przed końcem tercji Amerykanie wyprowadzili zabójczy cios grając w osłabieniu. Wielka szansa na wyrównanie wyniku zamieniła się w wielki problem.
W drugiej tercji Czesi zwiększyli tempo rozgrywania akcji i weszli w dobry rytm, ale tylko udało im się zmniejszyć niekorzystny wynik do straty jednej bramki. Bramka została strzelona przez trzecią czeską linię ofensywną. Smejkal wykończył dobre podanie od Sklenicki.
Trzecia tercja to kanonada strzelecka naszych południowych sąsiadów. Odwrócili wynik mecz. Czeski hokej na pisał, że była to orkiestra czeska na lodzie w Tampere”. PO 10 latach Czesi znowu zdobyli medal. Po ośmiu latach po raz pierwszy pokonali USA!
Stefan Leśniowski
foto iihf.com










