28.04.2022 | Czytano: 1649

MŚ. Kamień spadł nam z serca

Ukraina to waleczny naród. Gdy słyszymy nazwę tego kraju, myślimy o wszystkim, ale nie o sporcie. Nie trzeba tłumaczyć dlaczego.



 
Ukraina była dzisiaj naszym rywalem i zawiesiła wysoko poprzeczkę naszej drużynie narodowej. Po ciężkim boju poległa dopiero w karnych. Komorski i Bukowski wykorzystali karne, a ze strony Ukrainy Błagoj.  Kamień padł nam z serca.
 
Po raz drugi w tym turnieju Polacy zdobyli gola w 13 minucie. I jak tu mówić, że to feralna liczba. Bohaterem akcji był Paś, który najpierw zapracował w obronie, a potem wyszedł z kontra dwa na jeden. Zamarkował podanie, na co się nabrał golkiper i  musiał skapitulować. Gra naszej drużyny nabierała rozmachu, a wtedy dwóch Polaków powędrowało na ławkę kar. Ukraińcy mieli 120 sekund na pokonanie Murraya. Nie potrzebowali tyle i doprowadzili do wyrównania. Jednak ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało do Polaków. Kapitalna zespołowa akcja – Wronka idealnie dograł  do Pasia, a ten po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
 
Druga tercja to przewaga Polaków i ich  nieskuteczna gra. Masę sytuacji i nawet do pustej bramki nie potrafi wepchnąć krążka (Zygmunt). Przewagi naszym też nie szły. Rywale zagrażali nam tylko wtedy, gdy graliśmy w osłabieniu.
 
Niewykorzystane sytuacje się zemściły. W 45 minucie koszmarny błąd popełnił Górny, który niczym partner z drużyny przeciwnej wyłożył krążek jak na patelni Simczukowi. Napastnik Ukrainy sytuacji sam na sam nie zmarnował, między parkanami Murray wpakował krążek do bramki. Więcej goli w tej tercji nie padły, chociaż Polacy mieli w multum szans, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. No i te niewykorzystane liczebne przewagi. No cóż, trudno się dziwić, w lidze na przewagi trenerzy wypuszczają obcokrajowców. Płacimy za to wysoką cenę.
 
W dogrywce znowu graliśmy w przewadze, ale znowu bez efektu bramkowego. Paś nie trafił z metra do pustej bramki! W końcówce szanse mieli nasi rywale. To oni grali w przewadze po faulu Wronki w tercji ataku. Gorąco było pod bramką Murraya, kotłowało się niemiłosiernie, ale gola nie straciliśmy.  W karnych biało –czerwoni przechylili szalę na swoją stronę.
 
Polska  - Ukraina 3:2 K (2:1, 0:0, 0:1; 0:0) karne: 2:1
1:0 Paś – Zygmunt – Bryk (12:01)
1:1 Fadiejew – Mereżko – Lalka (15:15 w podwójnej przewadze)
2;1 Paś – Wronka – Ciura (17:56)
2:2 Simczuk (44:28)
3:2 Bukowski (decydujący karny)
Polska: Murray – Bryk, Ciura, Zygmunt, Paś, Wronka – Górny, Kostek, Łyszczarczyk, Wałęga, Dziubiński – Kruczek, Wajda, Michalski, Komorski, Jeziorski – Jaśkiewicz, Bukowski, Starzyński, Gościński. Trener Robert Kalaber.
 
Stefan Leśniowski
foto PZHL
 

Komentarze





reklama