Oświęcimianie ostatni raz w finale grali w 2005 roku i przegrali z tyszanami. Co prawda wicemistrzostwo kraju zdobyli w 2020 roku, ale bez gry. Sezon przerwano po ćwierćfinałach play off z powodu zagrożenia epidemią koronawirusa. Zarząd Polskiej Hokej Ligi po konsultacji z klubami, które awansowały do półfinałów play-off, postanowił przyznać miejsca medalowe klubom, które awansowały do tej fazy według punktacji uzyskanej przez drużyny w ćwierćfinałach oraz sezonie zasadniczym.
Gospodarze rozpoczęli od ataków, ale nie potrafili wykorzystać dwóch znakomitych szans (Razgals – sam na sam i Kasperlik). Nie potrafili też wykorzystać liczebnej przewagi. To pięta Achillesowa obrońców mistrzowskiego tytułu w tej parze. Jak się to robi, pokazali im oświęcimianie. Wykorzystali przewagę jednego gracza. Wyszli z tercji rywala dopiero wtedy, kiedy W. Strielcow trafił w okienko przeciwległego rogu bramki. Od tego momentu przeważali przyjezdni. Raz po raz dochodziło do gorących spięć pod bramką Nechvatala, który po raz drugi skapitulował. Stasienko uderzył spod niebieskiej, a Da Costa przekierunkował krążek i ten majestatycznie wtoczył się między parkanami ostatniej instancji JKH. Wydawało się, że unici mają już mecz pod kontrolą, gdy nagle Kostek uderzył z wysokości koła bulikowego i krążek wpadł do bramki przy krótkim słupku.
Miejscowi na początku drugiej tercji grali z przewagą i znowu nic. Potem Paś nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a gdy Jarosz odesłany został na ławkę kar (opóźnianie gry), oświęcimianie jeszcze raz pokazali jak się gra mając jednego zawodnika więcej. Potrzebowali 15 sekund, by uwolnić Jarosza z ławki kar. Carlsson pognał prawym skrzydłem i trafił w przeciwległy róg bramki. Więcej goli w tej części meczu już nie widzieliśmy. Jastrzębianie próbowali atakować, ale natrafili na bardzo dobrze grającą defensywę przeciwnika, która najpóźniej w swojej strefie rozbijała wszystkie ataki. Goście groźniejsi byli pod bramką Nechvatala i byli bliscy podwyższenia prowadzenia.
W trzeciej tercji gospodarze atakowali, ale ich skuteczność wolała o pomstę do nieba. Inna rzecz, że Saunders bronił wyśmienicie, z wyczuciem i szczęściem. Znowu miejscowi nie wykorzystali liczebnej przewagi. Unia była skuteczniejsza. Rogow uderzył spod niebieskiej i krążek wylądował pod poprzeczką. Rosjanin sprawił sobie urodzinowy prezent. A kibice z Oświęcimia śpiewali: „Unia w finale!”
JKH GKS Jastrzębie - Re-Plast Unia Oświęcim 1:4 (1:2, 0:1, 0:1)
Bramki: Kostek 19 – W. Strielcow 14, Da Costa 18, Carlsson 23, Rogow 51
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 2:4
Stefan Leśniowski
Foto PZHL










