04.05.2022 | Czytano: 8363

Piotr Kuźniar nie żyje

Ta informacja ścięła z nóg piłkarskie środowisko Podhala. Nie było chyba nikogo, kto nie znałby „Puszki”.



 
Grał w wielu klubach Podhala, w reprezentacji PPPN, w drużynie amatorskiej Gazda. Brał udział w corocznych turniejach oldbojów w hali, gdy w imprezie brali uczestnicy mistrzostw świata, gracze „Białej Gwiazdy”. Zapamiętałem jeden z takich turniejów, bodajże z 2010 roku rozgrywany w Lipnicy Wielkiej.
 
 – Potrafimy kopać futbolówkę powiedział wtedy, rzucając wzywanie uznanym gwizdom krakowskiego futbolu.  Gdy on brał udział w jakieś imprezie to zawsze można było się spodziewać jakiś zaskakujących wydarzeń. Dusza towarzystwa zawsze  dała znać o sobie.  Najpierw zaskoczyła świetną grą w meczu z Old Bys Kraków i...pokonaniem nie byle kogo, bo Artura Sarnata. – Nie takich bramkarzy się w życiu pokonywało - uśmiechał się „Puszka”. A potem zademonstrował cyrkowe sztuczki z futbolówką. Pokazał przerzuty piłki z nóżki na kark, podbicia pietą i kilka kapek. – Ktoś się zakłada? – zwrócił się do otaczających go wianuszkiem gapiów.
 
Stawiano zakłady, że nie potrafi 50 razy podbić piłki. Ci, którzy przyjęli zakład, po turnieju biegali po...”puchary”. „Puszka” wykonał 63 podbicia, prostym podbiciem, a zakończył cyrkowe popisy uderzeniem piętą. – To dla mnie pestka – powiedział jak zwykle skory do żartów.
 
Takiego go zapamiętamy. Piotrze spoczywał w pokoju.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama