11.03.2022 | Czytano: 2466

PHL. 80 minut! – mało. Dopiero karne wyłoniły zwycięzcę

To be, or not to be (być albo nie być) – ta fraza pochodząca z utworu Hamlet Williama Szekspira – towarzyszyła dzisiaj hokeistom spod Wawelu.



 
Zdobywcy Pucharu Kontynentalnego ( to niebywały sukces) znaleźli się pod ścianą. Musieli wygrać, by przedłużyć ćwierćfinałową potyczkę, bo do czterech zwycięstw przegrywali 1:3.  „Pasy” już raz odwróciły losy serii. W 2017 roku przegrywały w finale z Tychami również 1:3, zdołały odrobić straty i wygrały decydującą batalie w piwnym mieście. Dzisiaj przedłużyły nadzieję na grę w półfinale, ale swoja wyższość dopiero udokumentowali w karnych.
 
Po 20 minutach prowadzili gospodarze 2:0, ale na podstawie wyniku nie można sądzić, iż mecz był pod ich dyktando. Były momenty, że jeden zespół stwarzał niebezpieczeństwo pod jedna bramka, a za chwile akcja się przenosiła i pod świątynią Fuczika było gorąco. Pierwsze gol dla „Pasów’ padł po uderzeniu spod niebieskiej linii, któryś z tyskich graczy dotknął krążka, kory zaskoczył golkipera i wylądował pod poprzeczką. Na 2:0 podwyższył Nemec, o którym zapomnieli obrońcy. Stał pod ich bramką i tak naprawdę mógł zapytać Fuczika gdzie ma trafić.
 
Druga tercja rozpoczęła się od przewagi krakowian, którzy jej nie wykorzystali. W kolejnych minutach tyszanie zepchnęli gospodarzy do głębokiej defensywy. Popełniali mnóstwo błędów we własnej tercji, ale tylko jeden, w przewadze, został wykorzystany. Krakowianie sporadycznie kontratakowali, ale nie zagrozili poważnie bramce GKS-u.
 
Krakowianie nie potrafili w pierwszych minutach trzeciej tercji wykorzystać liczebnej przewagi, a jak to się robi pokazali im goście. Dupuy z ostrego kąta pokonał ostatnią instancję gospodarzy. Więcej już goli nie padło, nawet w 20 – minutowej dogrywce. Do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było karnych. Te lepiej wykonywali gospodarze i przedłużyli nadzieję, na grę w półfinale.  
 
Comarch Cracovia - GKS Tychy 3:2  K (2:0, 0:1, 0:1; 0:0) karne 2:1
Bramki: Kazamanow 10, Nemec 15, Miszczenko k  - Dupuy 30, 47
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 2:3
 
Kasperlik bohaterem!
 
W drugim meczu na miano bohatera zasłużył zdobywca hat tricka Martin Kasperlik. Zaczęło się pięknie dla gości, którzy  w 5. minucie prowadzili z Jastrzębiem  2:1. Potem do głosu doszli gospodarze. O wygranej obrońców mistrzowskiego tytułu   zadecydowała druga odsłona. W niej  jastrzębianie trzykrotnie ukłuli gości strzałami z okolic prawego bulika. W niedzielę w Toruniu spotkanie numer sześć.
 
JKH GKS Jastrzębie - Energa Toruń 6:3 (2:2, 3:0, 1:1)
Bramki: Kasperlik 1, 35, 58,  Kalns 11, Rac 31, Kamieniew 37  – Huhdanpaa 4, K. Kalinowski 5 , Arrak 48
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 3:2
 
Stefan Leśniowski
Foto PZHL
 
 

Komentarze







reklama