18.03.2022 | Czytano: 1885

PHL. Fantastyczna akcja i gol Michalskiego

Spotkaniem dwóch GKS-ów rozpoczęła się faza półfinałów. Katowiczanie byli najlepsi w sezonie zasadniczym i to oni byli gospodarzami pierwszej potyczki.

 


 
Największe szanse na mistrzowski tytuł wg. katowickiego Sportu  (30%) mają hokeiści ze stolicy Górnego Śląska. Ich rywale – 25 %, podobnie jak Jastrzębie. Najmniejsze szanse daje się oświęcimianom (20 %).  Starcie katowiczan z hokeistami z miasta piwnego zapowiadało się ciekawie. Mistrz sezonu zasadniczego szybko rozprawił się ze swoim konkurentem, chociaż sukces nie przyszedł łatwo. Tylko w ostatnim spotkaniu, zaznaczył swoją dominację.
 
- Łatwo nie będzie. Kluczem do awansu  będzie zwycięstwo na wyjeździe. O sukcesie jednych czy drugich może zdecydować jeden błysk w ofensywie lub „wielbłąd” w defensywie. O powodzeniu  w play offie decydują nie tylko liderzy. Wszyscy muszą zachować chłodne głowy  – wypowiedział się Jakub Wanacki,  zawodnik Katowic na lamach  Sportu.
 
Przyjście Andrieja Sidorenki do Tychów, zmieniło oblicze zespołu. – W drużynie wszystkie akcenty są odpowiednio rozłożone. Gramy teraz zadziornie, agresywnie i zdecydowanie. Te elementy mogą mieć istotny wpływ na wyniki. Zdecydowanie poprawiliśmy grę obronną i dobrze radzimy sobie w przewagach – akcentuje zmiany Szymon Marzec.
 
Zespoły w pierwszej tercji grały bardzo ostrożnie w defensywie, czujnie pod swoja bramka. Brakowało więc klarownych sytuacji w ofensywie. jedną, bo kiksie obrońcy, miał Starzyński, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Golkiper był górą. 
 
W drugiej tercji gospodarze stłamsili rywale, ale byli nieskuteczni. Fuczik był dla nich zaporą trudną do sforsowania. Tylko raz dał się  pokonać, a zrobił to wychowanek Podhala Mateusz Michalski. Wykazał się ogromnym spokojem. Rozłożył Fuczika na lodzie niczym żabę i obok niego skierował krążek do pustej bramki. Kapitalna akacja nowotarżanina i gol palce lizać! Jego zespól trzykrotnie w tej części gry grał z przewagą jednego zawodnika, ale nie potrafił tego wykorzystać. Katowiczanie mieli problem z tym stałym fragmentem gry. Co prawda zamykali rywala w ich tercji, ale nie potrafili się przebić przez Fuczika.
 
W trzeciej odsłonie gospodarze przez 114 sekund grali w podwójnej przewadze i również nie potrafił rozmontować defensywę rywala. Tyszanie poczuli krew i coraz częściej przebywali pod bramką Murraya. 40 sekund przed końcem Andriej Sidorenko wycofał bramkarza i Pasiut  -26 sekund przed upływem 60 minuty - postawił kropkę nad „i” trafiając do pustej bramki
 
GKS Katowice – GKS Tychy 2:0 (0:0, 1:0, 1:0)
Bramki: Michalski 23, Pasiut 60 do pustej
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 1:0
 
Stefan Leśniowski
Foto PZHL
 

Komentarze







reklama