09.04.2022 | Czytano: 6412

Podhale mają w sercu

Pamiętacie 2012 rok? Czy jest jakaś analogia z zakończonym sezonem? Jest! Góralskie kapelusze na głowach triumfatorów!

W 2012 roku tytuł mistrza kraju wywalczył Sanok z zawodnikami Podhala w składzie. Czwórka – Krystian Dziubiński, Dariusz Gruszka, Tomasz Malasiński, Krzysztof Zapała wzmocnili sanoczan zaraz po zdobyciu mistrzostwa Polski w 2010 roku. Rok później dołączył do nich Marcin Kolusz i wszyscy razem mieli spory udział w zdobyciu przez sanoczan pierwszego w historii mistrzostwa Polski. W tak ważnym momencie, jak dekoracja medalami, nie zapomnieli o swoim rodowodzie. Wystąpili w góralskich kapeluszach, w tych, w których świętowali mistrzowskie berło dwa lata wcześniej na nowotarskim lodowisku.
 
- Pomysł zrodził się po meczach z Jastrzębiem i wywalczeniu awansu do finału – wyjawiał wtedy Krystian Dziubiński. - Czuliśmy, że będzie to historyczna chwila dla Sanoka. Byliśmy mocni, dobrze przygotowani, pełni wiary, że mistrzowskie berło trafi do naszych rąk i brakowało nam naszego regionalnego akcentu. Trzeba było odkurzyć pamiątkę sprzed dwóch lat. Skontaktowałem się z mamą przed ostatnim finałowym meczem i brat Darka Gruszki przywiózł kapelusze do Sanoka. Przed meczem mobilizowała nas góralska muzyka, a sam mecz… zagraliśmy na góralską nutę. Krakowianie, tak jak w 2010 roku, zgubili rytm.
 
- Nikt z nas nie odszedłby, ale tak, a nie inaczej potoczyły się losy. Na pewno chciałbym grać w Podhalu, tylko trzeba mieć do czego wracać – tłumaczył wówczas Tomasz Malasiński, który w 2010 roku uprzykrzył życie Leszkowi Laszkiewiczowi. Odciął prąd najniebezpieczniejszemu graczowi „Pasów”, od lat najlepszemu strzelcowi ligi. „Malaś” był największa rewelacją finałowych spotkań z Cracovią.
 
Historia się powtórzyła. Najlepsi wychowankowie Podhala  opuścili macierzysty klub. I zapewne każdy powtórzyłby słowa „Malasia”. Kibicom Podhala pozostało w tym roku kibicować innym. 
 
8 kwietnia 2022 roku, dziesięć lat później, w zespole GieKSy wystąpiło pięciu zawodników nowotarskiego chowu – Marcin Kolusz, Mateusz Michalski, Patryk Wajda, Patryk Wronka, i Filip Wielkiewicz. Każdy dołożył cegiełkę do sukcesu katowiczan, do tego, że stolica Górnego Śląska po 52 latach odzyskała mistrzostwo kraju. Stała się stolicą polskiego hokeja. Na pewno u niejednego kibicowi „Szarotek” pojawiła się łezka w oku i zapytanie: „dlaczego nie w koszulce z szarotką na piersi”?
 
Tak jak w 2012 roku nowotarżanie zapisali historię w klubie z Podkarpacia, tak teraz zapisali się w ananasach GieKSy. W Sanoku  podczas dekoracji były góralskie kapelusze i tym razem tego góralskiego elementu nie zabrakło na oświęcimskiej tafli. Brawo górale! Tak trzymać, a kibice w siedzibie 19-krotnego mistrza kraju wierzą, że wrócicie do macierzystego klubu, który -  na 90 - lecie „Szarotek” -   doprowadzicie na najwyższy stopień w kraju. Marzenia? A może nie.
 
Stefan Leśniowski
Foto GKS  
 

Komentarze







reklama