Na medal w tej grupie wiekowej czekamy już siedem lat, a dawniej co roku „Szarotki” przywoziły z tej imprezy medal, najczęściej z najszlachetniejszego kruszcu. No cóż przyszły chude lata. Liczyliśmy, że trzy dni po tłustym czwartku rozpocznie się nowa epoka. Podopieczni Jacka Szopińskiego zdobyli brązowe krążki i niech to będzie zapowiedź tłustych lat.
Nowotarżanie rozpoczęli w fenomenalnym stylu. Gole zdobywali jak z rogu obfitości. Po jedenastu minutach Podhale prowadziło 4:0. Spotkanie wydawało się być jednostronnym widowiskiem, ale… Oświęcimianie się nie poddali. Przeciwnik podał im rękę, w postaci liczebnej przewagi i w mig to wykorzystał. Podszedł za ciosem i 38 sekund później po raz drugi Zając musiał wyjmować krążek z bramki.
W drugiej tercji unici przejęli inicjatywę, ale dopiero w 28 minucie udało im się ulokować krążek w bramce i to wcale nie po jakieś składnej akcji, ale po precyzyjnym strzale. Odpowiedział K. Malasińskiego, ale za moment Niewiadomski wyjechał zza bramki i zaskoczył Zająca. Zaczęły się powtarzać błędy z poprzednich spotkań. W tej części górale złapali aż osiem minut kar.
Na początku drugiej tercji kolejne rzucenie na bandę przeciwnika i Zubek odwiedził ławkę kar. Długo na niej nie przebywał, bo przeciwnik założył „zamek” i Kowalczuk z koła bulikowego oddał natychmiastowy strzał i Zając nie zdążył się przemieścić na drugi słupek. Można było szybko odpowiedzieć, bo F. Witek zza zahaczanie powędrował na ławkę kar. Podhalanie nie potrafili zamknąć rywala w jego tercji, ba ten wyprowadził dwie kontry. Za chwilę druga przewaga i… oświęcimianie przetrzymali cztery minuty osłabienia. W ostatnich trzech minutach tercji dwoma kapitalnymi interwencjami popisał się Zając, ratując skórę kolegom, którzy popełniali fatalne błędy w obronie. Gubili się pod naporem rywala. Wcześniej kapitalne podanie z własnej tercji na drugą niebieską otrzymał Trzebunia, ale nie trafił w światło bramki.
Dogrywka rozpoczęła się od przewagi Podhala, ale nie zdołało zdobyć zwycięskiego gola. W odpowiedzi górale przeprowadzili złą zmianę i kolejny raz Zając pozostawił drużynę w grze. Kolejna nkara dla oświęcimian i tym razem 25 sekund przed końcem Valtonen uderzył spod niebieskiej i krążek wylądował w siatce. Nieprawdopodobna radość zapanowała w drużynie „Szarotek”. Kije i rękawice poleciały na lód, zawodnicy padli sobie w objęcia, a za moment odebrali brązowe medal i puchar.
Tytuł mistrza kraju powędrował do grodu Kopernika. Sokoły Toruń pokonały Naprzód Janów 3:2 (2:0, 0:0, 1:2)
Unia Oświęcim - MMKS Podhale Nowy Targ 5:6 D (2:4, 2:1,1:0;0:1)
0:1 Valtonen – Malasiński (5:02 w przewadze)
0:2 Długopolski – Zubek –Łojas (8:20)
0:3 Łojas – Rączka (9:55)
0:4 Trzebunia – Valtonen (11:10)
1:4 D. Wilk – Kowalczuk – Nowak (14:26 w przewadze)
2:4 Płonka – I. Baida (15:04)
3:4 Nikolewicz – Prokopiak (27:43)
3:5 K. Malasiński – Trzebunia (31:38)
4:5 Niewiadomski – Nikolewicz (33:38 w przewadze)
5:5 Kowalczuk – Nikolewicz – Prokopiak (42:29 w przewadze)
5:6 Valtonen – Zubek ( 64:35 w przewadze)
Unia: Gąsior (9:55 Mąsior) – Pencko, Siemasz, Niewiadomski, D. Wilk, Bratek – Prokopiak, Juchniewicz, Kowalczuk, Nikolewicz, Ziober – Szoferowskij, Kulka, Płonka, D. Baida, I. Baida – Wróbel, Maniak, Nowak, F. Witek. Trener Witold Magiera.
Podhale: Zając (n/g Brynczka) – Zubek, Sarniak, Trzebunia, K. Malasiński, Kopytko – Sulka, Pudzisz, Długopolski, Luberda, Valtonen – Kowalski, Rączka, Ratusznik, Bury, Łojas – Kaleta, Bryniarski, Maksimienko, Żółtek. Trener Jacek Szopiński.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie PZHL FB










