27.02.2022 | Czytano: 1804

PHL. Emocjonujaca końcówka i dogrywka

AKTUALIZACJA 2 Pierwsze dwumecze pokazały, iż rywalizacja ćwierćfinale play off będzie zacięta. W trzech parach zespoły musiały podzielić się wygranymi.

 
 

 
 
Zwycięzca zasadniczego sezonu, zespół ze stolicy Górnego Śląska, po wygraniu z Zagłębiem 6:1, w rewanżu musiał uznać wyższość rywala. Okazało się, że zaangażowaniem i szaloną ambicją można wiele zdziałać. Hokeiści z Sosnowca na przekór wszystkim trudnościom organizacyjnym udowodnili, że nie warto ich przedwcześnie skreślać.
 
- Wynik pierwszego spotkania nie odzwierciedlał tego co działo się na lodzie – mówił trener Zagłębia Grzegorz Klich dziennikarzowi katowickiego Sportu. – Wielu moich podopiecznych debiutowało w play off, a ponadto obrona składała się z młodziaków, raptem 20-letnich. Byłem mocno zbudowany postawą drużyny, która w rewanżu zostawiła serducho na lodzie. Zdajemy sobie sprawę, że rywale posiadają piorunujący pierwszy atak, są zdecydowanymi faworytami, ale na własnym lodzie, przy dopingu kibiców, jesteśmy znów sprawić niespodziankę.
 
Przed spotkaniem drużyny wykonały gest solidaryzujący się z walcząca Ukrainą i potępili rosyjskiego agresora. A sam mecz? Chyba gospodarze  byli  za bardzo zmotywowani i zjadła ich trema. Po fatalnych błędach szybko dali sobie wbić trzy gole. Przy drugim kapitalną asystą popisał się Kolusz. Sam mógł uderzać, ale dostrzegł lepiej ustawionego Lehtonena. Czy jest już pozamiatane?
 
Sosnowiczanie przebudzili się. Wielkie obciążenie z nich spadło i zagrali zdecydowanie lepiej drugą tercję. Zdobyli gola, ale Pasiut odpowiedział w swoim stylu. Gospodarze nie składali broni i na początku trzeciej tercji po wielkim zamieszaniu i po tym jak Murray wypuścił krążek Bernacki  wepchnęli go do bramki. Za moment gospodarze  mieli już jednobramkowe manko. Baszyrow zaskoczył golkipera przeciwnika i Zagłębie wróciło do gry. Zrobiło się meczysko i zaczęło iskrzyć na tafli.  Gospodarze grali niezwykle ambitnie i ofiarnie. Na blisko 120 sekund przed końcem gospodarze ściągnęli bramkarza ( w złym momencie, bo rywal był w tercji ataku) i Kruczek trafił do pustej bramki.
 
Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice 3:5 (0:3, 1:1, 2:1)
Bramki: Bernacki 23, 45, Baszyrow 48   - Krężołek 10, Lehtonen 13, Saarelainen 17, Pasiut 32, Kruczek 59
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 1:2
 
*
 Hokeiści z Torunia również sprawili ogromną niespodziankę wywożąc z Jastrzębia wygraną po dogrywce. Obie drużyny poniosły w tych potyczkach straty kadrowe. W barwach KH Energa do końca sezonu nie zagra już Patryk Kogut po brutalnym faulu Patryka Pelaczyka. Napastnik JKH GKS, oprócz jednej kary meczu dostał jeszcze trzy mecze zawieszenia od Komisji Dyscyplinarnej PHL. Torunianie uważają, że to za mało i odwołali się od werdyktu, żądając dłuższej dyskwalifikacji. W drugim meczu w ich barwach nie mógł zagrać także obrońca Aleksandr Szkrabow za to, że wdał się w bójkę z Pelaczykiem. Dzisiaj już się pojawił na tafli i również było sporo emocji i ekscytująca końcówka.  
 
Mistrzowie Polski objęli prowadzenie w 10 minucie, po wygraniu wznowienia w tercji przeciwnika. Górny z pierwszego uderzył i krążek zatrzepotał w siatce. Torunianie starali się odrabiać stratę, ale nie potrafili sobie wypracować klarownych sytuacji.  Jednak w drugiej tercji Arrak znalazł się sam na sami i…został sfaulowany. Sam poszkodowany wykonywał karnego i doprowadził do wyrównania. Jednak odpowiedź  mistrzów była natychmiastowa, w dodatku podczas gry w osłabieniu!  19 sekund przed zakończeniem trzeciej tercji Korczocha zdołał doprowadzić do wyrównania i dogrywki. W nie, dopiero w 74 minucie, zwycięskiego gola zdobyli podopieczni Roberta Kalabera.
 
Energa Toruń - JKH GKS Jastrzębie 2:3 D (0:1, 1:1, 1:0;  0:1)
Bramki: Arrak 27 k, Korczocha 60  - Górny 10, Paś 31, Horzelski 74
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 1:2

*
 
Jedynie hokeiści z Oświęcimia po dwumeczu  byli zadowoleni, bo w pełni wykorzystali atut własnego lodowiska, choć oba zwycięstwa nie przyszły im łatwo. U siebie jednak hokeiści z Podkarpacia lubią płatać figle i to z wyżej notowanym zespołom. Liczyliśmy, iż również tym razem tak będzie. Tak też się stało. 
 
Bardzo szybko gospodarze objęli prowadzenie, a duży udział miał zarówno  Henttonen jak i Saunders. Ten pierwszy po indywidualnej akcji oddał strzał,  a drugi nie wiedząc gdzie jest  krążek wepchnął go parkanem za linie bramkową. przepchał ją parkanem za linię. W strzałach po pierwszej tercji była ogromna przewaga gości (6:17), ale w 17 sekundzie drugiej odsłony Bukowski sprawił, iż sanocka Arena oszalała z radości. Goście złapali kontakt, ale w 8 sekundzie trzeciej odsłony sanoczanie znowu odskoczyli na dwa trafienia. Hamalainen zerwał „pajęczynę” z  oświęcimskiej bramki. Goście zdobyli kontaktowego gola i w końcówce wycofali bramkarza. ten manewr przyniósł sukces sanoczanom. 22 sekundy przed końcem Mokszancew trafił do pustej bramki.
 
Ciarko STS Sanok - Re-Plast Unia Oświęcim 4:2  (1:0, 1:1, 2:1)
Bramki: Henttonen 12, Bukowski 21, Hamalainen 41, Mokszancew 60  – Orłow 26, Apalkow 47
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 1:2

 *
Najpóźniej, bo o godzinie 19, rozpoczął się hit pierwszej rundy.  Tyszanie w pierwszym meczu wykazali się  dojrzalszą grą  i – co najważniejsze – potrafili wykorzystać osłabienia rywala. Odnieśli cenne zwycięstwo, bo na terenie rywala. W rewanżu tylko pierwsza tercja  wykonaniu tyszan miała jakość, w dwóch kolejnych lepsi byli hokeiści z Grodu Kraka.  Rywalizacja przeniosła się do miasta piwnego… - Wiemy jak można skarcić rywala i tego chcemy dokonać – zapewniał czytelników Sportu, kapitan GKS-u, Michał Kotlorz.
 
I skarcili, za bezmyślne faule, po których zmuszeni zostali grać w osłabieniu. Tyszanie to wykorzystali, by objąć prowadzenie i ustawić sobie mecz. Również kolejne dwa gole w drugiej części podopieczni Andrieja  Sidorenki zdobyli w przewadze. „Pasy” obudziły się dopiero po bramce zdobytej w 44 minucie. Zaatakowały, ale  nic więcej już zdziałać nie mogli.  W 54 minucie Sebastian Brynkus został zaatakowany ciałem. Uderzył w otwartą  bramkę do boksu tyskiego. 115 sekund przed końcem trzeciej tercji Rudolf Rohaczek zdecydował się na wycofanie bramkarza.
 
 GKS Tychy - Comarch Cracovia 3:1 (1:0, 2:0, 0:1)
Bramki: Sierguszkin 5, Fieofanow 31, Jeziorski 35 – Ismagiłow 44
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 2:1

 Stefan Leśniowski
foto PZHL

Komentarze







reklama