26.05.2022 | Czytano: 2846

MŚ ELITY. Ale emocje! Niesamowity zwrot akcji! Słowacy zaczęli brawurowo

AKTUALIZACJA 1 (mecze wieczorne) Skończyły się żarty, rozpoczęła się walka na całego. W drugiej części obowiązuje system pucharowy. Kto się potknie, ten pakuje walizki i opuszcza Helsinki i Tampere.

 


 
Niemcy – Czechy, Szwecja – Kanada, Szwajcaria – USA i Finlandia – Słowacja. To pary ćwierćfinałowe. Dwie pierwsze pary potykały się w sesji popołudniowej. Walizki spakowali Niemcy i Szwedzi, w wieczorem  do domu bilety dostali Słowacy i Szwajcarzy.   
 
Kanadyjczycy przegrywali 0:3, ale w trzeciej tercji zdołali doprowadzić do wyrównania. W 59 minucie zdobyli dwa gole w odstępie 30 sekund i doprowadzili do dogrywki. A w niej potrzebowali 41 sekund, by przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Obrońcy tytułu w ostatniej chwili zerwali się ze stryczka!
 
Reprezentacja Czech od dziesięciu lat czeka na medal mistrzostw świata. W tym roku Czesi będą mieli szansę przełamać długą klątwę: w ćwierćfinale pokonali Niemców dzięki świetnej grze w przewadze liczebnej.
 
W sesji wieczornej doszło do konfrontacji mistrza i brązowego medalisty olimpijskiego. Nasi południowi sąsiedzi  po dłużej nieobecności  wystąpią w ¼ finału, ale czekało ich trudne zadanie. Nie dość, że zmierzyli się z mistrzem olimpijskim, to jeszcze z gospodarzem turnieju, a jak to się często określa – „gospodarzom nawet ściany pomagają”. Nasi południowi sąsiedzi rozpoczęli rewelacyjnie, od prowadzenia 2:0.  Zawiesili gospodarzom bardzo wysoko poprzeczkę. Złamali Słowaków, a mecz do ostatniej sekundy trzymał widzów w napięciu. Finowie kropkę nad „i” postawili sekundę przed upływem 60 minuty, strzałem do pustej bramki.  ale kibice do ostatniej sekundy
 
Ciekawie zapowiadało się spotkanie Szwajcarii z USA. Helweci zaimponowali  w fazie grupowej, jako jedyni wygrali wszystkie mecze! W siedmiu meczach stracili tylko jeden punkt, w ostatnim meczu z Niemcami, których pokonali po karnych. Ale play off to już inna bajka. Pechowo stracony gol samobójczy gol, a drugi po błędzie bramkarza ustawił mecz. Amerykanie zameldowali się w półfinale, w którym spotkają się z Finlandią, a w drugim Czesi skrzyżują kije z Kanadyjczykami.  
 
Finlandia – Słowacja 4:2 (1:2, 1:0, 2:0)
Bramki: Anttila (19, 24), Manninen (45), Maenalanen (60) - Sykora (9), Regenda (16)
 
Pierwszy okres przyniósł bardzo zaskakujący rezultat! Słowacy objęli prowadzenie w 9. minucie za sprawą Sykory. Ale to nie było wszystko. Słowacy ponownie świętowali w 16. minucie, kiedy to Regenda z ostrego kąta pokonał golkipera wrzucając mu krążek nad ramieniem.  Finowie odetchnęli z ulgą pod koniec tercji, kiedy to w 19. minucie ulubieniec publiczności Antilla zdobył kontaktowego gola.
 
W drugiej tercji, zgodnie z oczekiwaniami, obserwowaliśmy dominację Finlandii, która zaczęła stanowić większe wyzwanie dla Słowaków. Jedyną bramkę zdobył w 24. minucie Antilla, który doprowadził do remisu.
 
W 45. minucie Manninen zdobył bramkę, która dala prowadzenie gospodarzom. Słowacy nie załamali się i z wielka determinacją dążyli do zmiany rezultatu.  Na niecałą sekundę przed końcem Finowie strzelili czwartą bramkę i awansowali do półfinału.  
 
Szwajcaria – USA 0:3 (0:2, 0:0, 0:1)
Bramki: Meyers (12, 45), Gaudette (17),
 
Pierwsze 20 minut przebiegało pod znakiem nieszczęść Helwetów.  Najpierw sami sobie strzelili gola (krążek odbił się od łyżwy obrońcy) zapisany Meyersowi. Amerykanie grali w przewadze. Niecałe pięć minut później Gaudette wykorzystał błąd bramkarza,  złe podanie Genoniego.
 
W drugim okresie nie zobaczyliśmy gola, ale było wiele szans, zwłaszcza po stronie szwajcarskiej. Malgin był bardzo aktywny e i mógł zmniejszyć deficyt, ale „betonowy” Swayman spisywał się rewelacyjnie w bramce.  Utrzymał Amerykanom  komfortową przewagę dwóch bramek.
 
Szwajcarzy mieli w tym  ogromnego jeża. Bramka Amerykanów była jak zaczarowana, bramkarz miał sporo szczęścia, bo w sukurs przychodziły mu słupki i poprzeczka. Sami zadali trzecie trafienie, a w końcówce dwukrotnie ostemplowali słupek pustej szwajcarskiej bramki. Amerykanie wykazali się dużą skutecznością, natomiast Szwajcaria nie wykorzystała swoich szans.

Niemcy – Czechy 1:4  (0:2,  0:1, 1:1)
Bramki: Sieder (54) - Pastrnak (3), Cervenka (11), Krejci (33), Smejkal (59)
 
Dwie przewagi i dwie piękne bramki reprezentacji Czech w pierwszej tercji.  W obu przypadkach zamek był perfekcyjnie rozegrany i Pastrnak oraz Cervenka lokowali krążek w odsłoniętej bramce. Niemcy otrząsnęli się po tych dwóch nokdaunach, ale tylko dwa razy zagrozili bramce przeciwnika.
 
Dwu bramkowe prowadzenie podwyższył w 33. minucie Krejci, a jakżeby inaczej, niż podczas gry w przewadze, kiedy to wykorzystał niecelny strzał swojego byłego kolegi z bostońskiej drużyny Pastrnaka i posłał strzał obok zdezorientowanego Grubauera. Niemcy stworzyli kilka ciekawych okazji, Karel Vejmelka spisywał się świetnie, a szczęście uśmiechnęło się do niego, gdyż dwukrotnie uratowała go poprzeczka.
 
Gdy w 51 minucie na ławkę kar powędrował Kundratek, trener  Toni Soderholm wziął czas, a Grubauer został na ławce rezerwowych!. Odważny ruch.  Niemcy grali szóstkę i przypuścili szturm na bramkę rywala. Ogromna presja przyniosła Niemcom upragniony gol, gdy już ukarany powrócił na taflę. Niemcy nadal grali w szóstkę.  Noebels podał do stojącego przy niebieskiej linii Seidera, który oddał mocny strzał tuż przy lewym słupku. W końcówce jeszcze raz Grubauer zjechał do boksu. Smejkal przekroczył czerwoną linię z krążkiem i uderzył do pustej niemieckiej bramki.
 
Szwecja – Kanada 3:4 D (2:0, 1:0, 0:3; 0:1)
Bramki: Klingberg (2), Nylander (8), Friberg (29) – Graves (42), Dubois (59), Barzal (59), Batherson (61)
 
W pierwszym akcie  wyraźnie dominowali Szwedzi. Dzięki trafieniu Klingberga objęli prowadzenie w 2. minucie. Nylander dodał kolejnego gola w 8. minucie. Od tego momentu gra się wyrównała, Kanadyjczycy zdołali obronić nawet grę w podwójnej przewadze.
W drugiej tercji gra się wyrównała. Jednak Szwedzi znów byli skuteczniejsi i w 29. minucie objęli trzy bramkowe prowadzenie. Strzał z prawego koła został przekierunkowany  przez Friberga  i był poza zasięgiem Driedgera. Kanadyjczycy mieli wiele szans, ale nie zdołali wykorzystać żadnej z nich.
 
Kanada  wraz z rozpoczęciem trzeciej tercji ruszyła do ataku. Szybko zdobyła gola. Najpierw Roy próbował pokonać Ullmarka z backhandu, ale po walce w narożniku lodowiska, gdzie Comtois odniósł sukces, Roy zdołał znaleźć na niebieskiej linii Gravesa, który ostrym strzałem pokonał Ullmarka. Jak na ironię, został zasłonięty przed bramką  przez własnego zawodnika.    Kanada nie poddawała, ciężko pracowała i zdołała zmniejszyć straty! Pomogło w tym niefortunne wykluczenie Dahlina, który wjechał do szwedzkiej strefy obronnej i wyrzucił krążek w trybuny. Kanadyjczycy nie zmarnowali gry w przewadze i na 113 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Dubois zmniejszył straty, a pół minuty później Barzal wyrównał się. W dogrywce Nylander powędrował na ławkę kar i „Klonowe Liście” zdobyli gola na wagę awansu do półfinału. Ale to było  kanadyjskie zakończenie.
 
Stefan Leśniowski
foto iihf.com

Reklama

Komentarze





reklama