W 2018 roku w Budapeszcie hokeiści opuścili Dywizję 1A, pod dowództwem kanadyjskiego szkoleniowca Teda Nolana. Polacy przegrali z Włochami 1:3, wygrali ze Słowenią 4:2 i ponieśli porażki z Wielka Brytanią 3:5, Węgrami 2:3 i Kazachstanem 1:6. Zaangażowanie kanadyjskiego szkoleniowca okazało się nietrafionym pomysłem. Nikt wtedy nie przypuszczał, że tak długo będą biało –czerwoni „zimować” na trzecim poziomie światowego hokeja. Rok później w Tallinie – w niecodziennych okolicznościach – przegrali z Rumunią 2:3 po dogrywce i awans trzeba było odłożyć. A potem nastał czas pandemii i imprezy rangi mistrzowskiej zostały odwołane. W Tychach biało-czerwonym przyjdzie rywalizować z Estonią, Ukrainą, Serbią oraz Japonią i mają obowiązkowo wygrać ze wszystkimi. Jej siła jest bowiem zdecydowanie większa niż rywali. Polacy wygrywali z każdym z tych rywali.
- Z Estonią ostatnio wygraliśmy dwa mecze kontrolne, ale rywal nie zagrał w tych spotkaniach w najsilniejszym składzie. Ukraina będzie mocna, ma za sobą solidne przygotowania i wiadomo, że będzie odpowiednio zmotywowana. Serbia wydaje się najsłabszą ze wszystkich zespołów, ale na pewno rywala nie zlekceważymy. W światowym rankingu najwyżej z naszych przeciwników jest sklasyfikowana reprezentacja Japonii, ale nie wiemy, w jakiej ten zespół będzie formie. Nasz cel jest jasny, awans na zaplecze Elity – zaznacza Robert Kalaber, trener reprezentacji Polski.
Co będzie atutem biało-czerwonych? - Mamy zawodników, którzy prezentują wysoką jakość i mają spore doświadczenie, bo grali w wielu turniejach mistrzowskich. To nasz duży atut. Liczymy też, że kibice w Tychach będą naszym szóstym zawodnikiem i stworzą atmosferę godną turnieju mistrzowskiego. Zrobimy wszystko, aby fani byli zadowoleni nie tylko z naszych zwycięstw, ale również atrakcyjnej gry – dodaje selekcjoner reprezentacji.
Robert Kalaber selekcjonerem reprezentacji został w czerwcu 2020 roku i uczestniczył w prestiżowym turnieju finałowym kwalifikacji olimpijskiej w Bratysławie. Jego zespół sensacyjnie ograł 1:0 Białoruś, ale potem przyszły porażki ze Słowacją 1:5 oraz Austrią 1:4. Wcześniej i później reprezentacja rozgrywała turnieje towarzyskie, ale zdecydowanie niższej rangi. Teraz przed Kalaberem i jego wybrańcami najważniejsza impreza. Ostatni sprawdzian wypadł blado, bo przyszło nam przełknąć czwartą z rzędu przegraną z Rumunią (0:2). Ten rezultat nie napawa optymizmem.
Trener nie miał spokojnych dni, musiał rozwiązać kilka zagadek personalnych. Nie skorzysta z Marcina Kolusza, zawodnika uniwersalnego, który może grać w defensywie jak i ofensywie. „Kolos” nie otrzymał powołania do kadry, bo nie zaszczepił się. Grzegorz Pasiut ma z kolei problemy osobiste i zrezygnował z gry. Występy Arona Chmielewskiego (Ocelari Trzynec) i Kamila Wałęgi (Liptovsky Mikulasz) stoją pod znakiem zapytania. Pierwszy walczy o mistrzostwo Czech z praską Spartą i w meczach jest 2:2, a kolejne potyczki we wtorek i w czwartek. Drugi zaangażowany był w baraże o utrzymanie się w słowackiej ekstralidze i jego zespół w niedzielę zakończył serię 4:1 z Żiliną. Dzisiaj miał pojawić się na zgrupowaniu.
- Z przepisami międzynarodowymi jest trochę zamieszania – tłumaczy słowacki szkoleniowiec. – Podczas turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich nie wymagano paszportu covidowego, a zawodnicy niezaszczepieni przechodzili dodatkowe testy. Teraz przepisy zostały zmienione.
Krystian Dziubiński, kapitan narodowego zespołu, który w ostatnich kilkunastu godzinach podpisał nowy kontrakt z Unią, zwrócił uwagę, że mocno zdeterminowani będą Ukraińcy, którzy – mimo tragedii, jaka dosięgła ich kraj – planują się pokazać z jak najlepszej strony. Nasi wschodni sąsiedzi od kilku tygodni przebywają na zgrupowaniu na Węgrzech, gdzie rozgrywają sparingi. – Bardzo długo czekaliśmy na ten turniej i mamy nadzieję, że kibice w Polsce też są spragnieni mistrzostw – powiedział wychowanek Podhala.
W Tychach odbędzie się najważniejszy hokejowy turniej z udziałem naszej drużyny w ostatnich latach. – W poprzednim tygodniu w Katowicach emocjonowaliśmy się występem naszej kobiecej reprezentacji, która osiągnęła historyczny sukces. Podopieczne Zbigniewa Wróbla zdobyły srebrny medal w Mistrzostwach Świata Kobiet Dywizji IB. Teraz pora na męską reprezentację, która jest coraz silniejsza. W poprzednim roku w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich nasz zespół pokonał bardzo mocną Białoruś. Polacy wygrali Turniej o Puchar Trójmorza oraz Baltic Challenge Cup, a w EIHC Christmas Cup zajęli drugie miejsce – wylicza Mirosław Minkina, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.
Terminarz turnieju mistrzostw świata Dywizji IB
Wtorek, 26 kwietnia
Serbia – Japonia, godz. 16:30
Polska – Estonia, godz. 20:00
Środa, 27 kwietnia
Ukraina – Serbia, godz. 16:30
Czwartek, 28 kwietnia
Japonia – Estonia, godz. 16:30
Ukraina – Polska, godz. 20:00
Piątek, 29 kwietnia
Serbia – Polska, godz. 20:00
Sobota, 30 kwietnia
Japonia – Ukraina, godz. 16:30
Estonia – Serbia, godz. 20:00
Niedziela, 1 maja
Polska – Japonia, godz. 16:30
Estonia – Ukraina, godz. 20:00
Stefan Leśniowski
Foto PZHL










